Globalny kryzys na rynku technologicznym i medycznym staje się faktem. W kontekście wojny na Bliskim Wschodzie mówi się przede wszystkim o niedoborach ropy czy gazu, ale cała sytuacja uderzyła też w światowe łańcuchy dostaw helu. Dla tego surowca nie ma zamiennika.
W odwecie za atak ze strony Izraela i USA, Iran bombarduje złoża w krajach Zatoki Perskiej. W Katarze uderzono np. w zakłady produkujące hel. Jak wynika z pierwszych doniesień, świat z dnia na dzień stracił dostęp do 33% podaży tego kluczowego pierwiastka. Sytuacja wywołała natychmiastową panikę w kilkunastu państwach uzależnionych od importu z Kataru.
W obliczu kryzysu znalazły się potęgi technologiczne. Korea Południowa, która sprowadzała z Kataru niemal 65% swojego helu, oraz Tajwan – globalne centrum produkcji układów scalonych – stoją przed widmem drastycznych przerw w działaniu fabryk. Problem dotyka także kluczowych dostawców gazów technicznych w Europie (m.in. we Francji i Niemczech) oraz uderza w rynki amerykański i brytyjski. Brak helu, niezbędnego do chłodzenia magnesów nadprzewodzących, zagraża działaniu tysięcy aparatów do rezonansu magnetycznego (MRI) na całym świecie.
A szefostwo katarskich zakładów helu potwierdziło, że 14% przepustowości produkcyjnej zostało trwale zniszczone na okres nawet 5 lat.
Nowa, brutalna rzeczywistość. „Sytuacja jest krytyczna”
Skalę zjawiska w dosadnych słowach analizuje Łukasz Chojecki, komentator i analityk rynkowy, który na platformie X zwrócił uwagę na długoterminowe konsekwencje katarskiego incydentu.
„Sytuacja na rynku helu jest krytyczna. Nie mamy alternatyw dla tego surowca i nie mamy alternatywnych źródeł dostaw” – ostrzega. Chojecki zwraca uwagę, że trwałe wyeliminowanie 14% zdolności eksportowych (wraz z 17% spadkiem eksportu gazu z tamtego regionu) to nie tylko chwilowy wstrząs, ale strukturalna zmiana na rynku.
„Nadchodzi nowa rzeczywistość na rynku i będzie trudna” – podkreśla.
Analityk precyzyjnie wskazuje cztery filary nowoczesnej gospodarki, które ucierpią najmocniej. To produkcja litograficzna (niezbędna przy wytwarzaniu procesorów), produkcja i eksploatacja sprzętu medycznego, badania naukowe oraz przemysł kosmiczny.
Należy spodziewać się także wzrostu kosztów. Chojecki szacuje, że ceny helu, które dotychczas oscylowały w granicach 400–600 USD za tysiąc stóp sześciennych, wystrzelą i ustabilizują się na astronomicznym poziomie „900–1800 USD/tys. ft³”.
Wyższe koszty produkcji półprzewodników oznaczają „trwałe podrożenie elektroniki konsumenckiej i serwerów AI o 8–20% w perspektywie 3–5 lat”. Choć, jak sam zauważa we wpisie, „to brzmi jak absurd”, to podwyżki te wywołają globalną inflację w branży tech.
Chojecki prognozuje ponadto, że sytuacja jeszcze pogorszy sytuację w polskiej służbie zdrowia. „Szpitale i NFZ → wyższe koszty utrzymania rezonansów → droższe badania prywatne, dłuższe kolejki w publicznym” – wylicza.
Podkreśla, że zmian na rynku nie da się szybko zneutralizować. „Nie da się tego zatrzymać i naprawić w perspektywie przynajmniej 2026 roku” – podsumowuje analityk.
Produkcja litograficzna.
Produkcja i eksploatacja sprzętu medycznego
Badania naukowe
Przemysł kosmicznyTo sektory, w których jest użytkowany hel i jest mały problem: 14% produkcji helu nie wróci trwale do obiegu. Ceny na rynkach wzrosną trwale.
2/5— Łukasz Chojecki (@LukaszzChojecki) March 20, 2026
Wywoła to inflacja w branży tech → dodatkowy 0,3–0,8 pp do globalnej inflacji CPI.
Dla Polski co to oznacza: szpitale i NFZ → wyższe koszty utrzymania rezonansów → droższe badania prywatne, dłuższe kolejki w publicznym.
Nasza służba zdrowia będzie jeszcze gorsza.
4/5— Łukasz Chojecki (@LukaszzChojecki) March 20, 2026
Oto nowa rzeczywistość na rynkach.
Nie da się tego zatrzymać i naprawić w perspektywie przynajmniej 2026 roku.Czeka nas nowa, droższa rzeczywistość za zestawy komputerowe, medycynę zaawansowaną czy badania naukowe. Takie konsekwencje ma wojna na Bliskim Wschodzie.
5/5— Łukasz Chojecki (@LukaszzChojecki) March 20, 2026


