Armia izraelska uderzyła w nocy z czwartku na piątek w infrastrukturę rządową w Teheranie, podczas gdy państwa Zatoki Perskiej przechwyciły liczne drony i rakiety wystrzelone z Iranu. Władze w Dauszy potępiły atak na swoje instalacje gazowe, z kolei Arabia Saudyjska ostrzega przed dalszymi wzrostami cen ropy. W Kuwejcie płonie państwowa firma naftowa.
Saudyjski resort obrony poinformował o zestrzeleniu kilkunastu bezzałogowców, głównie we wschodnich regionach królestwa. Systemy przeciwlotnicze aktywowano także w Kuwejcie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a ministerstwo spraw wewnętrznych Bahrajnu doniosło o pożarze magazynu wywołanym spadającymi odłamkami.
Wojsko izraelskie oświadczyło, że celem nowej fali uderzeń jest „infrastruktura” irańskiego reżimu w Teheranie. BBC poinformowało o silnych eksplozjach w stolicy Iranu.
Władze Kataru ostro zareagowały na irański ostrzał terminalu gazowego Ras Laffan. Premier i minister spraw zagranicznych szejk Mohammed bin Abdulrahman Al Thani ocenił w czwartek, że „takie wrogie akty, ich kontynuacja i rozszerzanie wojny doprowadzą jedynie do większej eskalacji w regionie”, podkreślając, że bezpieczeństwo jest odpowiedzialnością zbiorową.
Według amerykańskiej agencji HRANA bilans ofiar wojny w Iranie przekroczył 3180 osób, z czego niemal połowę stanowią cywile. Z kolei Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) wyraziła zaniepokojenie losem ok. 20 tys. marynarzy uwięzionych na statkach w Zatoce i zaapelowała o utworzenie „bezpiecznego korytarza morskiego”.
Napięcie potęgują prognozy gospodarcze. Amerykański dziennik „Wall Street Journal”, cytując saudyjskich urzędników, alarmuje, że jeśli zakłócenia w cieśninie Ormuz potrwają do końca kwietnia, ceny ropy mogą przebić 180 dolarów za baryłkę. W piątek cena ropy Brent zniżkowała do ok. 105,8 za baryłkę.
USA i Izrael od 28 lutego bombardują Iran, który w odpowiedzi atakuje Izrael i państwa Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w cele cywilne. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłosił w odwecie także zamknięcie cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach transportowane jest ok. 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej, co spowodowało gwałtowny wzrost cen tego surowca na całym świecie.
Atak na Kuwait Petroleum Corporation
Kuwejcka państwowa firma naftowa Kuwait Petroleum Corporation (KPC) poinformowała, że jej rafineria Mina Al-Ahmadi została w piątek rano ponownie zaatakowana przez liczne irańskie drony. W niektórych obiektach wybuchł pożar – przekazała agencja AP.
Z wstępnych doniesień wynika, że nie ma ofiar śmiertelnych – podkreśliła kuwejcka państwowa agencja prasowa KUNA.
W ramach środków ostrożności zamknięto szereg instalacji rafineryjnych i wdrożono wszelkie procedury, mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa personelu i obiektu – przekazała agencja.
Do ataku doszło podczas obchodów Eid al-Fitr, święta kończącego muzułmański miesiąc postu – ramadan.
Od czasu amerykańsko-izraelskiego ataku z 28 lutego Iran uderza w Izrael i państwa Zatoki Perskiej, celując zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i obiekty cywilne, zwłaszcza związane z produkcją ropy i gazu. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), znany też jako Gwardia Rewolucyjna, ogłosił w odwecie zamknięcie cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach transportowane jest ok. 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej, co spowodowało gwałtowny wzrost cen tego surowca na całym świecie.
Rafineria Mina Al-Ahmadi, położona 50 km na południe od stolicy Kuwejtu. Jest jedną z największych petrochemii – jej zdolności produkcyjne to 730 tys. baryłek ropy naftowej dziennie. Ubiegłej jesieni minister ds. ropy, Tarik Al-Rumi oświadczył, że zdolności produkcyjne kraju wynoszą 3,2 mln baryłek dziennie.


