Strona głównaWiadomościŚwiatNiemcy idą na ostro z koncernami paliwowymi. Już wprowadzają zaostrzenie przepisów i...

Niemcy idą na ostro z koncernami paliwowymi. Już wprowadzają zaostrzenie przepisów i zapowiadają kolejne. „Czysty szantaż”

-

- Reklama -

„Wysokie ceny paliw w Niemczech martwią kierowców, a koalicja rządowa i branża paliwowa wymieniają ciosy” – podają niemieckie media. Rząd wprowadza już teraz ostre przepisy i zapowiada, że wkrótce pojawią się kolejne.

Od początku amerykańsko-żydowskiego ataku na Iran ceny paliw poszły w górę. W Niemczech skoczyły one wyjątkowo mocno. Grupa zadaniowa koalicji rządzącej zażądała od koncernów paliwowych wyjaśnienia powodów, dla których ceny w tym kraju skoczyły wyraźnie mocniej, niż w państwach sąsiednich.

- Reklama -

„W miniony poniedziałek w Berlinie doszło do spotkania z udziałem m.in. szefów koncernów Shell i BP na Niemcy, przedstawicieli organizacji branżowych, urzędu antymonopolowego, organizacji ochrony konsumentów i automobilklubu ADAC. Jak donoszą niemieckie media, wyjaśnienia branży nie zadowoliły jednak polityków, zaś firmy ostrzegają przed ingerowaniem w rynek i mówią o groźbie niedoborów paliwa” – relacjonuje dw.com.

Sepp Mueller z CDU zarzucił koncernom windowanie cen.

- Prośba o wsparcie -

– Giganci naftowi dają konsumentom i małym firmom odpowiedzi, które są jak policzek. Ich groźby o niedoborach? To czysty szantaż. Nie damy się zastraszyć. Rynek jest wadliwy i właśnie dlatego teraz podejmujemy zdecydowane działania. Koniec z chciwością kosztem obywateli. Nikt nie powinien wątpić w determinację naszej koalicji – powiedział Mueller „Bildowi”.

Armand Zorn z SPD także krytykował koncerny paliwowe.

– Groźby ze strony branży naftowej są nie do przyjęcia. W Niemczech nie mamy problemu z dostawami, tylko wyraźny problem z cenami. W żadnym innym kraju europejskim nie osiągnięto w czasie kryzysu tak wysokich zysków kosztem konsumentów – skomentował Zorn.

„Bild” przekazał, że na spotkaniu w Berlinie dyrektor generalny Stowarzyszenia Przemysłu Paliwowego i Energetycznego Christian Kuechen zapowiedział niedobory benzyny i diesla, jeśli rząd zaostrzy przepisy antymonopolowe. Politycy w odpowiedzi „dali jasno do zrozumienia, że rząd nie ulegnie groźbom koncernów naftowych” i „już dyskutuje się nad nowymi środkami wymierzonymi w koncerny”.

– Będziemy teraz bardzo uważnie obserwować zmiany cen i konsekwentnie pilnować koncernów. Jeśli naciąganie klientów będzie trwało, podejmiemy dalsze kroki. Obejmuje to też wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków, żeby odebrać nieuzasadnione zyski i zwrócić je obywatelom – dodał Armand Zorn.

„Der Spiegel” przekazał, że minister finansów z SPD Lars Klingbeil analizuje możliwość wprowadzenia podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, które pojawią się w trakcie obecnego kryzysu.

„Obecnie jego urzędnicy w Ministerstwie Finansów obliczają wysokość takiej opłaty wraz z innymi podobnymi środkami” – podaje „Der Spiegel” i dodaje, że minister liczy na rozporządzenie KE pozwalające wprowadzić przepisy we wszystkich krajach UE. Wpływy miałyby zostać przeznaczone na podniesienie ryczałtu dla osób, które dojeżdżają do pracy.

Biuro badawczo-doradcze Energycomment obliczyło, że w pierwszych dwóch tygodniach marca koncerny naftowe zarobiły dzięki zwiększeniu marż dodatkowe 21 mln euro dziennie. Niemiecki rząd wprowadza przepisy pozwalające zmieniać ceny paliw tylko raz dziennie, o godz. 12. W przyszłości operatorzy stacji będą musieli przekazywać Urzędowi Antymonopolowemu uzasadnienie dla podnoszenia cen.

Koncerny odrzucają oskarżenia o „naciąganie klientów”. Prezes organizacji branżowej Christian Kuechen oświadczył, że marże nie zmieniły się od czasu inwazji na Iran. Zwrócił też uwagę, że ponad połowa cen paliwa w Niemczech to podatki i opłaty.

Najnowsze