Reforma systemu handlu emisjami ETS oraz działania na rzecz obniżenia – to główne postulaty Polski na rozpoczynającym się w czwartek szczycie UE w Brukseli. Premier Donald Tusk zapowiadał wcześniej, że Warszawa będzie domagała się „specyficznie polskich rozwiązań” w tym obszarze. A skoro tak zapowiadał, to znaczy że zapowiadał i nic więcej, ponieważ – jak zwykle – polski premier będzie podwykonawcą poleceń wydanych mu na miejscu w trybie rozkazów.
Tusk, jak to Tusk – „jedzie do Brukseli także z szerszym przekazem dotyczącym bezpieczeństwa energetycznego”, jak to bardzo ładnie i politycznie poprawnie napisała PAP. Chodzi oczywiście o wspieranie tzw. odnawialnych źródeł energii.
Co to oznacza w praktyce? Tusk zapowiedział, że Polska planuje w ciągu najbliższej dekady zainwestować w energetykę – czytaj w tzw. odnawialne źródla energii – około biliona złotych.
– To są gigantyczne inwestycje w nasze bezpieczeństwo energetyczne – zapewniał premier Tusk. I nawet mu przy tym powieka nie zadrżała.
Jak to słusznie skomentowano we wpisie na X (pisownia oryginalna):
„ten jest mocny hahahaha
na skarpetki dla wojska nie ma, na szpitale nie ma, na nic pieniedzy nie ma, KPO rozjebali, 600 mld w plecy przez dwa lata, w lutym juz 48m ld na minusie.
on bilion bedzie dawal hahahaahahahah”.
A Tomasz Sommer, redaktor naczelny nczas.info i „Najwyższego Czasu!” dodał:
„Macie jakieś zaskórniaki? To już ich nie macie. Tusk zainwestuje okrąglutki bilion złotych”.
Macie jakieś zaskórniaki? To już ich nie macie. Tusk zainwestuje okrąglutki bilion złotych. https://t.co/yfy5Pi4dYi
— Tomasz Sommer (@1972tomek) March 19, 2026


