Rzecznik rządu Niemiec oświadczył, że kraj nie weźmie udziału w wojnie przeciw Iranowi ani w działaniach na rzecz odblokowania cieśniny Ormuz środkami militarnymi. Podkreślił, że konflikt nie ma nic wspólnego z obronnym sojuszem NATO.
– Dopóki ta wojna trwa, nie będzie żadnego udziału, nawet w działaniach mających na celu utrzymanie otwartej cieśniny Ormuz za pomocą środków militarnych – powiedział rzecznik Stefan Kornelius.
Podobne stanowisko przedstawił minister obrony Boris Pistorius. Odpowiadając na apel prezydenta USA Donalda Trumpa o dołączenie innych państw do operacji zniesienia irańskiej blokady Ormuzu, zaznaczył, że Unia Europejska nie rozpoczęła wojny przeciwko Iranowi.
– Czego Trump oczekuje od garstki europejskich fregat, czego nie może zrobić potężna marynarka wojenna USA? To nie jest nasza wojna, to nie my ją rozpoczęliśmy – powiedział Pistorius.
Podkreślił przy tym, że unijna misja Aspides koncentruje się na Morzu Czerwonym, a rozszerzenie jej działań na Ormuz wymagałoby nowej podstawy prawnej i nowej zgody m.in. niemieckiego parlamentu.
Według Pistoriusa Niemcy jako państwo NATO w pierwszej kolejności mają obowiązki wobec Sojuszu i jego wschodniej flanki.
Wcześniej szef MSZ Niemiec Johann Wadephul oświadczył, że Niemcy nie będą uczestniczyć w wojnie przeciwko Iranowi. Dodał, że nie widzi potrzeby, by NATO podjęło jakąkolwiek decyzję w sprawie Ormuzu.
Prezydent USA Donald Trump w niedzielę ponowił wezwanie, by inne państwa dołączyły do operacji mającej na celu zapewnienie swobodnej żeglugi przez blokowaną przez Iran – w odpowiedzi na atak USA i Izraela – cieśninę. Szlak ten ma duże znaczenie dla światowych dostaw ropy naftowej. Trump powiedział też, że USA są zawsze gotowe pomagać państwom NATO i „pomagają im (w kwestii wojny na – red.) Ukrainie, mimo że dzieli nas ocean i ta wojna nas nie dotyczy”.


