W Niemczech politycy uważają, że tak duże podwyżki cen na stacjach paliw są nieuzasadnione. Zagrozili koncernom konsekwencjami, jeśli ceny nie spadną.
Politycy partii rządzących CDU/CSU i SPD zagrozili przed poniedziałkowym spotkaniem z przedstawicielami branży paliwowej interwencją państwa, jeśli ceny szybko nie spadną.
– Jeśli konkurencja przestaje funkcjonować w sposób uczciwy, państwo nie może pozostawać biernym obserwatorem, musi interweniować – powiedział agencji AFP wiceprzewodniczący frakcji CDU/CSU Sepp Müller.
– Nasuwa się jasne pytanie: Czy przy naszych dystrybutorach wszystko odbywa się zgodnie z prawem? – zapytał.
Wiceprzewodniczący SPD Armand Zorn poparł ograniczenie wzrostu cen paliw wobec wzrostu cen ropy naftowej. Jego zdaniem, należy zaostrzyć przepisy antymonopolowe, „aby koncerny naftowe nie zwiększały swoich zysków kosztem konsumentów w czasach kryzysu”.
W poniedziałek odbywa się posiedzenie grupy zadaniowej ds. cen paliw. Powołały ją kluby parlamentarne koalicji rządzącej. W spotkaniu weźmie też udział szef Federalnego Urzędu Antymonopolowego Andreas Mundt i przedstawiciele koncernów naftowych.
Müller i Zorn żądają od koncernów większej przejrzystości przy ustalaniu cen paliwa.
– Potrzebujemy pełnej przejrzystości. od hurtowni aż po dystrybutor – przekonywał Müller w rozmowie z AFP i dodał, że „nie do przyjęcia jest fakt, iż olej napędowy we Włoszech jest znacznie tańszy niż u nas, mimo że podatki są porównywalne”.
Zorn zażądał też większej przejrzystości cen zakupu i zaostrzenia nadzoru nad nadużyciami. Niemiecka komisja ds. monopolów oceniła wcześniej, że wzrost cen paliw w żadnym innym unijnym państwie nie jest tak wysoki, jak w Niemczech.
Od kilkunastu dni niemieckie media alarmują o gwałtownym wzroście cen paliwa. Wskazują m.in., że nawet mieszkańcom nie żyjącym bezpośrednio przy granicy opłaca się wyjeżdżać na tankowanie do Polski, co dodatkowo denerwuje Niemców.


