Szef MSZ Iranu Abbas Aragczi zaapelował w niedzielę do świata o powstrzymanie się od działań, które mogłyby prowadzić do zaostrzenia konfliktu – poinformowała AFP cytując wpis szefa irańskiej dyplomacji na Telegramie. Aragczi zrelacjonował w nim rozmowę z szefem MSZ Francji Jean-Noelem Barrotem.
Zgodnie z komunikatem irańskiego MSZ szef resortu zaapelował do francuskiego rozmówcy o „powściągliwość”. Szef irańskiej dyplomacji odniósł się w ten sposób do apelu, który w sobotę wystosował prezydent USA Donald Trump.
We wpisie na platformie Truth Social amerykański prezydent wezwał państwa najbardziej dotknięte irańską blokadą cieśniny Ormuz, by przysłały w ten rejon swoje okręty wojenne. Trump wymienił Chiny, Japonię, Koreę Płd., Francję oraz Wielką Brytanię.
AFP podkreśliła, że jak dotąd żadne państwo nie dało pozytywnej odpowiedzi na apel Trumpa. W niedzielę oficjalnie zareagowała na ten apel Korea Płd. Biuro prasowe prezydenta Li Dze Mjunga przekazało, że władze w Seulu „wnikliwie przeanalizują” wezwanie prezydenta USA, a następnie będą się w tej sprawie kontaktować.
Zadeklarowało, że dołączy do Waszyngtonu, który zamierza wysłać okręty wojenne, by eskortowały tankowce.
Brytyjski minister ds. energii Ed Miliband powiedział, że obecnie „należy przede wszystkim dążyć do złagodzenia napięcia”. W wywiadzie dla telewizji Sky dodał, że rząd premiera Keira Starmera „intensywnie” rozważa, co można zrobić, by ponownie otworzyć szlak żeglugowy i w konsekwencji ponownie otworzyć transport przez cieśninę Ormuz.
Apel Trumpa ma związek z gwałtownym wzrostem cen paliw na całym świecie wynikającym z niemal całkowitej blokady szlaku. Iran wprowadził ją w reakcji na rozpoczętą 28 lutego wojnę Izraela i USA przeciwko temu państwu. Przez cieśninę Ormuz transportuje się ok. 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej i gazu LNG pochodzących zarówno z Iranu, jak i z krajów Zatoki Perskiej.


