W 2025 roku lobby aborcyjne zebrało milion podpisów potrzebnych do złożenia wniosku do Komisji Europejskiej o utworzenia nowego europejskiego funduszu finansowania aborcji. Wydano na taki cel 920 000 euro, czyli średnio 0,80 euro za jeden podpis.
Była to inicjatywa My Voice My Choice. Ma ona pozwolić na finansowanie aborcji zwłaszcza dla kobiet z Polski i Malty w dowolnym kraju UE, gdzie swobodnie zabija się dzieci nienarodzone.
Pomimo takiego dofinansowania zbiórki podpisów, pierwszym rozczarowaniem lobby aborcyjnego był brak dużej liczby podpisów pod ich inicjatywą. Okazuje się, że ludzie znacznie chętniej i bez takich nakładów występują w obronie życia poczętego.
Dla porównania w 2014 roku inicjatywa One of Us, zebrała prawie dwa miliony podpisów wzywających do ochrony ludzkiego embrionu. Średnia „cena” za jeden podpis wyniosła wówczas 0,07 euro za podpis, czyli 11 razy mniej niż „inwestycja” My Voice My Choice.
Drugim rozczarowaniem lobby proaborcyjnego była odmowa Komisji Europejskiej utworzenia europejskiego funduszu proaborcyjnego. 26 lutego 2026 r. odbywało się w tej sprawie publiczne spotkanie w Parlamencie Europejskim. Sprawa miała ciąg dalszy, bo 11 marca 2026 r., powstał sojusz na rzecz życia, na który przybyło około piętnastu europosłów reprezentujących wszystkie frakcje prawicowe.
Zwolennicy aborcji doprowadzili już do tego, że Komisja Europejska zezwoliła państwom członkowskim na wykorzystanie funduszy UE, w tym funduszy społecznych, do wspierania dostępu do tzw. „bezpiecznej aborcji”. Z budżetu unijnego finansuje się więc zabijanie nienarodzonych dzieci.
Nadal trwa jednak „europejska inicjatywa obywatelska” pod nazwą „My Voice, My Choice”, która ma na celu jeszcze większe ułatwienie dostępu do aborcji w Europie, w tym przez utworzenie specjalnego funduszu i tutaj trwa też opór obrońców życia.
Źródło: ELCJ


