W Czechach trwają kontrowersje wokół projektu tzw. ustawy o „zagranicznych agentach”. Lewicowe media twierdzą, że ten projekt jest inspirowany podobnym aktem, który przyjęto w Rosji. W przygotowaniu tekstu uczestniczył doradca premiera Babisa, poseł Jindřich Rajchl z SPD (prawicowe ugrupowanie Wolność i Demokracja Bezpośrednia założone przez Tomio Okamurę, eurosceptyczne i antyimigracyjne).
Projekt ustawy ma na celu wprowadzenie obowiązku rejestracji organizacji z „zagranicznymi powiązaniami”, jak np. u nas Fundacja Batorego. Wywołało to burzę w środowiskach lewicowych, które budują swoje wpływy przez międzynarodowe fundacje tego typu.
Przeciwnicy rządzącej koalicji, oskarżają ustawę, że jest wzorowana na rosyjskim systemie „zagranicznych agentów”. Chodzi o utworzenie specjalnego rejestru dla organizacji lub podmiotów utrzymujących relacje z zagranicą, na przykład poprzez finansowanie, partnerstwa instytucjonalne lub udział w określonych działaniach publicznych. Organizacje takie lub podmioty byłyby zobowiązane do zarejestrowania i ujawnienia publicznie swoich rzeczywistych powiązań.
Ukrywanie zagranicznej inspiracji i finansowania skutkowałoby karą grzywny w wysokości do 15 milionów koron. Celem ustawy jest zwiększenie przejrzystości życia publicznego i biorących w nim udział podmiotów, czy ujawnienie możliwości lobbingu ze strony zagranicznych interesów.
Opozycja porównuje to do ustawy rosyjskiej, która jednak po prostu ograniczała działalność podmiotów zagranicznych. W tym przypadku chodzi o widoczność takich działań. Koalicyjny rząd centro-prawicowy dokonuje powoli kilku ważnych reform. Opozycji nie podoba się likwidacja abonamentu telewizyjnego, czy oszczędności budżetowe na „działania proekologiczne”, pomoc w przyjmowaniu migrantów i niektóre dotacje dotyczące kultury.
Na marginesie warto wspomnieć, że Czechy są widownią coraz większej polaryzacji politycznej i ścierania się wpływów prounijnego prezydent Pavla z rządem. W tej koalicji partia premiera Andreja Babiša ANO jest ugrupowaniem niemal centrowym.
Opozycja szuka pretekstów do krytyki rządu i teraz wyznaczyła datę kolejnej demonstracji na 21 marca na wzgórzu Letná w Pradze.
Źródło: Radio Praga


