Strona głównaGŁÓWNYProces trwa. Braun mówi o "kłamstwach fałszywego oskarżyciela". Korwin-Mikke krótko podsumował

Proces trwa. Braun mówi o „kłamstwach fałszywego oskarżyciela”. Korwin-Mikke krótko podsumował [VIDEO]

-

- Reklama -

Trwa kolejna odsłona procesu Grzegorza Brauna. Polityk zeznawał przed sądem m.in. ws. zgaszenia świec chanukowych, interwencji poselskiej w szpitalu u Łukasza Szumowskiego czy przerwaniu antypolskiego wykładu Jana Grabowskiego.

Kolejny dzień procesu Brauna rozpoczął się od wniosku prokuratury i wyłączenie jawności obrad. Sędzia Marcin Brzostko nie przychylił się do wniosku, o czym szerzej pisaliśmy w artykule Kolejna odsłona procesu Brauna. Prokurator wnioskował o wyłączenie jawności obrad. Jest decyzja sądu.

- Reklama -

Braun zeznawał m.in. ws. zgaszenia świec chanukowych i incydencie z Magdaleną Gudzińska-Adamczyk.

Uznałem za punkt ogniskujący ten eksces, jakim było wprowadzenie do Sejmu celebracji talmudycznego rasizmu. I dlatego na świecznik nakierowałem moje działanie – mówił o swoich motywacjach.

- Prośba o wsparcie -

Przypomniał, że to nie on zaatakował kobiety gaśnicą, lecz sam został zaatakowany. – Widać na filmie, że gaśnicę odstawiam (…) Byłem kopany, szarpany, popychany, co wyczerpuje znamiona naruszenia nietykalności nie tylko cielesnej, osobistej, ale wyczerpuje znamiona zamachu na posła na Sejm, a więc próby czasowego ograniczenia bądź też uniemożliwienia mi pełnienia mandatu w zakresie interwencji poselskiej – dodał.

Gudzińska-Adamczyk po zgaszeniu przez Brauna świec chanukowych udzieliła jeszcze kilku wywiadów przed kamerami, a następnego dnia obwieściła, że po powrocie do domu, w wyniku ataku Brauna, straciła przytomność, trafiła do szpitala i nie może aktualnie mówić, więc dalsze „wypowiedzi” udziela jedynie SMS-owo. Prokuratura postawiła Braunowi zarzut „lekkiego uszczerbku na zdrowiu pod postacią rozstroju zdrowia psychicznego, ostrej reakcji na stres trwającej nie dłużej niż 7 dni”.

Gudzińska-Adamczyk nie zgodziła się zeznawać jawnie. Braun powiedział, że w związku z tym nie ma szans na bieżąco w trybie konfrontacji „zbijać kłamstw fałszywego oskarżyciela”. Dodał, że w 2023 roku kobieta mogła „nakłamać w afekcie”, ale miała wiele okazji, by z tych oskarżeń się wycofać.

Inny z zarzutów wobec Brauna dotyczy przerwania antypolskiego wykładu prof. Jana Grabowskiego. Polityka oskarżają o „uszkodzenie mienia” (np. zniszczenie mikrofonu) oraz nieopuszczenie budynku na wniosek dyrektora Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie.

Przypomnijmy, że podczas wykładu Grabowski mówił m.in., że w Polsce panuje „mit powszechnej pomocy Żydom” podczas II wojny światowej. Braun przekonywał, że działał w stanie wyższej konieczności. „Za wyższą konieczność uważam kładzenie kresu tego typu prowokacjom wobec narodu polskiego w momencie kiedy znany notorycznie z antypolskiej, łajdackiej kontrfaktycznej, historycznej propagandy osobnik zdecydował snuć narrację, w której jak zwykle w jego twórczości Polscy patrioci zostali obsadzeni w roli czarnych charakterów i ja temu przysłuchiwać się biernie NiE zamierzam” – argumentował poseł.

W sądzie mówił, że chciał w ten sposób „przerwać potok kłamstw”. – Wywód, potok antypolskich kłamstw musiałem powstrzymać. I to tak powstrzymać, żeby doraźnie przynajmniej nie było możliwe kontynuowanie tej antypolskiej akcji – przekonywał Braun.

Dodał, że na skutek jego „zdecydowanej akcji” na miejscu narosła „atmosfera linczu” w stosunku do jego osoby.

Korwin-Mikke podsumował proces Brauna

Kolejny dzień procesu krótko podsumował Janusz Korwin-Mikke.

„Rozprawa zaczęła się od wniosku prokuratury, by całą rozprawę utajnić. P.Sędzia poprosił o uzasadnienie, dając każdemu oskarżycielowi 2′. Przemawiało trzech, każdy po 10′ – może jeden argument był sensowny, bo wniosek absurdalny. Podziwiałem cierpliwość sędziego. Potem obrona dostroiła się do tego stylu – sędzia nadal był anielsko cierpliwy. Po czym wniosek odrzucił – i zaczął przesłuchanie od kol.Brauna, który po raz trzeci powtórzył to, co już mówił – w swoim najlepszym stylu. Potem p.Sędzia ogłosił przerwę – i pojawił się pierwszy świadek zgłoszony przez Prokuraturę – Żyd z sekty Chabad Lubawicz, imieniem Shalom – z brodą i w kapeluszu wyglądał niemal tak dostojnie, jak kol.Robert Tamioła. Uprzejmie wyraził zgodę, by Go nagrywać. W pierwszym zdaniu oświadczył, że nic nie widział, bo jak Go wezwano, to już było po wszystkim. W związku z tym p.Prokurator zaczął go przesłuchiwać. Więc sobie poszedłem… Parodia, oczywiście” – napisał w serwisie X.

Proces prosto z sądu relacjonuje Marek Skalski z „Najwyższego Czasu!”. Poniżej, a także na jego profilu w serwisie X, można zobaczyć urywki – bo sąd nie zgodził się na relacjonowanie całości – zeznań.

Najnowsze