W pierwszym wystąpieniu od wybuchu wojny premier Izraela Benjamin Netanjahu zasugerował, że nowy najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei może stać się celem Izraela.
– Modżtaba Chamenei to marionetka Korpusu Strażników Rewolucji, która nie może pokazać się publicznie. Nie wystawiałbym polisy na życie żadnemu z przywódców (wrogów Izraela – PAP) – odpowiedział Netanjahu zapytany o syna i następcę zabitego w amerykańsko-izraelskich atakach najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneia.
Podczas spotkania z izraelskimi dziennikarzami w formie wideokonferencji Netanjahu ocenił, że po niemal dwóch tygodniach wspólnych amerykańsko-izraelskich bombardowań Iran „nie jest już taki sam”, a poważne straty poniosły elitarne oddziały Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz paramilitarna formacja Basidż.
W jego opinii, Iran i Hezbollah nie stanowią już takiego zagrożenia dla Izraela jak wcześniej, a sam Izrael – w wyniku wspólnej operacji ze Stanami Zjednoczonymi – wzmocnił swoją pozycję jako regionalna potęga, a w pewnym sensie także potęga o znaczeniu globalnym.
Netanjahu poinformował również, że codziennie rozmawia z prezydentem USA Donaldem Trumpem, a ich rozmowy mają „otwarty i bezpośredni charakter”.
Nocne ataki
Potężne eksplozje wstrząsnęły w nocy z czwartku na piątek stolicą Iranu, Teheranem – poinformowała w piątek rano agencja AFP. Izraelska armia potwierdziła „atak na szeroką skalę” na cele reżimu oraz precyzyjne uderzenie w stolicy Libanu, Bejrucie, wymierzone w „terrorystę Hezbollahu”.
Portal Times of Israel podał, że w wyniku ataku irańskiej rakiety balistycznej na miasto Zarzir, w północnej części Izraela, rannych zostało ponad 60 osób, w tym większość lekko.
Rzecznik resortu obrony Arabii Saudyjskiej oświadczył w piątek, że wojsko zneutralizowało cztery drony nad wschodnią i centralną częścią królestwa. Seria potężnych wybuchów wstrząsnęła centrum Dubaju, władze wyjaśniły, że spadające odłamki zestrzelonego bezzałogowca spowodowały niewielkie uszkodzenia fasady jednego z wieżowców. Nie odnotowano ofiar w ludziach ani rannych.
Amerykanie stracili latającą cysternę
Grupa proirańskich bojówek, określająca się jako Islamski Ruch Oporu w Iraku, stwierdziła, że zestrzeliła amerykański tankowiec powietrzny, który rozbił się w zachodniej części tego kraju – przekazała w nocy z czwartku na piątek agencja Reutera.
Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) informowało w czwartek o stracie powietrznego tankowca KC-135, zaznaczając jednak, że nie doszło do tego w wyniku uderzenia ani ze strony wroga, ani sił sprzymierzonych.
Proirańska grupa przyznała się wcześniej do ataków na amerykańskie bazy wojskowe w Iraku.
Jest to co najmniej czwarty samolot stracony przez USA w trakcie trwającej wojny z Iranem.
Załoga rozbitego tankowca składała się co najmniej z pięciu osób – podała agencja AP, powołując się na anonimowego urzędnika amerykańskiego. Nie jest jasne, czy członkom załogi udało się uratować. Dowództwo CENTCOM ogłosiło, że trwa akcja ratownicza.
Iran odpowie na ataki na infrastrukturę
Armia irańska zagroziła w czwartek zniszczeniem instalacji naftowych i gazowych na Bliskim Wschodzie w razie zaatakowania irańskiej infrastruktury energetycznej przez USA czy Izrael.
– Najmniejszy atak na infrastrukturę energetyczną i porty Islamskiej Republiki Iranu pociągnie za sobą miażdżący i niszczycielski odwet z naszej strony – ostrzegł rzecznik sztabu generalnego irańskich sił zbrojnych w oświadczeniu odczytanym w telewizji.
– W razie takiego ataku cała infrastruktura naftowa i gazowa w regionie, w której Stany Zjednoczone i ich zachodni sojusznicy mają znaczne interesy, zostanie spalona i zniszczona – dodał rzecznik.
USA zwalniają Rosję z sankcji
Resort finansów USA po raz drugi w ciągu tygodnia ogłosił zwolnienie rosyjskiej ropy naftowej z obowiązujących sankcji. Wydana licencja dotyczy surowca załadowanego na tankowce przed 12 marca.
To już drugie podobne działanie od rozpoczęcia wojny przeciwko Iranowi. Wcześniej, 5 marca, ministerstwo finansów zwolniło z sankcji transakcje zakupu rosyjskiej ropy załadowanej wówczas na statki. To zwolnienie dotyczyło jedynie kupców w Indiach.
Jest to kolejny krok – po m.in. ofercie ubezpieczenia tankowców i zwolnieniu 174 mln baryłek ropy z rezerwy strategicznej USA – podjęty przez administrację Donalda Trumpa, by obniżyć ceny ropy naftowej rosnące na skutek irańskich ataków na statki w Cieśninie Ormuz.
Minister finansów USA Scott Bessent powiedział w czwartek, że siły USA, być może przy wsparciu międzynarodowej koalicji, będą eskortować tankowce przez cieśninę Ormuz, jak tylko będzie to militarnie możliwe. Choć nie podał, kiedy okręty amerykańskie mają pomagać w transporcie ropy z Zatoki Perskiej, to po raz pierwszy zasugerował, że w akcji mogą wziąć udział siły międzynarodowe.
Tego samego dnia irański wiceminister spraw zagranicznych Madżid Tacht-Rawanczi powiedział, że Iran zezwolił statkom z niektórych państw przepływać przez cieśninę Ormuz. Dodał, że Iran nie rozmieszcza min na tym szlaku i zaprzeczył słowom prezydenta USA Donalda Trumpa o zniszczeniu 28 irańskich stawiaczy min.


