Strona głównaWiadomościPolskaAlbo „zielony ład”, albo możliwości obronne kraju

Albo „zielony ład”, albo możliwości obronne kraju

-

- Reklama -

Niedawno miałem okazję przysłuchiwać się obradom rady pewnej gminy. Poszło o spore pieniądze na obronę cywilną. Tematem były też tzw. miejsca schronienia, których owa gmina nie ma. Padały propozycje wykorzystania szkół, czy nowo budowanych obiektów publicznych. Przewodniczący rady zwrócił sensownie uwagę, że zarówno szkoły, jak i inne miejsca możliwe do wykorzystania na miejsca schronienia, jak i prywatne domy z piwnicami zostały skutecznie „rozbrojone”, dzięki „zielonemu ładowi”.

„Przez wiele lat zmuszaliśmy mieszkańców do likwidacji pieców, w których można było palić bez potrzeby wykorzystywania prądu, owe źródła ciepła były samowystarczalne i autonomiczne, a obecnie każde proponowane miejsce schronienia w przypadku wojny i awarii sieci energetycznej w czasie np. zimy będzie nieprzystosowane do przyjęcia mieszkańców” – kontynuował ów radny.

- Reklama -

Mądry Polak po szkodzie, ale to tylko jeden z wielu przykładów kontr-sensowności promowanych latami z użyciem dużych środków finansowych rozmaitych eko-programów. Są i rzeczy poważniejsze. Przeprowadzona symulacja ewakuacji ludności Warszawy też wzbudziła poważne obawy z tego samego powodu.

Okazuje się bowiem, że w przypadku wojny sprawna ewakuacja stolicy nie będzie możliwa. Powód jest podobny. Główną przeszkodą okazują się tu… autobusy elektryczne. W marcu 2026 roku pojazdy elektryczne stanowiły jedynie ok. 13-15 proc. floty Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie (MZA). W warunkach wojennych tyle jednak wystarczy, aby działania związane z ewakuacją ludności mogły zostać sparaliżowane.

- Prośba o wsparcie -

Uderzenie w infrastrukturę krytyczną może spowodować odcięcie od energii elektrycznej i zarówno ekologiczne źródła energii w miejscach schronienia, jak i tabor do ewakuacji okaże się niepotrzebnym złomem. Dodatkowo, rozładowane autobusy elektryczne mogłyby zablokować szlaki komunikacyjne, powodując gigantyczne zatory, paraliżując akcję ewakuacyjną oraz utrudniając przejazdy wojska.

Podobno władze stolicy miały do tego stopnia przestraszyć się wstępnych wyników symulacji, że w sierpniu 2025 r. Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM) rozpisał przetarg na zakup aż 120 autobusów z silnikami diesla. Pojazdy te mają być specjalnie przystosowane do działań ewakuacyjnych poprzez możliwość szybkiego montażu w ich wnętrzach czterech noszy dla rannych. Podobne działania podjął też Wrocław.

Tymczasem samorządy są zmuszane dalej do likwidacji „kopciuchów”, czy kupowania „elektryków”. Zgodnie z nowelizacją ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, gminy mające ponad 100 tys. mieszkańców muszą od 2026 roku kupować wyłącznie autobusy zeroemisyjne. W Krakowie pojazdy te stanowią blisko 20 proc. floty. W znajdującym się blisko wschodniej granicy Lublinie, pojazdy zeroemisyjne (autobusy elektryczne i trolejbusy) stanowią już ponad 30 proc. całego taboru komunikacji miejskiej. Itd., itp.

Źródło: niezalezna.pl, wpolityce.pl

Najnowsze