Strona głównaGŁÓWNYSocjolog o Braunie i KKP. Jego zdaniem, wkrótce wygaśnie. "Pewni wyborcy chcą...

Socjolog o Braunie i KKP. Jego zdaniem, wkrótce wygaśnie. „Pewni wyborcy chcą wkurzyć cały establishment, Braun pasuje idealnie”

-

- Reklama -

Na „Interii” pojawił się wywiad z socjologiem, prof. Jarosławem Flisem. Wśród poruszonych tematów był m.in. Grzegorz Braun i KKP. Jego zdaniem, jest to kolejna chwilowa opcja tzw. antysystemu, która rychło upadnie.

Początkowa część wywiadu dotyczyła Polski 2050, jej rozpadu, a następnie koalicji rządzącej. Potem prowadząca rozmowę Kamila Baranowska przytoczyła sformułowanie profesora „tymczasowe ugrupowanie protestu” (TUP).

- Reklama -

– Było ich wiele w przeszłości, mieliśmy Palikota, Kukiza, Petru, teraz Hołownię. Tym, co łączy te formacje jest właśnie tymczasowość. Dlaczego ugrupowania protestu nie potrafią się utrzymać w polskiej polityce? – zapytała.

– Dodałbym jeszcze do tego zestawienia Grzegorza Brauna i jego formację, która obecnie pełni rolę TUP. Pytanie, jak długo ta sytuacja się utrzyma, bo na tym etapie, na którym jest dziś Braun, Petru czy Hołownia mieli po kilkanaście procent poparcia, a nie osiem. Przy czym Braun ma trudniej niż poprzednicy, bo wciąż jeszcze nie wypaliła się Konfederacja [WiN – red. nczas]. Umościła się już w Sejmie, zdążyła politycznie dojrzeć i coraz mniej pasuje do obrazu buntownika, ale Braun musi się z nią wciąż dzielić wyborcami – przekonywał prof. Flis.

- Prośba o wsparcie -

Następnie przytoczył opinię estońskiego badacza Alana Sikka, który ocenił, że „głównym atutem nowych partii jest to, że są nowe”.

– I dopowiadając drugą część – głównym atutem starych partii jest to, że są stare. I kiedy mijają cztery lata, to stare partie stają się jeszcze starsze, co może być ich atutem, a nowe partie przestają być nowe, co ich atutem już nie jest. Bo nie można przez dwie kadencje zapowiadać wywracania stolika i być wiarygodnym. A dla wyborcy protestu ta wiarygodność w byciu antysystemowym jest kluczowa – powiedział prof. Flis.

Dalej ocenił, że „jest pewna pula wyborców, którzy bardzo chcą zdenerwować cały establishment”.

– Chcą zdenerwować starych polityków, elity, celebrytów itd. Chcą wkurzyć ich wszystkich tak bardzo, jak sami są wkurzeni na rzeczywistość. To jest ten wspólny mianownik. Bo potem, jak się popyta bardziej szczegółowo, to okaże się, że ci ludzie mogą mieć całkiem różne poglądy na niektóre sprawy. Ale w danym momencie łączy ich to, że są mocno wkurzeni na otaczający świat. A na co – to już się zmienia z wyborów na wybory – powiedział prof. Jarosław Flis.

– Dlatego dzisiaj Braun idealnie im pasuje, bo rzeczywiście wkurza i oburza wszystkich, od Tuska, przez Kaczyńskiego, po Mentzena. O elitach wszelakich nie wspominając. Pytanie, na jak długo tego paliwa wystarczy – kontynuował socjolog.

– Jestem w stanie sobie wyobrazić, że Braun powtórzy losy Korwin-Mikkego, który w 2014 roku miał 7 proc. w wyborach do PE, by w 2015 roku zjechać pod próg i nie dostać się do Sejmu. Całkiem możliwe jest zatem, że Braun swój najlepszy moment ma już za sobą, więc nie wykluczam wcale, że Konfederacja zjedzie na 8 procent, a Braun na jakieś 4,5 proc. – powiedział dalej.

Następnie ocenił, że „rolę TUP” przejął Braun i nie ma obecnie miejsca na inną tzw. antysystemową formację w polskiej polityce.

– Chyba, że – czego nie da się wykluczyć – sukces Brauna okaże się krótkotrwały, bo na przykład za pół roku zakończy się wojna w Ukrainie i to zmieni sytuację. Składowych popularności Brauna jest tak wiele, że za dwa lata naprawdę może być różnie z tym jego poparciem. Doświadczenie pokazuje, że czarnym koniem nie zostaje zwykle ten, o którym wszyscy myślą, że nim zostanie. Gdy w 2023 roku studiowałem sondaże w okolicach wakacji, to wychodziło, że nie zawsze ten, kto jest w lipcu jest trzeci, jako trzeci jest potem na mecie. I to jest bolesne zderzenie z rzeczywistością – ocenił [cytat oryg. – red. nczas].

Najnowsze