W 2025 r. za roczną śr. pensję netto można było kupić 8,7 m2 mieszkania w 10 mniejszych miastach wojewódzkich – tylko w latach 2017–2018 można było więcej (9m2). Obecny rok może być najlepszy do zakupu mieszkania w ostatnich 20 latach. Wystarczy, że politycy nie wymyślą jakiegoś idiotycznego programu wspierającego sprzedających.
Natomiast najlepsze pod każdym względem lata do zakupu własnego M to były lata 2017–2018. Nie dość, że działał program wspierający młodych w zakupie mieszkania (MdM), to jeszcze wszedł świeżo program 500+ (wszyscy dzieciaci znajomi z mojego kręgu, którzy mieli mniej izb niż członków w rodzinie, wykorzystali 500+ do zakupu większego mieszkania).
Niemniej – pilnujcie polityków, by nic nie nabroili, to przy spadających stopach procentowych i rosnących pensjach ten rok może być najlepszym w ostatnich dwóch dekadach do zakupu własnego M.
Pilnujcie polityków dalej, to być może przyszły rok będzie jeszcze lepszy pod tym względem – wystarczy, że: ceny mieszkań przestaną rosnąć (możliwe), pensje będą rosnąć (bardzo możliwe), a stopy procentowe spadać (bardzo możliwe). I o to chodzi – bo w normalnym państwie osoby zarabiające stać na coraz większe mieszkanie, a nie tak jak w latach 2019–2022, na co raz mniejsze.

Dlaczego może być lepiej
Od 2010 do 2016 r. ceny mieszkań w Polsce spadały, nie tylko realnie w relacje do pensji, ale nawet nominalnie.
Potem weszło kilka programów mocno popytowych, pojawiło się sporo pieniądza wśród ludzi (świadczenia socjalne, wyższe pensje w niektórych grupach zawodowych) oraz wojna na Ukrainie (gdzieś przybywający do nas ludzie muszą mieszkać).
Wydaje mi się, że najbliższe dwa lata mogą zrewidować ceny nie tylko realnie, ale również nominalnie, szczególnie w normalnych miastach do życia. Trzeba tylko pilnować polityków, żeby nie wymyślili żadnego narzędzia propytowego.
Spadające stopy procentowe spowodują przy jednocześnie rosnących pensjach, że znów coraz więcej młodych ludzi będzie stać na własne M.
Ale i tak podejmujcie decyzje roztropnie, ja swoje pierwsze mieszkanie 52m2 kupiłem już przy dwójce dzieci i w wieku 32 lat. A dzieciaki, fakt, że wychowywały się wcześniej na 32,3m2, pamiętają tylko ze zdjęć i filmików.
Rodzina? Warto nawet w małym M
Zmierzam do tego, że nie warto odkładać rodzicielstwa tylko dlatego, że nie macie mieszkania. Po to się pracuje, żeby zarabiać więcej – ja się przeprowadzałem w życiu dorosłym 7 razy, zanim znalazłem swoje miejsce na ziemi.
Małe dzieci nie potrzebują pokoju dla siebie – wręcz przeciwnie – lubią spędzać ten czas dzieciństwa w grupie – albo z rodzicami, albo z rodzeństwem. To dopiero nastolatki potrzebują własnego pokoju. Wychowywanie małych dzieci na małym metrażu, piszę z doświadczenia, jest dobre i praktyczne – nie ma sensu na początkowym etapie płacić za puste i niewykorzystane metry. A małe mieszkanie w dobrej lokalizacji zawsze można korzystnie sprzedać. Nie odkładajcie rodzicielstwa na później tylko z powodu braku własnego mieszkania – nie warto.
A skoro przy rodzinie jesteśmy…
Najbardziej spiskowa teoria, jaką wymyśliłem. Chyba że znacie lepsze: Media społecznościowe napuszczają nas na siebie, kobiety i mężczyzn, bo chcą, żebyśmy byli samotni i spędzali jak najwięcej czasu na tzw. społecznościówkach = pieniądze od reklamodawców. To nie jest sarkazm!


