Najlepsza rada, którą dostałem od bardzo wiekowego menadżera (takiego, co jeszcze Elektrownię Bełchatów budował): „Rządzić w firmie chce wielu, ale odpowiedzialność za decyzje spoczywa tylko na jednym”. 96 proc. mikro-przedsiębiorców w Polsce jest przeciążonych pracą, a co 3. ma objawy depresji – tak wygląda samotność w podejmowaniu decyzji.
Cytat za Peterem Druckerem: „Prezesa firmy, dużej czy małej, izoluje samo stanowisko. Każdy od niego czegoś chce. Jego menadżerowie chcą mu sprzedać swoje pomysły, albo też przesunąć się wyżej w drabinie hierarchii. Dostawca chce mu sprzedać swój towar. Klient chce lepszej usługi lub niższych cen. Prezes musi trzymać ludzi na dystans w prostym odruchu samoobrony”.
Specjalnie policzyłem zeszły tydzień – 114 maili z propozycją czegoś (najczęściej zaczyna się od: jesteśmy producentem wkrętów w Wietnamie – szukamy kontrahentów po całym świecie, natrafiliśmy na twoją firmę) + 21 telefonów (nie mówię o fotowoltaice, najczęściej do mnie dzwonią z pozycjonowania internetowego, z propozycją transportu lub agencje pracy tymczasowej). Wszystkiemu trzeba jakoś odmówić grzecznie (na maile już mi się nie chce odpisywać). Jak przyzwyczaicie się do ciągłej odmowy, to czasem możecie przegapić naprawdę wartościową propozycję, więc ciągle trzeba być czujnym.
W mikrofirmie, a często również w małej, właściciel firmy jest od wszystkiego – musi pozyskiwać klientów, często ich obsługiwać, znać wszystkich dostawców, ogarniać księgowość. W podręcznikach przeczytacie – że trzeba delegować zadania. Jak delegować zadania w 4 osobowej firmie – część się da, ale części się nie da, bo nie ma na kogo scedować zadań. Niektóre, jak choćby reprezentacja przed władzami państwowymi, automatycznie jest zarezerwowana dla właściciela. Na delegacje zadań możecie sobie pozwolić, jak macie na kogo je delegować.
W małej firmie – właściciel jest tak naprawdę odpowiedzialny za większość działań. Reklamacja od klienta – do właściciela, reklamacja do dostawcy – do właściciela, niezapłacone faktury od klientów – do właściciela. Będąc mikroprzedsiębiorcą, możecie być pewni, że wszystko, co najgorsze będzie spotykać Waszą firmę – trafi do Was.
A do tego, jeśli zatrudniacie ludzi – jeszcze musicie dbać o relacje społeczne wewnątrz firmy, bo w małym środowisku ma to istotne znaczenie. Z jednej strony zastanawiacie się, jak jutro zapłacić wypłaty, bo najwięksi klienci postanowili sobie zrobić wakacje od płacenia, linia kredytowa wykorzystana do granic możliwości, a z drugiej strony przychodzi do Was pracownik, poskarżyć się, że pani Zosia nie chce z nim napić się kawy i nie rozumie, że picie kawy nie leży ani w jego, ani w zakresie pani Zosi obowiązków i wy nie macie wpływu na to, kto z kim chce pić kawę. I weźcie w tym wszystkim nie zwariujcie (przykład niestety prawdziwy).
Samotny, czyli przedsiębiorca
Jesteście w tym najgorszym, co spotyka Waszą firmę, sami, bo bycie przedsiębiorcą prowadzi do samotności.
Siedzicie potem na przyjęciu rodzinnym i słuchacie opowieści, jak to ktoś sobie przedłużył urlop, idąc do lekarza po lewe „L4” – a Wy sobie przypominacie, że rok temu Wasza pracownica miała tydzień „L4” po trzytygodniowym urlopie – i nic nie możecie powiedzieć, no bo jak – to takie śmieszne, jak łatwo można w Polsce wziąć „L4”.
Albo czytacie, jak ktoś sobie wynosi cały czas kawę z pracy od naiwnego pracodawcy, a u Was był moment, gdzie nagle spożycie kawy wzrosło sześciokrotnie wraz z przyjściem nowego pracownika.
Nie ma lepszego pomysłu na skazanie się na samotność niż założenie firmy i zatrudnienie ludzi.
Widziałem takich, co próbowali być dla pracowników partnerem, kolegą – sam miałem taki moment przez chwilę – to nie działa. Skracanie dystansu kończy się dyskomfortem dla obydwu stron. To, co naprawdę działa, to samotność.
Jak sobie radzić z tą samotnością?
Są dwa sposoby:
- Znaleźć innego przedsiębiorcę w podobnej sytuacji do pogadania, choćby przez telefon (branża nie musi być ta sama, wystarczy zbliżona liczba pracowników – pewne schematy są niezależne od branż). Moment, w którym odkryłem, że pewne prawidła są bardzo podobne w małych firmach, był dla mnie momentem, w którym przestałem czuć się samotny.
- Znaleźć wspólnika – prowadzenie firmy we dwójkę łatwiej. Pracownicy mają w większości odmienne interesy od pracodawcy – i nie ma co się nad tym rozwodzić. Natomiast wspólnik jedzie na tym samym wózku – więc to jest rozwiązanie na długą metę, bo zawsze jest pod ręką ktoś, kto Was zrozumie.
Ja się nie dziwię, że co trzeci mikro-przedsiębiorca ma objawy depresji. Przypuszczam, że jeśli zaliczyć do tego również przeszłość, to może co trzeci nigdy ich nie miał.


