Strona głównaWiadomościŚwiatTydzień bombardowań. Iran się trzyma

Tydzień bombardowań. Iran się trzyma

-

- Reklama -

Bliski Wschód pogrążył się w kryzysie po wspólnych atakach USA i Izraela na Iran, na które Teheran odpowiedział uderzeniami na Izrael i państwa Zatoki Perskiej. Mimo intensywnego bombardowania irański reżim na razie funkcjonuje, a struktury państwowe nie uległy poważnemu osłabieniu.

Pomimo trwających w lutym negocjacji amerykańsko-irańskich na temat ograniczenia programu nuklearnego Iranu, 28 lutego Izrael rozpoczął ataki na Iran. Wkrótce potem prezydent USA Donald Trump potwierdził udział swojego kraju w operacji. Pojawiły sie przecieki, że całą operacja była planowana od miesięcy, a rozmowy z Iran to była jedynie gra pozorów – wyrok zapadł wcześniej w Tel Awiwie i Waszyngtonie.

- Reklama -

Według premiera Izraela Benjamina Netanjahu celem operacji jest usunięcie „egzystencjalnego zagrożenia” ze strony irańskiego reżimu oraz uniemożliwienie Teheranowi zdobycia broni nuklearnej. Z kolei Trump zapowiedział zniszczenie irańskiego potencjału rakietowego i marynarki wojennej, a także wezwał Irańczyków do przejęcia władzy w kraju.

Dotychczasowe uderzenia koncentrowały się na niszczeniu potencjału militarnego Iranu oraz wyeliminowaniu kierownictwa państwa i sił zbrojnych, w tym najwyższego przywódcy Alego Chameneia oraz szeregu czołowych polityków i dowódców elitarnej formacji wojskowo-politycznej Iranu, czyli Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).

- Prośba o wsparcie -

Izrael twierdzi, że w ciągu pierwszej doby operacji zrzucił na cele w Iranie około 1,2 tys. bomb. Według analizy Ośrodka Studiów Wschodnich duże tempo operacji, utrzymane w kolejnych dniach, sprawia, że jest to najintensywniejsza kampania powietrzna na świecie od wojny w Iraku w 2003 r.

Według organizacji Human Rights Activists News Agency (HRANA) po stronie irańskiej zginęło dotychczas 1172 cywilów, w tym 194 dzieci. W wyniku ataków ucierpiały m.in. szpitale, obiekty sportowe, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO pałac szachów Golestan oraz dwie szkoły.

Irańskie siły zbrojne nie są w stanie skutecznie przeciwstawić się amerykańskim i izraelskim atakom. W odpowiedzi Teheran rozpoczął bezprecedensowe pod względem skali uderzenia na cele w 11 państwach regionu: Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, na Cyprze, w Iraku, Izraelu, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Omanie, Syrii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Ataki te nie spowodowały jednak ani masowych ofiar, ani poważnych zniszczeń. Zginęło łącznie 28 osób, w tym sześciu amerykańskich żołnierzy i 12 izraelskich cywilów. Głównymi celami odwetu pozostają Izrael oraz amerykańskie instalacje wojskowe w regionie, a w mniejszym stopniu – miejsca związane z turystyką i biznesem w państwach Zatoki Perskiej, takie jak Dubaj.

Obrona powietrzna NATO przechwyciła w środę rakietę balistyczną wystrzeloną z Iranu w kierunku Turcji. Z kolei dwa irańskie drony spadły na terytorium Azerbejdżanu, Teheran zaprzeczył jednak odpowiedzialności za ten incydent.

Z powodu wojny wiele państw regionu zamknęło swoją przestrzeń powietrzną lub znacząco ograniczyło ruch lotniczy. W efekcie odwołano setki połączeń, a na lotniskach w krajach Zatoki Perskiej utknęły tysiące pasażerów, w tym liczni turyści z Europy i Azji.

Na obecnym etapie operacja amerykańsko-izraelska nie doprowadziła do całkowitego osłabienia aparatu państwowego Iranu. Pełny obraz reakcji cywilów w Iranie jest trudny do ustalenia z powodu kontroli informacji przez władze i blokady internetu.

W sieci pojawiły się nagrania zarówno osób liczących na upadek władz, jak i bardzo licznych prorządowych demonstracji przeciw USA i Izraelowi. Ogłoszono 40-dniową żałobę po śmierci najwyższego przywódcy, czemu towarzyszą organizowane w wielu miastach marsze poparcia dla władz.

Trwa proces wyłaniania następcy Chameneia. Obowiązki głowy państwa przejęła tymczasowa rada przywódcza – kolegialne gremium kierujące państwem do czasu wyboru nowego przywódcy. Nowy najwyższy przywódca ma zostać wyłoniony przez 88-osobowe Zgromadzenie Ekspertów, złożone z szyickich duchownych.

Nie odnotowano dotąd znaczącego wzrostu liczby uchodźców z Iranu, przemieszczenia ludności mają głównie charakter wewnętrzny – z dużych miast do mniejszych, uznawanych za bezpieczniejsze. Szacuje się, że w ciągu pierwszych dwóch dni wojny około 100 tys. osób opuściło Teheran. Część szkół i uczelni jest zamknięta, a wiele firm i urzędów pracuje w ograniczonym trybie.

Państwa europejskie potępiły irańskie uderzenia odwetowe na kraje Zatoki, lecz ich reakcje na wcześniejszą operację USA i Izraela nie były spójne. Część państw – m.in. Niemcy i Czechy – wyraziła poparcie dla działań przeciwko Iranowi. Z kolei Hiszpania, a częściowo także Włochy, skrytykowały operację lub zdystansowały się od niej. Wielka Brytania zezwoliła amerykańskiemu lotnictwu na wykorzystanie swojej bazy na Cyprze wyłącznie do celów obronnych.

Po irańskim ataku dronowym na brytyjską bazę na Cyprze m.in. Wielka Brytania, Włochy i Francja wysłały zasoby wojskowe w celu wzmocnienia obrony wyspy.

Oczy świata zwrócone są na cieśninę Ormuz – kluczowy szlak transportu ropy naftowej i gazu ziemnego. W wyniku blokady cieśniny ruch handlowy spadł o ok. 90 proc. W efekcie ceny ropy Brent wzrosły między 27 lutego a 6 marca o około 30 proc., przekraczając poziom 90 dolarów za baryłkę. Jest to jednak wciąż znacznie mniej niż w 2022 r. po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, gdy cena Brent przekraczała 120 dolarów za baryłkę. Oczekuje się, że najszybciej skutki zakłóceń odczują państwa azjatyckie, będące głównymi odbiorcami surowców z Zatoki Perskiej, a w mniejszym stopniu kraje UE.

Iranowi jak dotąd nie udzielili bezpośredniego wsparcia militarnego jego główni sojusznicy – Rosja i Chiny. Według doniesień dziennika „Washington Post” Rosja przekazuje jednak Iranowi dane wywiadowcze, które mogą być wykorzystywane do planowania ataków na siły USA na Bliskim Wschodzie.

W odpowiedzi na zabójstwo Chameneia sponsorowany przez Iran libański Hezbollah zaatakował Izrael, co doprowadziło do rozszerzenia izraelskiej operacji na Liban. Mimo wcześniejszych prognoz do działań wojennych przeciwko Izraelowi nie przyłączyli się jemeńscy rebelianci Huti.

Trudno oceniać szanse na polityczne rozwiązanie konfliktu. Według doniesień amerykańskich mediów władze Iranu zaczęły sygnalizować gotowość do podjęcia dialogu, jednak – jak podają te źródła – na razie jest to ignorowane przez stronę amerykańską.

Przedłużanie konfliktu zwiększa jego koszty – przede wszystkim dla Iranu, ale też dla państw Zatoki Perskiej, które stają się celem irańskich kontrataków mających wywołać presję międzynarodową na zakończenie działań wojennych.

Administracja USA liczy na rozłam w irańskich elitach. Sam prezydent USA Donald Trump chce, by konflikt trwał krótko, i podkreśla, że jedynym akceptowalnym rozwiązaniem jest „bezwarunkowa kapitulacja” Teheranu. Oświadczył też, że nowy przywódca Iranu powinien być akceptowalny dla Stanów Zjednoczonych.

Izrael z kolei dąży do całkowitego obalenia irańskiego reżimu oraz maksymalnego osłabienia jego potencjału wojskowego i technologicznego.

Źródło:PAP, nczas.info

Najnowsze