Po ataku Izraela i USA na Iran prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) chwali prezydenta Donalda Trumpa za „chirurgiczną precyzję” działań przeciwko Teheranowi. Partia przepowiada też też nową falą uchodźców, która może być powtórką kryzysu migracyjnego z 2015 r.
Po sobotnim ataku Izraela i USA na Iran współprzewodniczący AfD Alice Weidel i Tino Chrupalla opublikowali oświadczenie. „Z wielkim niepokojem przyjęliśmy wiadomość o atakach Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran. Wzywamy wszystkie strony konfliktu do zachowania bezwzględnej powściągliwości” – napisali. Podkreślili również, że „ponowna destabilizacja Bliskiego Wschodu nie leży w interesie Niemiec i należy jej zapobiec”.
To umiarkowane stanowisko liderów AfD wywołało jednak niezadowolenie w partyjnych szeregach – poinformował dziennik „Die Welt”. Poseł do Bundestagu Rainer Kraft napisał na platformie X: „Jeśli prawicowi patrioci brzmią i wypowiadają się tak samo, jak (przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ, polityk Zielonych) Annalena Baerbock, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że wcale nie są prawicowymi patriotami!”.
Według „Die Welt” poseł Andreas Bleck miał na wewnętrznej grupie partyjnej zapowiedzieć, że nie będzie publicznie podważał oficjalnego stanowiska AfD. „Kampania wyborcza ma pierwszeństwo. Chciałbym jednak podkreślić, że nie czuję się reprezentowany przez treść tych oświadczeń. Musimy przy odpowiedniej okazji uzgodnić nasze podstawowe kierunki polityki zagranicznej” – napisał. Jego wpis zebrał kilka wyrazów poparcia.
Wypowiedzi polityków AfD pokazują, że partia nie mówi jednym głosem. Inny poseł do Bundestagu, Matthias Moosdorf, stwierdził, że „Iran nie stanowił i obecnie nie stanowi żadnego zagrożenia”. Dodał przy tym, że należy się obawiać, iż „Izrael może zdestabilizować kolejny kraj”.
Po ataku na Iran jednolity przekaz próbował utrzymać rzecznik frakcji ds. polityki zagranicznej Markus Frohnmaier. W oświadczeniu na Facebooku ocenił, że Iran przez dekady podsycał konflikty, których skutki odczuwalne są również w Niemczech. Wskazał na „islamskie sieci i przepływy finansowe, zagrożenia dla bezpieczeństwa oraz ruchy migracyjne”.
Frohnmaier wykorzystał konflikt do pochwały prezydenta USA. „Administracja Trumpa działała w tej kwestii z chirurgiczną precyzją i jasno określonym celem, stosując ograniczone działania, które miały na celu wyeliminowanie kluczowych dla bezpieczeństwa elementów reżimu” – zaznaczył.
W pierwszych dniach nowej wojny na Bliskim Wschodzie AfD dostrzegła jeszcze jeden wątek – migrację. Partia prorokuje kryzys migracyjny podobny do tego z 2015 roku.
„Grozi nam nowa fala uchodźców: rok 2015 nie może się powtórzyć!” – zatytułowała AfD jeden z wpisów w mediach społecznościowych. „W wyniku wojny przeciwko Iranowi może dojść do nowej fali uchodźców z Bliskiego Wschodu do Niemiec. Należy temu zapobiec w każdych okolicznościach. Rząd musi zrobić wszystko, by nie powtórzyła się utrata kontroli z 2015 roku” – napisano.
W innym poście partia zacytowała posła Sebastiana Muenzenmaiera: „Kto sprowadza tysiące Afgańczyków, nie może zawieść własnych obywateli!” – hasło opatrzono charakterystyczną, ciemnoniebieską grafiką z dużymi biało-czerwonymi literami. W ten sposób Muenzenmaier skomentował fakt, że około 30 tys. niemieckich turystów utknęło na Bliskim Wschodzie przez zamknięcie przestrzeni powietrznej w kilku krajach.
AfD przypomina też, że potencjalna nowa fala imigrantów powoduje wzrost ryzyka zagrożenia terrorystycznego.
„Rząd federalny musi podjąć wszelkie niezbędne środki, aby zapobiec ewentualnym atakom terrorystycznym w Niemczech i nie dopuścić do ponownej niekontrolowanej migracji. Najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego, powstrzymanie eksportu terroryzmu do Niemiec oraz konsekwentne zatrzymanie nowych fal migracji” – twierdzi Frohnmaier.


