Górale obawiają się konsekwencji żydowsko-amerykańskiego ataku na Iran. Wielu z nich zarabiało w znacznym stopniu na gościach ze świata arabskiego. – Zadeklarowali swoje obiekty typowo pod gościa arabskiego. Z możliwością dostarczenia usług gastronomicznych, która nie jest potrzebna polskiemu gościowi, a w szczególności polski gość nie będzie miał potrzeby za nią płacić – powiedział radiu TOK FM Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Napad na Iran wywołał poważne obawy wśród podhalańskich górali. Obawiają się, że w efekcie zmniejszy się ilość turystów z Bliskiego Wschodu, a w konsekwencji, że mniej zarobią.
Karol Wagner w rozmowie z TOK FM zaznaczył, że turyści z Bliskiego Wschodu nie są przeważającą częścią na Podhalu.
– To jest maksymalnie dziesięć procent gości w okresie najbardziej interesujących dziewięciu tygodni w środku lata – powiedział Wagner.
Jednak część górali od jakiegoś czasu przyjmuje głównie takich turystów.
– Zadeklarowali trzy-cztery lata temu swoje obiekty typowo pod gościa arabskiego z odpowiednio zaadaptowanymi łazienkami, ilością miejsc noclegowych czy możliwością dostarczenia usług gastronomicznych, która nie jest potrzebna polskiemu gościowi, a w szczególności polski gość nie będzie miał potrzeby za nią płacić – podkreślił Wagner.
Koszty pobytu w tego typu obiektach bywają od kilku do nawet kilkunastu razy większe, niż w innych, typowych hotelach.
Swego czasu Podhale przeżywało „najazd” turystów z Bliskiego Wschodu. Wiele osób uważało za kontrowersyjny fakt, że w Zakopanem znaleźć można było m.in. ogłoszenia i reklamy w języku arabskim.
Boom na turystów z Bliskiego Wschodu ostatecznie minął, niemniej część przedsiębiorców pozostała przy specjalizowaniu się w usługach dla Arabów. Wciąż można stosunkowo łatwo znaleźć w Zakopanem oferty halal.
Obecnie wśród turystów dominującą rolę mają ponownie narodowości z regionu. Pozycję odzyskali Polacy i Czesi, a na pierwsze miejsce wysunęli się Węgrzy. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.
Górale nie doją już Arabów. Teraz najpopularniejsi są turyści z innego kraju. To Europejczycy


