Negocjator rozmów USA i Irani i minister spraw zagranicznych Omanu Badr al-Busaidi skrytykował mocno rozpoczęcie izraelsko-amerykańskich ataków na Teheran. Jego zdaniem, porozumienie było w zasięgu ręki…
Stany Zjednoczone zaatakowały Iran w trakcie negocjacji nuklearnych. Wśród licznych uzasadnień dla „dekapitacji” reżimu, Donald Trump wyraził swoje „niezadowolenie” z postępów rozmów. Według niego, znajdowały się one w „impasie”. Argument ten powtórzyło kilku ekspertów.
Jednak Oman, kluczowy mediator w rozmowach amerykańsko-irańskich, przedstawia inną wersję: świadomy zagrożenia, reżim irański właśnie zgadzał się na poważne ustępstwa. Pytanie – „Cui bono, qui prodest?”, wskazywałoby na wyłączny interes Izraela.
„Jestem przerażony. Aktywne i poważne negocjacje po raz kolejny zostały podważone” – komentował atak MSZ Omanu Badr al-Busaidi i zarazem główny mediator. Oman został oszczędzony kontruderzeniu Iranu w sobotę, ale też padł ofiarą ataku dronów w niedzielę rano, w wyniku którego kilka osób zostało rannych.
Podobno, podczas czwartkowych rozmów irańsko-amerykańskich w Genewie, Teheran po raz pierwszy zgodził się pozbyć swoich zapasów wzbogaconego uranu w przypadku zniesienia wszystkich sankcji. Badr Al-Boussaïdi dodał, że wszystkie kwestie związane z porozumieniem można było rozwiązać „polubownie i kompleksowo” w ciągu trzech miesięcy. Wydaje się, żę decyzja o ataku zapadła już jednak wcześniej. Omański mediator miał do końca prosić Stany Zjednoczone, aby po pierwszych atakach „nie angażowały się dalej”, bo to „nie jest wasza wojna”.
Źródło: Le Figaro International


