Po bombardowaniach ze strony USA, Iran jest gotowy wycofać się z Mundialu. Władze irańskiej piłki nożnej zadecydują jeszcze dzisiaj o udziale reprezentacji w Mistrzostwach Świata w 2026 roku, których współorganizatorami są Stany Zjednoczone. Przeważa opinia, że ta reprezentacja wycofa się z turnieju.
Iran znajduje się w grupie G Mistrzostw Świata, wraz z Belgią, Egiptem i Nową Zelandią. Swoje mecze miał rozgrywać na stadionach w Los Angeles i Seattle. Irańska drużyna narodowa zakwalifikowała się na Mistrzostwa Świata w 2026 roku, zapewniając sobie jeden z ośmiu bezpośrednich „biletów” ze strefy azjatyckiej.
Obecnie wydaje się mało prawdopodobne, aby Team Melli pojawił się latem przyszłego roku w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. „Biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się dzisiaj i atak Stanów Zjednoczonych, jest mało prawdopodobne, abyśmy mogli spokojnie rozważać udział w Mistrzostwach Świata, ale to działacze sportowi muszą podjąć decyzję” – oświadczył Mehdi Taj, prezes Irańskiej Federacji Piłkarskiej w telewizji państwowej.
Ogłosił przy okazji, że z powodu trwających w niedzielę bombardowań na terytorium Republiki Islamskiej rozgrywki mistrzostw kraju zostały zawieszone do odwołania. Jednak izraelska stacja telewizyjna N12 twierdzi, że „Iran już podjął decyzję o wycofaniu się z Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2026”.
FIFA poinformowała w sobotę, że „uważnie monitoruje sytuację”. Jej Sekretarz Generalny, Mattias Grafström podał, że zapoznał się raportami dotyczącymi Iranu. Dodał, że „dzisiaj odbyło się spotkanie i jest za wcześnie, aby je szczegółowo komentować, ale będziemy uważnie śledzić rozwój sytuacji we wszystkich kwestiach na świecie. Będziemy nadal komunikować się, jak zawsze, z rządami trzech państw-gospodarzy. Bezpieczeństwo wszystkich będzie zapewnione” – oświadczył działacz.
Jeszcze w grudniu 2025 roku irańscy działacze piłkarscy udali się do Waszyngtonu, aby wziąć udział w losowaniu grup, pomimo pierwotnego zamiaru zbojkotowania wydarzenia w proteście przeciwko odmowie wydania wiz przez USA kilku członkom swojej delegacji. Trzy miesiące później sytuacja jest jeszcze gorsza…
Źródło: Le Parisien


