Tusk zadłuża Polskę na kolejne dekady! Czym w swej istocie jest unijny program SAFE? Jak twierdzi prof. Adam Wielomski, właśnie zapadła decyzja o budowaniu federalnej Europy! Publicysta „Najwyższego Czasu!” podzielił się też z nami prawdopodobnymi skutkami dla Polski, które mogłyby nas czekać po wyborach prezydenckich na Ukrainie i po podpisaniu traktatu pokojowego z Federacją Rosyjską.
Julia Gubalska: – Kontrowersyjny projekt dot. SAFE przeszedł przez Sejm…
Adam Wielomski: – Projekt skrytykował Jarosław Kaczyński, PiS i Konfederacja głosowały przeciw. Przy czym krytyka Jarosława Kaczyńskiego nie pokrywa się z moją. Jarosław Kaczyński skrytykował program SAFE z powodu bardzo prostego. A mianowicie w tym programie, jeśli dobrze pamiętam, jest zapis, że broń ma być kupowana w fabrykach europejskich. Dla Jarosława Kaczyńskiego to jest oczywiście tragedia, bo on chce kupować broń wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, żeby cementować sojusz polsko-amerykański. Polska w ten sposób wpłaci daninę na amerykańskie koncerny zbrojeniowe w zamian za gwarancję bezpieczeństwa. Tak to widzi Jarosław Kaczyński, stąd jest jego krytyka.
Rząd Donalda Tuska widzi to absolutnie inaczej. Bardzo się cieszy, że to będzie broń europejska, dlatego że to oznacza zrywanie ze Stanami Zjednoczonymi strategicznego sojuszu na rzecz budowy przyszłej Armii Europejskiej, wspólnej polityki europejskiej, obronnej i zagranicznej. To jest decyzja, którą Sejm przegłosował. Decyzja polityczna o tym, że budujemy federalną Europę, a nie sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Rząd to oczywiście popiera. Ja jestem właśnie z tego powodu przeciw, a nie z powodu, czy kupujemy broń francuską, niemiecką czy amerykańską.
Generalnie uważam, że powinniśmy kupować tę, która jest lepsza i tańsza, której jakość jest najlepsza w stosunku do ceny. Krytykuję tę decyzję jeszcze z jednego powodu. Nas ta pożyczka wpycha na 45 lat we wspólne długi unijne. Co oznacza, że jeśli byśmy chcieli z Unii Europejskiej zrobić Pol Exit, to zostajemy z długami. Więc tak naprawdę jest to projekt, który ma na celu przyśrubować nas jeszcze mocniej do Unii Europejskiej. Jak znam życie, Komisja Europejska będzie traktowała to na tej zasadzie, że jak będziemy „niegrzeczni”, to będą nam „przykręcać śrubki”: „nie dostaniecie miliarda w tym roku, tylko jak będzie lepszy rząd”. Wiemy, jak Unia Europejska gra, szczególnie Ursula von der Leyen.
Jestem bardzo krytycznie nastawiony do tego projektu, właśnie ze względu na to, że posiada swoje drugie dno w postaci uzależnienia nas od programu federalizacji Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że Prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę w tej sprawie, która przez Sejm przeszła większością tylko i wyłącznie koalicji rządowej. Liczę, że Sejm nie przełamie weta prezydenckiego w tej kwestii. Uważam, że weto prezydenckie jest absolutnie konieczne, bo inaczej – mogiła! W postaci Unii Europejskiej.
Pospekulujmy na temat wyborów prezydenckich na Ukrainie, do których zapewne bliżej, niż dalej. Niektórzy twierdzą, że znacząco zmieniły się nastroje społeczne na Ukrainie wobec Wołodymyra Zełenskiego. Donald Trump mówił o 4 proc. poparcia. Ale doniesienia mediów mainstreamowych wskazują na o około 50 procent. Gdyby Zełenski dziś ogłosił wybory prezydenckie, to jak Pan myśli, czego moglibyśmy się spodziewać po ich wyniku?
Już po ukazaniu się numeru w druku Wołodymyr Zełenski ma wystąpić publicznie z deklaracją, iż chce rozpisać wybory prezydenckie. Trudno żeby wybory prezydenckie się odbywały w czasie działań wojennych. Z tego wniosek, że działań wojennych ma już nie być. Donald Trump dał ultimatum Zełenskiemu, że do 15 maja te wybory mają się odbyć. Co istotne, razem z wyborami ma być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe dotyczące akceptacji lub odrzucenia umowy pokojowej z Federacją Rosyjską. Jeśli ta deklaracja padnie, to będzie oznaczało, że pewnie przynajmniej w kwietniu musi zostać podpisany traktat pokojowy pomiędzy Ukrainą i Federacją Rosyjską. To jest bardzo istotna deklaracja. W mediach mówią, że administracja Donalda Trumpa prawie siłą zmusza Zełenskiego do rozpisania tych wyborów, przyjęcia traktatu pokojowego i poddaniu go referendum. To by oznaczało, że w ciągu najbliższych dwóch miesięcy powinien zostać uzgodniony traktat pokojowy. Dla nas jako Polaków jest to oczywiście skrajnie istotne. Dlatego że drugim państwem, które najbardziej traci na wojnie ukraińskiej, oczywiście poza samą Ukrainą, jest Polska. My tracimy finansowo, jesteśmy zalewani przez fale osób o obywatelstwie ukraińskim. Mamy z tym gigantyczne problemy, przede wszystkim finansowe. W takiej sytuacji dla Polski byłaby to bardzo dobra i ważna wiadomość.
Jeżeli chodzi o wyniki wyborów, ja nie potrafię ich przewidzieć. Nie mam żadnego dostępu do ukraińskich badań opinii publicznej. A te, które się pokazują w polskich mediach jako ukraińskie badania opinii publicznej, są jak wszystkie wiadomości o wojnie ukraińsko-rosyjskiej – mówiąc delikatnie, niewiarygodne. To jest po prostu manipulacja nami, Polakami. Dlatego my nie mamy dostępu do badań. Co więcej, takich badań w moim przekonaniu nie da się przeprowadzić. W tej chwili szacuje się, że w większości części Ukrainy, która jest pod rządami rządu w Kijowie, mieszka około 25 do 30 milionów Ukraińców. Obywateli Ukrainy jest ponad 40 milionów. Reszta, 5 milionów mieszka w Rosji, o czym mało kto wie. Parę milionów mieszka na Zachodzie, w tym również w Polsce, więc nawet gdybyśmy przeprowadzili na Ukrainie badania opinii publicznej, to znaczy że mniej więcej 1/3 Ukraińców jest poza tymi badaniami. Oni również będą oczywiście mieli prawa wyborcze. Co więcej, Ukraińcy mieszkający w Federacji Rosyjskiej w liczbie 5 milionów, prawdopodobnie nie będą mieli dostępów do lokalów wyborczych. Niestety spodziewam się, że tak może się stać. Dlatego w moim przekonaniu wynik tych wyborów jest trudny do przewidzenia.
Po przegranej wojnie powinny nastąpić dwa sprzeczne nurty. Nurt pierwszy uzna, że Zełenski wprowadził Ukrainę w wojnę, nie zapobiegł jej, nie podpisał już uzgodnionych traktatów stambulskich, po których Ukraina doznała jeszcze większej porażki. Drugi nurt będzie przeciwny temu, szczególnie na zachodniej Ukrainie i być może na emigracji w państwach europejskich. To będzie nurt szowinistyczny, który będzie krytykował porozumienie pokojowe za to, że zostało w ogóle zawarte. Wątpię, czy nawet ukraińskie ośrodki badawcze są w stanie w tej chwili ocenić, jak ten układ sił będzie wyglądał w procentach. Dobra wiadomość jest taka, że wszystko wskazuje na to, że w ciągu dwóch miesięcy będziemy mieli podpisany traktat pokojowy.
Dziękuję za rozmowę.


