W miarę jak rośnie prawdopodobieństwo ataku USA na Iran, izraelscy przywódcy coraz częściej kierują uwagę na inną regionalną siłę: Turcję. Ankara jawi im się jako nowy regionalny rywal i zagrożenie – zauważył w środę turecki dziennik „Daily Sabah”.
Gazeta przywołała słowa byłego premiera Izraela Naftalego Beneta, który w zeszłym tygodniu publicznie nazwał Turcję zagrożeniem dla Izraela, oskarżając Ankarę o sprzymierzanie się z wrogim blokiem regionalnym. Benet ostrzegł, że Izrael nie może „przymykać oczu” na Turcję, dodając, że Tel Awiw musi jednocześnie przeciwdziałać zagrożeniom ze strony Teheranu i Ankary.
„Choć Iran od dawna jest głównym przeciwnikiem Izraela, Turcja stała się częstym celem krytyki, ponieważ ostro potępia działania Izraela wobec Palestyńczyków i wojnę w Strefie Gazy, jednocześnie wzmacniając więzi z regionalnymi potęgami, takimi jak Arabia Saudyjska i Egipt” – zauważył „Daily Sabah”.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu wzmocnił tę narrację w niedzielę, ogłaszając plany zbudowania nowego „sześciokąta” sojuszy, mającego na celu przeciwdziałanie temu, co nazwał „powstającą osią sunnicką” – dodał dziennik.
Cytowany przez „Daily Sabah” izraelski dyplomata Alon Pinkas zauważył, że przywódcy jego kraju często opierają się na poczuciu zagrożenia zewnętrznego, aby mobilizować poparcie. Dodał jednak – komentując ostatnie wypowiedzi dotyczące Turcji – że kraj ten, w odróżnieniu od Iranu, nigdy nie negował prawa Izraela do istnienia ani nie groził jego zniszczeniem, nazywając porównywanie tych dwóch państw przez izraelskich polityków „śmiesznym”.
„Daily Sabah” zauważył dodatkowo, że Izrael i Turcję łączą – mimo ostatnich sporów – dziesięciolecia pragmatycznych stosunków, a Turcja jest też członkiem NATO.

