Emocje wokół ustawy SAFE sięgają zenitu. Dokument wkrótce trafi na biurko prezydenta Karola Nawrockiego, a jak wynika z najnowszego sondażu IBRiS przeprowadzonego dla „Rzeczpospolitej”, większość obywateli oczekuje od głowy państwa złożenia pod nim podpisu.
Z opublikowanego badania wynika, że blisko 60 proc. respondentów opowiada się za przyjęciem nowych przepisów. Przeciwnego zdania jest niespełna 30 proc. ankietowanych (dokładnie 29,8 proc.), a 11,9 proc. nie ma w tej sprawie wyrobionej opinii.
Dziennik zaznacza przy tym istotny kontekst: sondaż zrealizowano 13 i 14 lutego, a więc jeszcze przed kulminacją sejmowych sporów i ubiegłotygodniowym głosowaniem.
W badaniu znów widać polaryzację społeczną. Wyborcy koalicji rządzącej wykazują niemal całkowitą jednomyślność – aż 92 proc. z nich domaga się od prezydenta ratyfikacji ustawy. Wśród wyborców opozycji (PiS, Konfederacja, Partia Razem, Korona) dominują nastroje sceptyczne. 59 proc. badanych oczekuje prezydenckiego weta. Z drugiej strony, jedna trzecia (33 proc.) sympatyków opozycji opowiada się jednak za podpisaniem dokumentu.
Nawrocki o SAFE
Na razie nie wiadomo, jak postąpi Nawrocki. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że Pałac Prezydencki Pałacu chciałby powołać Komitet Sterujący, który na bieżąco monitorowałby proces wdrażania założeń SAFE. W jego składzie mieliby znaleźć się m.in. przedstawiciele prezydenta.
Z kolei podczas odprawy kierowniczej kadry Ministerstwa Obrony Narodowej i Sił Zbrojnych RP Nawrocki mówił tak: – Musimy mieć pewność, że te środki nie będą wstrzymane czy zawieszone. Pewność to bezpieczeństwo, niepewność to niebezpieczeństwo. Wszyscy pamiętamy, że w przypadku KPO ta zasada stała się przyczyną dużych konfliktów, napięć między UE a Polską i ta sama zasada ma zastosowanie do SAFE.
Dodał, że to wynika z dokumentów wykonawczych UE, z jej rozporządzenia z maja 2025 roku”. – Nie jesteśmy w stanie tego ryzyka usunąć żądną preambułą czy innym aktem zbiorowej deklaracji Sejmu czy Senatu – tłumaczył.
– Zasadne wydają się także wątpliwości ekspertów dot. okresu wydatkowania środków do 2030 roku. Rodzi to naturalne pytania o rzeczywistą możliwość rozbudowy linii produkcyjnych polskiego przemysłu zbrojeniowego w tak krótkim czasie przy użyciu tych pożyczek – kontynuował prezydent.
– Czy nie okażę się finalnie, że polskie firmy zbrojeniowe zostaną głównie pośrednikami w zakupie uzbrojenia u naszych partnerów lub beneficjentami staną się polskie oddziały zagranicznych firm zbrojeniowych? To pytania, które mamy prawo, ja jako prezydent Polski i Polacy, zadawać, na które oczekujemy nadal odpowiedzi – powiedział Nawrocki.

