Japońskie sieci restauracji i barów szybkiej obsługi po godzinie 22.00 nakładają podatek nocny w wysokości od 7 do 10% rachunku. Przyczyną jest brak pracowników na nocne zmiany i rosnące płace w branży restauracyjnej.
Ów „podatek” szybko rozprzestrzenia się po całym kraju. Coraz więcej lokali ogłasza, że są zmuszone do wprowadzenia nocnej dopłaty do wszystkich cen po godzinie 22:00. Dopłata, która może wynosić od 7% do 10%, dotyczy wszystkich dań i napojów w menu.
Tym razem to jednak „oddolny” podatek, a nie decyzja rządu. Stoją za nim przede wszystkim duże sieci gastronomii. Podatki takie wprowadzono zwłaszcza w kawiarniach i sieciach fast food w całym kraju, które zazwyczaj są otwarte do późnych godzin nocnych. Nie są to jednak „hamburgerownie”, ale głównie lokalne sieci restauracje oferujące proste i zazwyczaj niedrogie dania.
Japońskie sieci to setki restauracji w całym kraju. Potrzebują jednak dziesiątek tysięcy pracowników, ale nie mogą ich już znaleźć, bo Japonia zmaga się z niedoborem siły roboczej w niektórych branżach. Sieci gastronomiczne podniosły już stawki godzinowe o 20%. W Tokio pracownik fast foodu może teraz zarabiać obecnie 7,50 euro za godzinę.
Trzeba jednak także płacić premię za pracę w nocy i pensje są o 25% wyższe po godzinie 22:00. Wprowadzenie opłat nocnych dla klientów, którzy chcą zjeść posiłek później, ma zrównoważyć straty. Jednak kilka popularnych sieci japońskiego jedzenia postanowiło się wycofać z całodobowej obsługi. Było to wcześniej szczególnie powszechne w Tokio i Osace. Teraz zamykają się przed północą i otwierają ponownie dopiero rano.

