Strona głównaGŁÓWNYPułapka SAFE. Zyskają zagraniczne grupy interesu, stracą Polacy

Pułapka SAFE. Zyskają zagraniczne grupy interesu, stracą Polacy

-

- Reklama -

Na kredytach z programu SAFE skorzystają różne zagraniczne grupy interesu, a dla Polaków oznaczają one przede wszystkim obciążenie finansowe i polityczne. Ale gdyby nie wymyślono programu SAFE, trzeba by wymyślić jakiś inny, aby na nim zarobić i za jego pomocą uzależnić kilka krajów rządzonych przez kompradorów…

Kto zyska na kredytach SAFE (Security Action for Europe)? Można wyróżnić pięć grup podmiotów. Po pierwsze rynki finansowe, które tej pożyczki udzielają i na tej pożyczce zarobią głównie z tytułu odsetek (gdyby to były krajowe obligacje, to zarobiliby krajowi pożyczkodawcy). A nie wiadomo nawet, w jakiej wysokości oprocentowane będą te kredyty. Prawdopodobnie różne transze kredytu brane w naszym imieniu przez Komisję Europejską będą oprocentowane w różny sposób. Podobne warunki kredytowe Polska mogłaby uzyskać bez pośrednictwa Unii Europejskiej.

- Reklama -

UE, Niemcy i Ukraina

Po drugie w SAFE wbudowany jest mechanizm warunkowości. Nasz okupant, czyli Unia Europejska, a konkretnie Europejska Agencja Obrony (nb. na czele której stoi Niemiec) będzie w sposób uznaniowy decydowała, które projekty zostaną zatwierdzone i sfinansowane, biorąc pod uwagę nie nasz interes, a bieżący polityczny interes eurokracji. Czyli to Bruksela lepiej wie od nas, czego potrzebujemy do naszej obrony? W ten sposób w ramach budowy unijnego zcentralizowanego superpaństwa istotne kwestie polityki obronnej zostaną przesunięte z poziomu krajowego na unijny. Politykę tę umocni ten nowy gigantyczny wspólny dług, generowany w ramach SAFE.

Bruksela będzie mogła stawiać warunki i stosować polityczny szantaż. Pod pretekstem naruszenia praworządności Unia będzie mogła zawiesić lub ograniczyć wypłaty kredytu. Oczywiście pojęcie łamania praworządności jest bardzo obszerne i nieprecyzyjne, a Bruksela może je dowolnie interpretować, by w ten sposób wpływać być może na to, na co zostaną wydane pieniądze. Co gorsze, mając w ręku taki argument, brukselski okupant będzie mógł wpływać na decyzje wyborcze Polaków, tak jak to już było przy okazji poprzednich wyborów parlamentarnych z 2023 roku i KPO. – To jest zdrada interesu Polski w interesie obecnie rządzących – ocenił SAFE w radiowej Trójce były (euro)poseł Dobromir Sośnierz.

- Prośba o wsparcie -

Po trzecie na programie SAFE zarobi niemiecka i francuska zbrojeniówka. Prawnik Tomasz Parol przewiduje, że „z powodu braku przemysłu polskiego mogącego skonsumować w terminie tak wielką ilość pieniędzy otrzymają je polscy pośrednicy kupujący w krótkich łańcuchach dostaw głównie od producentów niemieckich. Kupują to, co jest na półkach, a nie co Polska potrzebuje (armia musi się dostosować do dostawców)”. – Decyzje zakupowe muszą być reaktywne, a nie doktrynalne. Mamy kupować na pniu, niemal natychmiast i bez przetargów, bez żadnych przemyśleń strategicznych oraz przyszłościowych, to ja szeroko otwieram oczy, ale i tak nic nie widzę. To jest po prostu dramat – powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl gen. pilot Dariusz Wroński, były dowódca 1 Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych. Choć oficjalnie polskie firmy mają mieć ponad 80 proc. udziału w SAFE, to okazuje się, że pod tą definicją kryją się również firmy zagraniczne prowadzące działalność w Polsce niezależnie od tego, jaki podmiot jest ich właścicielem (np. zarejestrowana w Polsce spółka-córka koncernu niemieckiego).

Co więcej, jak zauważa europosłanka Anna Bryłka z Konfederacji, samodzielnych zakupów Polska może dokonywać tylko do 30 maja, a „po tym terminie koniecznością będą wspólne zakupy z innym państwem Unii Europejskiej lub państwem stowarzyszonym (np. Ukrainą). Jaka jest gwarancja, że inne państwo wspólnie z Polską będzie chciało robić zakupy w polskim przemyśle zbrojeniowym?”. Zresztą sam tytuł rozporządzenia Rady (UE) z 27 maja 2025 roku mówi wprost, że SAFE to instrument na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa Europy poprzez wzmocnienie europejskiego przemysłu obronnego. Więc zapewnienia przedstawicieli rządu, że zyska przede wszystkim polski przemysł zbrojeniowy, możemy wrzucić między bajki.

Po czwarte pojawiły się głosy, że istotnym beneficjentem całego programu ma być Kijów i znaczna część sprzętu zakupiona przez polskiego podatnika zostanie przekazana na Ukrainę. Sam Radosław Sikorski, szef MSZ, stwierdził, że produkcja finansowana z SAFE będzie szła „na rzecz wojska polskiego i ukraińskiego”. Czyżby Ukraina była w Unii Europejskiej? Zresztą w cytowanym rozporządzeniu Rady wielokrotnie pojawia się Ukraina. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby okazało się, że większość z tych zakupów na obronę ostatecznie wyląduje na Ukrainie, czego przy obecnym ukrainofilstwie kolejnych rządów wywołanym kompromatami z rzeszowskich domów publicznych i interesem amerykańskim nie można wykluczyć.

Po piąte Unia Europejska zabezpieczyła się również w wymiarze propagandowym. A to dlatego, że podobnie jak w przypadku unijnych dotacji, czy też KPO również przy projektach finansowanych z SAFE, ma być rozpowszechniana propagandowa informacja z unijną flagą mówiąca, że dany projekt został sfinansowany ze środków… Unii Europejskiej! Tylko że to kłamstwo! Bo przecież pieniądze SAFE nie są unijne i nie będą przez Unię spłacane, a są to kredyty, którymi mają być obciążane kraje-kredytobiorcy! Unia jest tylko pośrednikiem, a bezczelnie robi z siebie dobroczyńcę!

Kto straci na SAFE?

Po pierwsze stracą podatnicy, którzy będą musieli raty kredytów z SAFE spłacać być może nawet poza rokiem 2070. I to w sytuacji aktualnych rekordowych deficytów budżetowych (po niemal 300 mld złotych rocznie) i zadłużenia publicznego, które rośnie w rekordowym tempie (dług sektora instytucji rządowych i samorządowych na koniec trzeciego kwartału 2025 roku przekroczył 2,2 bln złotych!). Na dodatek nie wiadomo, na ile będzie ten kredyt oprocentowany. Oprocentowanie będzie zmienne. Aż strach pomyśleć, że kredyt będzie negocjowała przewodnicząca Komisji Europejskiej Urszula von der Leyen, która już negocjowała esemesami zakup niepotrzebnych szczepionek od Pfizera i teraz koncern farmaceutyczny sądzi się z Polską o 6 mld złotych. Kto podpisuje jakąkolwiek umowę, nie wiedząc, jakie są jej warunki? Jak można brać kredyty z programu SAFE, nie wiedząc, jakie jest ich oprocentowanie?

Bloger Artur Matuszewski wylicza, że przy oprocentowaniu na poziomie około 3 proc. rocznie całkowity koszt kredytu przy obecnym kursie może wynieść około 330–340 mld zł w ciągu 45 lat. To niemal dwa razy więcej niż pożyczony kapitał. A to raczej mało realne, by oprocentowanie SAFE było tak niskie, więc należy się spodziewać jeszcze wyższych kwot do spłaty. Na dodatek kredyt SAFE ma być zaciągany w euro, a więc będzie obarczony ryzykiem kursowym, tak samo jak to było w przypadku kredytów frankowych. Jeśli złotówka się osłabi do europejskiej waluty, to wzrosną koszty spłaty. „To jest od groma pieniędzy w tak trudnej sytuacji budżetowej, w jakiej my dzisiaj jako państwo polskie się znajdujemy. Nie możemy się dalej zadłużać, bo upadniemy. I naprawdę nie wiem przypadkiem, czy nie o to chodzi, żeby (…) wpakować nas w dług, z którego nigdy nie wyjdziemy” – mówił z trybuny Sejmowej poseł Marek Jakubiak.

Polityk uważa, że cały ten program to pułapka i dodaje, że w ramach projektów finansowanych z SAFE trzeba będzie dorzuć wkład własny w wysokości 40 proc. inwestycji! Kredyt będą spłacać nasze dzieci i wnuki – za sprzęt, który na długo przed 2070 rokiem stanie się kupą złomu. W ten sposób przyszłym pokoleniom zabiera się szansę na ich własny rozwój.

Po drugie przegranym będzie państwo polskie, które znowu utraci kawał suwerenności i uzależni się od kredytodawców i UE. Jeszcze bardziej będzie musiało tańczyć, jak mu zagrają za granicą. Unijne struktury w ten łatwy sposób będą mogły nas szantażować i ingerować w procesy podejmowania strategicznych decyzji, także tych niezwiązanych z obronnością. Wiadomo, że kredyty SAFE dla Węgier zostaną zablokowane od samego początku. To narzędzie dyscyplinowania i ingerowania również w wewnętrzne sprawy Polski. Przekonaliśmy się o tym już w przypadku tzw. Funduszu Odbudowy, czyli polskiego Krajowego Planu Odbudowy, kiedy to z powodów politycznych nieodpowiedni z punktu widzenia Brukseli rząd dobrej zmiany nie uzyskał kredytów i dotacji. Dopiero podmianka władzy na rząd uśmiechniętej koalicji uruchomiła fundusze. Pożyczka SAFE będzie działała w sposób identyczny – prawomyślny rząd pieniądze dostanie, a jeśliby podejmował decyzje sprzeczne z polityką unijną, kredyty zostaną wstrzymane. Tak już było przy dotacjach unijnych i pieniądzach z KPO w przypadku prowadzenia korzystnej dla Polaków polityki imigracyjnej czy prorodzinnej, z której włodarze polskich miast musieli się wycofywać.

Jak napisała na FB europoseł Bryłka, „dziś mówimy o wspólnych pożyczkach i koordynacji zakupów, jutro może chodzić o warunkowanie środków określonymi decyzjami politycznymi. Ponosimy ryzyko, że pod hasłem »efektywności« powstaje mechanizm, który w praktyce ograniczy swobodę państw w kształtowaniu własnej strategii bezpieczeństwa”.

Pośpiech i niejawność

Kredyty z SAFE trzeba wydać w pośpiechu do połowy 2026 roku. Ekspresowa procedura przyjmowania przepisów SAFE może oznaczać, że są one robione pod jakimś zagranicznym naciskiem, a siłą rzeczy – na kolanie i bez głębszej refleksji wymaganej przy tak wielkich projektach. Jakby były realizowane na pilne zlecenie polityczne sił spoza Polski. W tej sytuacji to normalne, że zagraniczni producenci podnoszą ceny. W rezultacie zakupy będą przepłacone, bo urzędnik musi przecież dokonać zakupów byle tylko zdążyć przed unijnym terminem.

Również ograniczanie przez SAFE możliwości kupowania uzbrojenia poza Unią Europejską oznacza potencjalnie wyższe ceny. Ograniczenie wyboru nigdy nie jest korzystne z punktu widzenia kupującego. Gdyby to był normalny kredyt, to nie byłoby problemu, by kupować uzbrojenie z USA czy Korei Południowej. Poseł Marcin Ociepa z PiS mówił na forum Sejmu, że na Komisji Obrony Narodowej przedstawiciel Sztabu Generalnego w bardzo zręcznym, dyplomatycznym wystąpieniu powiedział: „my szykowaliśmy listę tych produktów i nikt w nią nie ingerował. No ale potem została przemodelowana, dostosowana do instrumentu SAFE”. W związku z tym poseł Ociepa zadał fundamentalne pytanie: czy fundusz SAFE jest dla polskiej armii, czy polska armia dla funduszu SAFE? I to wszystko w sytuacji braku jawności planowanych wydatków zbrojeniowych.

Lista projektów SAFE pozostaje tajna, mimo tak ogromnej kwoty, na jaką zadłuża nas rząd Donalda Tuska. Nie jest to warunek unijny. Inni kredytobiorcy SAFE nie ukrywają tych wydatków. Na przykład Rumunia przedstawiła wszystkie 21 programów finansowanych w ramach SAFE. I są to głównie zakupy w Niemczech. Może polski rząd nie chce podać tych programów, bo by się okazało, że głównym beneficjentem produkcji uzbrojenia z kredytów SAFE, które bierze Polska, ma być Ukraina? Smaczku dodaje fakt, że głosowanie nad ustawą SAFE w Sejmie odbywało się w atmosferze międzynarodowego nadzoru, a konkretnie pod czujnym okiem ambasadora Niemiec w Polsce, co przypomina prusko-rosyjski nadzór ambasadorów w okresie tuż przed zaborami.

Sam wymuszony pośpiech przy wydatkowaniu pieniędzy z SAFE jest kwestią podejrzaną i nie jest dobrym doradcą w wydatkowaniu tak ogromnych kwot na poziomie niemal 200 mld złotych (43,7 mld euro). A przecież kredytów z KPO już zdecydowano wziąć na poziomie około 30 mld euro (pierwotnie prawie 35 mld euro) i mają one być spłacane do roku 2058. Polska udzieliła też gwarancji na kilka miliardów euro odnośnie do unijnego kredytu dla Ukrainy. W efekcie takich decyzji Polacy staną się zakładnikami obcych polityków i interesów. „Żyjemy w sytuacji, w której pieniądz, kapitał jest narzędziem szantażu i forsowania gwałtem określonej agendy. I na to nie ma zgody, bo żadne suwerenne, niepodległe państwo nie może sobie na coś takiego pozwolić” – mówił w telewizji NL24.tv Rafał Mekler z Konfederacji. Niestety decyzją naszych kompradorów już na to pozwolono.

Jeżeli uznajemy, że konieczne są pieniądze na zbrojenia i obronę, to zanim zrobimy zakupy na te cele, najpierw powinniśmy odpowiednie fundusze zaoszczędzić i zabezpieczyć, na przykład poprzez ograniczenie wydatków w innych dziedzinach. I wydawać tyle, na ile nas stać, a nie zadłużać przyszłe pokolenia, przy okazji rezygnując z suwerenności nie tylko w tej dziedzinie, ale i narażając się na kolejne szantaże Brukseli, na przykład w kwestii przymusu przyjmowania nielegalnych imigrantów czy Zielonego Ładu. Jedno jest pewne – polską racją stanu jest odrzucenie jakichkolwiek kredytów zagranicznych, a w szczególności takich, które mają polityczne konotacje, jak to jest w przypadku KPO czy SAFE. Miejmy nadzieję, że po przyjęciu przez parlament prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE. – Przepychanie przez Sejm ustawy o zadłużeniu na około 200 mld złotych w 48 godzin, niejawność tej całej listy, wzięcie na nasz kraj ryzyka kursowego, znaczącego zwiększenia zadłużenia i warunkowości – tzn. Komisja Europejska będzie nam to wstrzymywać, jeśli uzna za stosowne – to są ryzyka, których żaden rozsądny polityk nie powinien zaakceptować – podsumował w TVN24 wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.

Najnowsze