Szpital w Iłży na Mazowszu wstrzymał przyjęcia pacjentów. Powód? Brakuje lekarzy w rozsądnym budżecie. Ci, którzy wyrazili gotowość do leczenia, żądali wynagrodzenia nawet 500 złotych za godzinę.
Samodzielny Publiczny Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w Iłży od 18 lutego nie przyjmuje nowych pacjentów na oddział chorób wewnętrznych. Powodem jest brak lekarzy zdolnych do obsadzenia dyżurów. Dwóch medyków z oddziału przebywa na zwolnieniu lekarskim, co uniemożliwiło dalsze funkcjonowanie placówki w dotychczasowym trybie.
Dyrekcja szpitala próbowała znaleźć zastępstwo. Kandydaci, którzy się zgłosili, okazali się jednak poza finansowym zasięgiem placówki.
– Kwoty nie są wysokie, one są dla szpitala zabójcze. Nie jesteśmy w stanie ich zapłacić, choć jesteśmy w trudnej sytuacji kadrowej – powiedziała „GW” Joanna Pionka, dyrektor szpitala w Iłży. Lekarze zainteresowani podjęciem pracy zaproponowali stawki wynoszące od 350 do 500 złotych za godzinę pracy.
Dla porównania, średnia stawka godzinowa wypłacana lekarzom na kontraktach w regionie – według danych Radomskiego Szpitala Specjalistycznego i Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego – wynosi 180 złotych.
Sytuacja kadrowa skłoniła placówkę do publicznego apelu o pomoc. – Jesteśmy zdesperowani. Szukamy lekarzy, gdzie tylko się da. Jeżeli ktoś zna medyka, który mógłby przyjść pracować na nasz oddział wewnętrzny, proszę o sygnał – mówiła Pionka.
By „zachęcić” lekarzy dodała, że oddział jest po remoncie, warunki pracy są odpowiednie, a propozycja zatrudnienia obejmuje również okres po powrocie przebywających na zwolnieniu lekarzy.
Nowi potencjalni pacjenci kierowani są aktualnie do ościennych szpitali – w Radomiu, Lipsku, Starachowicach i Skarżysku Kamiennej. Być może oddział wznowi działalność 9 marca – tego dnia obu lekarzom kończą się L4, ale oczywiście nikt nie wie, czy nie zostają one przedłużone.
Medycy mają dość i idą na wojnę z ministerstwem. Gorący marzec na ulicach?

