Na profilu sanktuarium w Gietrzwałdzie pojawiło się oświadczenie przeciwko zarzutom o zmianę figury Maryi po renowacji. Jak przekonywano, nie dokonano żadnych zmian, tylko odnowiono figurę. Tymczasem internauci uważają, że „pozbyto się” korony z głowy Matki Bożej oraz „dodano” jej buty.
W Gietrzwałdzie miało miejsce jedno z nielicznych na świecie ogłoszone przez Kościół jako prawdziwe objawienie Matki Bożej. Jest to też jedyne objawienie na terenie Polski.
Maryja objawiała się od 27 czerwca do 16 września 1877 roku trzynastoletniej Justynie Szafryńskiej i 12-letniej Barbarze Samulowskiej. Co ważne, mówiła po polsku w gwarze warmińskiej, choć kraj znajdował się wówczas pod zaborami, a teren objawień należał do Prus.
Istotą objawień było przekazanie informacji, że Kościół w Polsce nie będzie prześladowany, a polskich kapłanów będzie znacznie więcej, jeśli ludzie będą się modlić i odmawiać różaniec. W miejscu objawień postawiono kapliczkę z wizerunkiem Matki Bożej. W 1977 roku Kościół uznał objawienia za prawdziwe.
Na miejscu znajduje się współcześnie m.in. figura Maryi, którą niedawno poddano renowacji. Efekt wywołał kontrowersje. Część osób alarmuje, że Maryi „dorobiono buty” i usunięto z głowy koronę.
Oba aspekty są istotne z katolickiej perspektywy. Maryja jest przedstawiana często jako kobieta, która bosymi stopami miażdży głowę węża, czyli szatana. Z kolei korona nawiązuje zarówno do opisu biblijnego jak również faktu, że król Jan Kazimierz w 1656 roku ogłosił Maryję królową Polski.
Administrator profilu sanktuarium w Gietrzwałdzie na Facebooku opublikował oświadczenie, w którym próbuje odpierać zarzuty.
„W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej nieprawdziwymi informacjami, insynuacjami oraz próbami podżegania do działań opartych na kłamstwie, czujemy się zobowiązani po raz kolejny przedstawić fakty dotyczące figury Matki Bożej w kaplicy objawień” – napisano w poście na Fb.
„Figura, która znajduje się obecnie w kaplicy, jest dokładnie tą samą, którą postawiono w tym miejscu 16 września 1877 roku. Została ona wykonana w renomowanej pracowni w Monachium i od tamtego czasu nieprzerwanie stanowi serce tego miejsca” – czytamy.
„W ubiegłym roku figura została poddana niezbędnej renowacji ze względu na jej bardzo zły stan techniczny. Podkreślamy z całą stanowczością: * Nie dokonano żadnej ingerencji w formę rzeźby * Mówiąc wprost: żadne 'buty’ nie zostały dorobione * Przywrócono oryginalną malaturę, którą odkryto pod warstwami czasu” – napisano dalej.
„Obecny wygląd figury jest wiernym powrotem do pierwowzoru, co potwierdzają opisy z XIX wieku. W polskojęzycznej broszurze z 1883 roku czytamy: 'Biała szata i płaszcz niebieski spięty u góry złocistą sprzączką, dziane w złote kwiaty, przepaska, szaty i podbitka płaszcza pozłacane’. Warto przypomnieć, że figura została zamówiona w Monachium za kwotę 336 marek i dotarła do Gietrzwałdu 12 września 1877 roku” – kontynuował autor posta.
„Wyjaśniamy po raz kolejny: figura od momentu swojego powstania nie posiadała korony. Nigdy też nie dokonano aktu jej uroczystej koronacji. Wszelkie sugestie, jakoby korona 'zniknęła’, są sprzeczne z dokumentacją” – przekonywał.
Następnie wezwano „osoby rozpowszechniające kłamstwa i wprowadzające wiernych w błąd” do „natychmiastowego zaprzestania takich działań”.
„Szerzenie dezinformacji i sianie niepokoju ze swej natury nie jest działaniem dobrym ani właściwym” – zakończono.
W komentarzach jednak internauci zwrócili uwagę na nieścisłości w oświadczeniu.
„Korona zniknęła, bo nie było jej w dokumentacji? Sami Państwo u siebie na fb udostępniają obrazek, zaraz po objawieniach, gdzie Korona jest” – zauważył pan Radosław, udostępniając screena posta.
Inne osoby zwracały uwagę na inny kąt głowy w figurze Maryi.

