Znany z działań na odcinku antypolskiej propagandy prof. Dariusz Stola ponownie został dyrektorem Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Poprzednio tę funkcję sprawował w latach 2014–2019.
O powołaniu prof. Stoli na stanowisko dyrektora POLIN zdecydowała minister kultury Marta Cienkowska. Zygmunt Stępiński po kilku latach oddaje stery placówki i wraca na fotel zastępcy. Zamyka to pewien cykl – przypomnijmy, że to właśnie z tej funkcji awansował w 2019 roku, zastępując na stanowisku dyrektora prof. Stolę.
W 2019 roku prof. Stola też został wybrany na stanowisko dyrektora POLIN przez komisję konkursową, ale ówczesny minister kultury Piotr Gliński nominację zablokował. Argumentował, że prof. Stola prowadził w muzeum „bardzo agresywną politykę”. Stary-nowy dyrektor kytykował też nowelizację ustawy o IPN z 2018 roku, która przewidywała kary za przypisywanie Polakom odpowiedzialności za Holokaust. Sprawa zrobiła się na tyle głośna, że zajęła się nią nawet niemiecka prasa. „taz” pisał, że prof. Stola „zapłacił za krytykę antysemityzmu w Polsce”. Bo antysemityzmu, faszyzmu i innych „yzmów” doszukiwał się bardzo gorliwie.
Głośnym echem odbiła się m.in. wystawa dotycząca Marca ’68. Znalazła się tam sekcja poświęcona współczesnym przykładom „mowy nienawiści”, a wśród eksponowanych wpisów były tweety m.in. prawicowego publicysty Rafała Ziemkiewicza. Co tak bardzo zabolało prof. Stolę?
Ziemkiewicz, po tym, jak ambasador Izraela w Polsce Anna Azari skrytykowała wspomnianą nowelizację ustawy o IPN (PiS ostatecznie wystraszył się Izraela i z nowelizacji ustawy wycofał), napisał: „Przez wiele lat przekonywałem rodaków, że powinniśmy Izrael wspierać. Dziś przez paru głupich względnie chciwych parchów czuję się z tym jak palant”.
Ziemkiewicz złożył pozew cywilny o naruszenie dóbr osobistych, ale ten został zwrócony przez sąd, bo pozwany nie odebrał pisma. „Odważny p. Stola go nie odebrał, ukrywając się metodą Michnika” – pisał Ziemkiewicz.
Całą sytuację na łamach „Najwyższego Czasu!” w jednym z artykułów skomentował także Stanisław Michalkiewicz. Fragment poniżej:
(…) Zdecydowanie lepiej prezentuje się na tym tle kol. Rafał Ziemkiewicz. Oskarżył on pana profesora Dariusza Stolę, dyrektora Muzeum Żydów Polskich „Polin”, że ten „chciał”, żeby kol. Ziemkiewicza ktoś pobił, jak kiedyś „nieznani sprawcy” Stefana Kisielewskiego. Jestem pewien, że za obietnicę korzyści majątkowej dyrektor żydowskiego muzeum na pewno znalazłby licznych wolontariuszy. Co tu dużo mówić; ten cały pan Stola rzeczywiście ostatnio się rozdokazywał, zwłaszcza na odcinku antypolskiej propagandy, ale żeby aż do tego stopnia? Wprawdzie może mieć pretensje do kolegi Ziemkiewicza za użycie określenia „parchy”, ale dlaczego bierze to tak osobiście? Jeśli nawet coś jest na rzeczy, to przecież mógłby pójść z tym do dermatologa, wysmarować się maścią, a nie nawoływać do ulicznego karcenia odkrywcy tej przypadłości. Dyrektorem się nie jest, tylko się bywa, a to, czy się nim jest, czy nie, zależy od mądrości etapu, więc nikomu by nie zaszkodziło, gdyby pan prof. Dariusz Stola nie przejmował się własną rolą aż tak bardzo. Wprawdzie jest człowiekiem stosunkowo młodym, ale mimo bardzo wąskiej specjalizacji uchodzi, zwłaszcza wśród mikrocefali, za wykształconego, a skoro tak, to powinien pamiętać uwagę Wieszcza, że „gwałt niech się gwałtem odciska”, albo nawet – chociaż to już nie jest takie pewne – rzymską, że vim vi repellere licet, co się wykłada, że siłę godzi się siłą odeprzeć. Jeśli tedy pan profesor Stola nadal będzie tak dokazywał, to kto wie, czy szeregi męczenników gwałtownie się nie powiększą.

