Z obozu Rodż w Syrii, gdzie przebywają rodziny bojowników Państwa Islamskiego (IS), w poniedziałek zwolniono 34 kobiety i dzieci – obywateli Australii. Canberra ostrzegła je przed ewentualną odpowiedzialnością karną. Z podobnego obozu Hol uciekło w ostatnich tygodniach kilkanaście tysięcy osób.
Australijki, które z powodu powiązań z IS pozostawały w obozie przez niemal siedem lat, przekazano członkom ich rodzin. Kilka godzin później wróciły jednak do obozu z powodu braku koordynacji z lokalnymi władzami. Wg źródeł, na które powołała się agencja Reutera, kobiety wkrótce zostaną zwolnione.
Premier Australii Anthony Albanese oświadczył, że jego rząd nie będzie repatriował obywateli przebywających w syryjskich obozach dla rodzin bojowników IS. W oficjalnym komunikacie władze w Canberze poinformowały, że powracające osoby muszą liczyć się z odpowiedzialnością karną jeśli ciążą na nich zarzuty popełnienia przestępstw, a po powrocie do Australii „spotkają się z pełną surowością prawa”.
Państwa zachodnie przez lata niechętnie repatriowały swoich obywateli z obozów w Syrii. Jednym z najbardziej znanych przypadków jest Shamima Begum, która jako 15-latka wyjechała do Syrii po nawiązaniu kontaktu z osobami powiązanymi z Państwem Islamskim – Wielka Brytania odebrała jej później obywatelstwo, pozostawiając ją w obozie Rodż.
Na przełomie stycznia i lutego wyludnił się, podobny do Rodż, obóz Hol w północno-wschodniej Syrii, gdy oddziały kurdyjskie wycofały się z tego regionu, a kontrolę przejęły tam siły rządu syryjskiego. Przekazanie władzy nie było skoordynowane i przez kilka godzin teren pozostawał bez nadzoru, co wykorzystano do masowych ucieczek.
W krótkim czasie obóz opuściła większość z ok. 24 tys. przebywających w nim osób – głównie obywateli Syrii i Iraku, w tym ok. 6 tys. z ponad 40 innych państw.
W minionym tygodniu media informowały m.in. o Albance, Evie Dumani, uprowadzonej w dzieciństwie przez ojca i wywiezionej do Syrii, której udało się przedostać do Turcji, gdzie wystąpiła o dokumenty podróży. Wciąż tysiące kobiet i dzieci z obozu Hol są rozproszone po całej Syrii, a miejsce ich pobytu w większości pozostaje nieznane.
Większość osadzonych w obu obozach stanowiły rodziny bojowników IS – wdowy i sieroty. Wiele z nich wyszło za mąż lub zostało do tego zmuszonych przed ukończeniem 18 lat. Według raportu ONZ z 2025 r. ok. jedna czwarta osadzonych w Hol nie miała związków z IS i trafiła tam w wyniku dezinformacji lub uciekając przed walkami.
Warunki w obozach były przez organizacje humanitarne określane jako bardzo trudne – wskazywano na chroniczne braki wody, żywności i opieki medycznej. Ośrodki stały się też środowiskiem sprzyjającym radykalizacji: komórki IS egzekwowały rygorystyczne zasady, m.in. karząc kobiety za brak zasłony na twarz oraz prowadziły nieformalne szkoły dla dzieci.

