Strona głównaMagazynRekonkwista Trumpa. Nowy podbój Ameryki

Rekonkwista Trumpa. Nowy podbój Ameryki

-

- Reklama -

Donald Trump postanowił zrobić porządek na kontynencie amerykańskim i ponownie poddać go pełnemu z jego punktu widzenia podporządkowaniu interesom USA w ramach Pax Americana. On i kilku innych prezydentów zajętych najpierw dekompozycją bloku sowieckiego, a potem rywalizacją z Chinami, od kilka dekad luzowało relację z państwami amerykańskimi, uznając ten region za swój pewny obszar niekończącej się dominacji. Czasy się zmieniły i okazało się, że wiele z tych państw kiedyś politycznie i gospodarczo związanych z Waszyngtonem skorzystało na rywalizacji chińsko-amerykańskiej, żeby stać się bardziej niezależnymi.

Co gorsza, z punktu widzenia USA kraje te nawiązały szerokie kontakty gospodarcze z Chinami, a jak powszechnie wiadomo, im są głębsze relacje gospodarcze, tym większe jest uzależnienie od takiego partnera. Kiedyś głównym partnerem handlowym dla wielu krajów Ameryki Południowej oraz dla całego tego kontynentu były USA, a obecnie są Chiny. Przykładem są relacje najsilniejszych gospodarek tamtego regionu.

- Reklama -

Dla Brazylii i Chile największym partnerem zarówno w eksporcie, jak i imporcie są Chiny. Dla Urugwaju Chiny to największy ich rynek eksportowy. W imporcie natomiast Chiny są ich drugim dostawcą, a USA trzecim. Argentyna z kolei ma wyższe obroty z Chinami niż z USA w eksporcie, jak i w imporcie.

Rekonkwista Trumpa

Rekonkwista to słowo pochodzące z języków hiszpańskiego i portugalskiego i oznacza ponowne zdobycie, ale bardziej pasuje odwojowanie lub odbicie. Historycznie jest ono związane z procesem odzyskiwania Półwyspu Iberyjskiego przez chrześcijan.

Za pierwsze zainteresowanie przez USA całym kontynentem amerykańskim należy uznać doktrynę prezydenta Jamesa Monroe z 1823 r. wymierzoną przeciw ingerencji mocarstw europejskich w sprawy amerykańskie. Do końca niemal XIX w. idea panamerykanizmu w USA nie jest sprawą państwową. W 1890 r. na Konferencji Waszyngtońskiej zostaje powołana Międzynarodowa Unia Republik Amerykańskich. W pierwszej połowie XX w. Stany Zjednoczone budują swoją dominację na kontynencie, a ich narzędziem wpływu staje się powołana w 1948 r. Organizacja Państw Amerykańskich.

Przez drugą połowę XX w. do początku obecnego USA faktycznie dominuje w OPA.

Nie ma wyraźnej daty, kiedy USA utraciło pozycję największego partnera handlowego na rzecz Chin w Ameryce Południowej. Przyjmuje się, że jest to stopniowy okres trwający od światowego kryzysu finansowego w latach 2008–2010.

Teoretycznym początkiem rekonkwisty Trumpa jest Narodowa Strategia Bezpieczeństwa z 2025 r., która za priorytetowy region uznała Zachodnią Hemisferę (Półkulę), czyli kontynent amerykański. Praktycznym początkiem jest inwazja amerykańskich sił specjalnych na Wenezuelę i porwanie dyktatora tego kraju Nicolasa Maduro. Jest oczywiste, że amerykańska rekonkwista będzie trwała znacznie krócej niż hiszpańska. Wydaje się, że Amerykanie słusznie zdecydowali się najpierw na uporządkowanie z ich punktu widzenia najbliższego otoczenia, ponieważ w ten sposób nie muszą dzielić swoich sił w przypadku konfrontacji z Chinami.

Cechy charakterystyczne rekonkwisty Trumpa na przykładzie Wenezueli

Najważniejszą cechą jest unikanie strat. Trump nie chce wciągać swojego kraju w niepotrzebne i rujnujące budżet Pentagonu wojny. Jego taktyką jest przekonanie przeciwnika, że nie ma wyjścia i musi zgodzić się na warunki, jakie podyktuje mu prezydent Stanów Zjednoczonych. Cały proces rozpoczyna się od presji psychologicznej, poprzez wystąpienia Trumpa i jego otoczenia szeroko relacjonowane przez media. Drugim etapem jest wysyłanie sił zbrojnych w pobliżu tego państwa, które jest przedmiotem nacisku. Trzecim elementem jest próba rozbicia jedności elity politycznej monitorowanego państwa. Taką taktykę uskuteczniono w przypadku Wenezueli. Po opanowaniu stolicy tego państwa Amerykanie przejęli, w porozumieniu z częścią miejscowej elity, kontrolę nad eksportem ropy naftowej.

Do tego czasu poziom eksportu tego surowca wynosił ca. 500 tys. bpd (baryłek dziennie). Chiny były głównym odbiorcą, kupując 2/3 wenezuelskiego eksportu ropy. Po przejęciu kontroli przez Amerykanów eksport ropy wzrósł do poziomu 800 tys. bpd. Głównym odbiorcą stały się Stany Zjednoczone, których import z Wenezueli wzrósł z ca. 100 tys. bpd do 300 tys. bpd w styczniu 2026 r. Wenezuela jest modelowym przykładem trumpowskiej rekonkwisty. Amerykanie zlikwidowali jednym uderzeniem polityczne wpływy Rosji i gospodarcze Chin, pozbawiając to ostatnie państwo jedno ze źródeł zaopatrzenia w ropę naftową.

Grenlandia

Ta wyspa należąca formalnie do Danii stała się głównym obiektem amerykańskich zabiegów. W tym przypadku możemy mówić rekonkwiście zgodnej z doktryną Monroe o usuwaniu panowania europejskiego w Ameryce. Dziś oczywiście nikt tego argumentu nie podnosi, nawet Donald Trump. Amerykanie mają inne powody do zajęcia tej największej wyspy świata.

Po pierwsze to ogromny niezamieszkały teren, liczący 2100 tys. km2. W chwili, kiedy rywalizacja pomiędzy USA a Chinami o dominacje na globie staje się coraz bardziej widoczna, USA nie mogą sobie pozwolić na tolerowanie takiej pustki. Prędzej czy później ktoś może zająć Grenlandię.

Po drugie zainstalowanie amerykańskich baz na tej wyspie znacznie zwiększy bezpieczeństwo USA poprzez przechwytywanie rakiet balistycznych. Grenlandia leży na prostej drodze tych rakiet w ich hipotecznym locie z baz w europejskiej części Rosji i z Zachodniej Syberii do USA.

Po trzecie położenie Grenlandii jest idealne do kontrolowania transportu morskiego i lotniczego w najbardziej na północ wysuniętej części Oceanu Atlantyckiego i na Oceanie Lodowatym. To jest szczególnie ważne obecnie, kiedy topniejące lodowce umożliwiają w coraz większym stopniu morski transport przez Arktykę.

Po czwarte na Grenlandii, jak się ocenia, znajdują się nieeksploatowane złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Dania nie ma kapitału, żeby zacząć eksploatację, a europejskie koncerny nie wykazują zainteresowania. Sprawa jest złożona, ponieważ wydobywanie tych surowców, na wyspie, której 80 proc. powierzchni stanowi lądolód, jest kosztowne. Niemniej ponad 400 tys. km powierzchni wyspy jest wolne od niego.

Po piąte metale ziem rzadkich. Zachodni producenci nie tylko mają dość znaczne niedobory tego strategicznego surowca, niezbędnego do wytwarzania wielu towarów, ale są bardzo uzależnieni od dostaw z Chin. Państwo Środka ma nie tylko największe złoża tych metali szacowane na 48 proc. zasobów światowych, nie tylko wydobywa najwięcej w świecie – ca. 60–70 proc., ale jest również absolutnym liderem niezbędnego przetwórstwa tych surowców na poziomie 90 proc. w skali globu. Uważa się, że Grenlandia posiada znaczące złoża metali ziem rzadkich i jest to jeden z głównych powodów zainteresowania Waszyngtonu tą krainą.

Po szóste nie należy lekceważyć egocentryzmu Donalda Trumpa. Prezydent, który żądał publicznie przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla, co samo w sobie jest ewenementem, koniecznie chce przejść do historii jako ten, który znacznie powiększył terytorium Stanów Zjednoczonych Ameryki. Po siódme w tym roku przypada 250. rocznica utworzenia USA. Zapewne nad Potomakiem i nie tylko tam część amerykańskiej elity marzy o jakimś specjalnym wydarzeniu, żeby uczcić rocznicę. Nie wszystko idzie po myśli Trumpa. Słaby opór, jaki stawiła Dania, został wsparty przez czołowe państwa europejskie. W Davos Trump przekonał się, że nie jest w stanie anektować Grenlandii ani wymusić jej odstąpienia przez Kopenhagę. Wrócił więc do jednego z wcześniejszych pomysłów. Obecnie chce ją kupić.

Panama

Kanał Panamski, jak wiadomo, to jeden z najważniejszych transportowych węzłów świata, łączący komunikację morską dwóch oceanów: Atlantyckiego i Spokojnego. Zbudowany przez Amerykanów przed I WŚ, do 1977 r. pozostawał pod jurysdykcją USA. Ostatecznie został przekazany Panamie w 1999 r. Kanał jest doskonałym przykładem zaniedbania geopolitycznego USA. Dopuszczono, żeby operatorem portów na obu końcach Kanału została firma Panama Ports Company należąca do firmy CK Hutchison Holdings z Hongkongu. Trump zapowiedział wkrótce po wygraniu prezydenckich wyborów, że odkupi ten biznes od Chińczyków. Firma była nawet skłonna sprzedać swoje udziały Amerykanom, ale do gry wkroczył rząd chiński, który przekonał CK Hutchison, żeby nie oddawał kontroli nad portami i zaproponował sprzedaż tych udziałów państwowej firmy chińskiej COSCO. W kulturze politycznej Chin tego rodzaju sugestia jest rozkazem. Amerykanie nie zamierzali skapitulować i sięgnęli po inną opcję.

Sąd Najwyższy Panamy unieważnił kontrakty Hutchinson na zarządzanie portami kontenerowymi na Kanale Panamskim. To oznacza wywrócenie stolika i otwarcie opcji, w domyśle amerykańskiej. Warto zwrócić uwagę, że zgodnie z umową a 1977 r. USA zagwarantowały prawo do interwencji w przypadku naruszenia statusu neutralności Kanału czy zagrożenia bezpieczeństwa. Warto pamiętać, że USA już raz interweniowały zbrojnie w Panamie i świadomość tego faktu, wzmocniona niedawną zbrojną akcją amerykańskich sił specjalnych w Wenezueli, z pewnością funkcjonowała w pamięci sędziów Sądu Najwyższego Panamy.

Kuba

To kolejne państwo na liście rekonkwisty. Sytuacja podobna jak w Wenezueli. Dyktatura z silnymi związkami z Rosją i z Chinami. Różnica? W Wenezueli formalnie nie deklarowano komunizmu. Taktyka Trumpa jest też podobna jak w Wenezueli. Najpierw blokada ekonomiczna. USA ogłosiły już, że nałożą cła na każdy kraj, który dostarczy ropę na Kubę. Hawana straciła wenezuelską ropę stanowiącą 40 proc. importu. Blokada ma zmusić Kubę do rozpoczęcia rozmów z USA, które, jak mówi Trump, mają przynieść wolność Kubie.

Kolumbia

Jest dalsza na liście. Nie należy jednak wykluczyć akcji dyscyplinujących w postaci nalotów albo rajdów amerykańskich sił specjalnych na centra produkcji narkotyków. Rząd USA oskarża Bogotę o tolerowanie produkcji narkotyków i jej sprzedaży na terenie Stanów Zjednoczonych.

Odwrotna strona medalu na przykładzie Kanady

Rekonkwista Trumpa, która w jego ocenie jest też przywracaniem wolności tam, gdzie są dyktatury, budzi poważne obawy nawet wśród sojuszników. Straszenie Kanady, najlepszego i najbliższego sojusznika USA na kontynencie amerykańskim, że stanie się 51. stanem USA, przyniosło odwrotny skutek. Premier Kanady Mark Carney w słynnym już przemówieniu w Davos podkreślił, że obecnie mocarstwa przestały nawet udawać, że zachowują pozory szanowania wartości i nie kryją się z tym, że mogą robić, co chcą, że porządek międzynarodowy oparty na zasadach przestaje istnieć. Carney dodał, że Kanada wyciągnęła z tego wnioski, że musi rozwijać autonomię strategiczną i to czyni. Kanadyjski premier dodał, że jego kraj nie opiera się już tylko na sile naszych wartości, ale także na wartości siły i buduje tę siłę w domu, a także w relacjach międzynarodowych.

Kanada zawarła kompleksowe partnerstwo strategiczne z UE i partnerstwo strategiczne z Chinami oraz negocjuje umowy o wolnym handlu z Indiami, ASEAN i Mercosurem. Bezmyślne pogróżki Trumpa pod adresem Kanady spowodowały efekt, którego prezydent USA się nie spodziewał.

Kanada potraktowała te pogróżki jako poważne zagrożenie i rozpoczęła proces dywersyfikacji relacji politycznych i gospodarczych, chcąc zmniejszyć uzależnienie od współpracy z USA, które jest wręcz niebezpieczne, na poziomie 75 proc. eksportu, 50 proc. importu kanadyjskiego.

Kanada opuściła też obóz antychiński i stała się państwem nastawionym na współpracę z Krajem Smoka, a jeszcze do niedawna była traktowana przez Pekin jako wrogie państwo. To ogromny cios dla Trumpa, dla którego zwartość antychińskiego bloku jest priorytetowa. Tym kończy się zupełnie niepotrzebna fanfaronada prezydenta USA, ponieważ realność, że Kanada stanie się kolejnym stanem USA, jest bliska zeru.

Najnowsze