Ministerstwo Klimatu i Środowiska cofa nas do czasów socjalizmu. Wywłaszcza polskie firmy odzysku i cały segment rynku powierza urzędnikom, których nawet nie przeszkolono w tym zakresie i którzy nigdy nie pracowali przy opakowaniach. Cały pomysł projektu ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (UC100) to wprowadzenie nowego podatku nazywanego „opłatą” i pięciokrotny wzrost kosztów producentów opakowań. Urzędnicy z uporem maniaka przekonują jednak, że nie spowoduje to podniesienia cen towarów. Innego zdania są eksperci i przedstawiciele branży, którzy złożyli w ministerstwo 1,5 tysiąca poprawek do projektu, który miał wyjść z ministerstwa 1 stycznia 2026 r. Pod koniec 2025 r. ministerstwo podało nowy termin – luty 2026. Dzisiaj rządzący mówią o drugiej połowie tego roku.
Co wprowadza ROP (Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta)?
Przede wszystkim po wejściu w życie ustawy producenci realizując obowiązki związane z opakowaniami będą realizować je za pośrednictwem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Będą wnosić quasi-podatek w postaci opłaty opakowaniowej. Tym samym państwo zlikwiduje funkcjonujące od ćwierćwiecza Organizacje Odzysku Opakowań, a rolę polskich firm przejmą urzędnicy z NFOŚiGW oraz urzędów marszałkowskich. Do tej pory organizacje odzysku walczyły o klienta ceną i jakością usług. Ta dynamika wolnorynkowa nie będzie dotyczyć urzędników, którzy przejmą dotychczasową rolę podmiotów prywatnych. Co więcej, taki upaństwowiony model nie funkcjonuje w innych państwach europejskich (wyjątkiem były Węgry, które dwa lata temu zrezygnowały z eksperymentu upaństwowienia systemu gospodarowania opakowaniami i odpadami opakowaniowymi).
Ekspert ostro o ROP: to socjalizm!
Według wielu przedstawicieli organizacji pozarządowych polska wersja implementacji unijnej dyrektywy UC100 jest nie tylko niezgodna z Konstytucją, ale też z samą dyrektywą unijną. Jednak krytyka polskiej wersji ROP skupia się zwłaszcza na kosztach, które ostatecznie pokryją Polacy.
– Inne koszty podnosi producent opakowania w branży spożywczej, gdzie producent ponosi wysokie koszty opakowania, a inne koszty podnoszą np. producenci przy opakowywaniu telewizorów, natomiast z rozmów z naszymi członkami wynika, że – uśredniając – po wejściu w życie projektu ministerialnego będziemy mieli wzrost około pięciokrotny opłat względem tego, co dzisiaj producenci płacą organizacjom odzysku. To potężny cios w producentów, który odbije się też na cenach produktów, a więc finalnie na konsumentach, na kupujących, czyli na wszystkich Polakach – powiedział w rozmowie z Nczas.info Witold Włodarczyk, Dyrektor Generalny Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska.
Jego zdaniem rezygnacja z mechanizmów wolnorynkowych to także oddanie systemu gospodarowania opakowaniami niekompetentnym urzędnikom państwowym.
– Dzisiaj producenci mają do czynienia z organizacjami odzysku, czyli profesjonalistami, którzy na co dzień zajmują się tą tematyką, a zgodnie z zamiarami Ministerstwa Klimatu i Środowiska te kompetencje przejdą na urzędników Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, którzy nigdy do tej pory nie mieli z tym nic wspólnego i nigdy nie słyszałem o jakimkolwiek systemie szkoleń dla nich w tym zakresie – stwierdził Witold Włodarczyk.
Jego zdaniem „w organizacjach odzysku, czyli przede wszystkim polskich firmach, działa duża konkurencja, działają zasady wolnorynkowe, które gwarantują konkurencyjną cenę i wysoką jakość usług, a w przypadku kiedy cały ten rynek przejmą urzędnicy NFOŚiGW nie będzie żadnych nacisków nie tylko, żeby podnosić jakość, ale też, żeby nie podnosić cen”.
– Więc co roku cena tej opłaty będzie szła w górę. Jestem tego pewien. W takim systemie jaki jest planowany NFOŚiGW nie będzie płacił kar, jeśli nie spełni różnych kryteriów, ale z organów Unii Europejskiej kara przyjdzie i żeby było skąd wziąć na jej pokrycie NFOŚiGW będzie co roku podwyższał cenę tej opłaty. To dramat tego pomysłu, za który płacić będą producenci i konsumenci – dodał Dyrektor Generalny Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska.
Podobny system, jaki proponuje polskie Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie funkcjonuje lub już nie funkcjonuje w innych państwach europejskich.
– To państwowy system, który cofa nas do okresu socjalizmu i nikt jakoś w Ministerstwie Klimatu i Środowiska nie sprawdził, że w Europie nigdzie takie systemy nie funkcjonują, a tam gdzie przez chwilę je wprowadzono, np. na Węgrzech, już dawno się z nich wycofano wracając do zasad wolnorynkowych. Nie ma więc żadnego europejskiego przykładu, gdzie ten quasi-socjalistyczny system funkcjonowałby w sposób efektywny – spuentował Witold Włodarczyk.
Poseł Połuboczek przestrzega przed eksperymentem ROP
Część parlamentarzystów Konfederacji projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (UC100) nazywa wprost nowym podatkiem.
– Jako poseł nie mogę zgodzić się na sposób, w jaki rząd próbuje wprowadzić system ROP – tzw. Rozszerzoną Odpowiedzialność Producenta. Pod hasłem ekologii proponuje się w istocie kolejny ukryty podatek, który w całości zostanie przerzucony na konsumentów. Co więcej, rząd forsuje ROP, mimo że system kaucyjny – zapowiadany jako wielki sukces ekologiczny – już dziś okazuje się organizacyjną i kosztową klapą. Chaos kompetencyjny, niejasne zasady, brak infrastruktury i przerzucanie odpowiedzialności między podmiotami pokazują jedno: państwo nie potrafi skutecznie zarządzać tego typu mechanizmami. Zamiast wyciągnąć wnioski z tej porażki, rząd proponuje jeszcze większą centralizację i jeszcze większą skalę ingerencji – powiedział w rozmowie z Nczas.info poseł Michał Połuboczek z Konfederacji.
Parlamentarzysta stwierdził, że „ROP, czyli Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta w obecnym kształcie nie jest reformą środowiskową”.
– To kolejny krok w tę samą przepaść – więcej biurokracji, więcej opłat i jeszcze mniej odpowiedzialności. ROP ma rzekomo uporządkować system, ale w praktyce grozi jego rozmontowaniem. Tymczasem w Polsce sektor recyklingu już działa i działa dobrze. Jest w przeważającej mierze oparty na polskich, prywatnych firmach, które przez lata – bez centralnego sterowania – zbudowały nowoczesne, efektywne i konkurencyjne zaplecze. To przedsiębiorcy, a nie urzędnicy, inwestowali w technologie, logistykę i realny odzysk surowców. Państwo nigdy nie zrobi tego lepiej niż prywatne firmy. Historia gospodarcza jest w tej sprawie jednoznaczna. Gdy politycy próbują przejmować systemy, które funkcjonują rynkowo, kończy się to wzrostem kosztów, chaosem organizacyjnym i spadkiem efektywności. Dokładnie to grozi nam dziś przy ROP – dodał poseł Połuboczek.
Jego zdaniem „zamiast wzmacniać polski sektor recyklingu, rząd chce go fiskalnie zdusić i podporządkować centralnemu mechanizmowi redystrybucji środków”.
– Efekt będzie prosty: wyższe ceny produktów, więcej urzędów i zero gwarancji realnych efektów środowiskowych. Jeśli rząd naprawdę chce dbać o środowisko, powinien uprościć przepisy, dać stabilne ramy prawne i pozwolić działać rynkowi. Ekologia nie może być alibi dla kolejnego parapodatku ani eksperymentów, których koszty poniosą obywatele – skwitował poseł Konfederacji.
Obecnie przedstawiciele Ministerstwa Klimatu i Środowiska zapewniają, że projekt dalej znajduje się na etapie ustaleń między departamentowych. Ich zdaniem gotowy projekt ustawy opuści ministerstwo w drugiej połowie 2026 roku.


