Strona głównaWiadomościPolskaŚmierć wartownika w garnizonie w Dęblinie. Ujawniono nowe fakty

Śmierć wartownika w garnizonie w Dęblinie. Ujawniono nowe fakty

-

- Reklama -

Na terenie 41. Bazy Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie rozegrały się dramatyczne sceny. Nie żyje wartownik, który pełnił dyżur przy bramie garnizonu. Ujawniono nowe fakty w tej sprawie.

Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu. Ciało wartownika znaleziono w piątek 6 lutego. Z doniesień „Dziennika Wschodniego” wynika, że mężczyzna był pracownikiem prywatnej firmy ochroniarskiej, strzegącej terenu garnizonu.

- Reklama -

Tragedia rozegrała się późnym wieczorem. Nagle było słychać huk i serię wystrzałów. Jak się okazało, mężczyzna pełniący samodzielną wartę na bramie, oddał strzały z broni maszynowej. Według dziennika dwa pociski trafiły go w szyję, a pozostałe w elementy pomieszczenia.

Na miejsce zdarzenia wezwano służby. Ze względu na wojskowy charakter obiektu czynności wyjaśniające prowadziła Żandarmeria Wojskowa. W środę przeprowadzono sekcję zwłok ochroniarza.

Z autopsji płyną następujące wnioski: mężczyzna zmarł w wyniku oddania dwóch strzałów z broni automatycznej. Była ona ustawiona na ogień ciągły.

Postępowanie prowadzimy z art. 151 kodeksu karnego, który mówi o doprowadzeniu do samobójstwa. Wykluczamy udział osób trzecich – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marek Zych.

Przebieg zdarzenia zarejestrowały kamery, zatem śledczy nie mają wątpliwości co do sekwencji oraz charakteru zdarzeń. Nie jest jasne, dlaczego wartownik postanowił odebrać sobie życie. Wiadomo, że mężczyzna pracował w tej branży od 10 lat. Trwa sprawdzanie, czy miał aktualne badania psychologiczne, które są wymagane przy wydanym pozwoleniu na broń.

Najnowsze