Prof. Krzysztof Simon znany jako jedna z twarzy Wielkiej Histerii zwanej pandemią w rozmowie z „Faktem” utyskuje na osoby niezaszczepione. Przedstawia sytuację w szpitalach jako groźną z powodu – jego zdaniem – małej ilości łóżek z grypą w tle.
– Przy takiej pogodzie, jaką mamy: Raz zimno, raz ciepło, przypadków grypy przybywa. Ale największym problemem nie jest sama grypa, tylko liczba miejsc w szpitalach – powiedział prof. Simon.
Przyznał, że nie każdy przypadek grypy wymaga hospitalizacji.
– To absurd, żeby z samą gorączką od razu pędzić do szpitala. Grypę leczy się w domu, są dostępne tabletki przeciwwirusowe – mówił i dodał, że powinno zachować się miejsca dla osób starszych, ciężkimi chorobami oraz z powikłaniami.
– I na to trzeba mieć miejsca. A z tym jest coraz trudniej – przekonywał prof. Simon.
– Do tego mamy sezon wyjazdów i powrotów z krajów tropikalnych i wielu z tych pacjentów też trzeba hospitalizować. Ludzie wracają z najróżniejszymi chorobami — ostatnio była u nas malaria, dur brzuszny i denga – mówił dalej.
Następnie odniósł się do sytuacji w swoim szpitalu.
– Mamy teraz 9 pacjentów z grypą na 37-38 łóżek. Głównie są to osoby niezaszczepione, choć zdarzają się też pojedyncze przypadki wśród zaszczepionych – powiedział.
Warto zaznaczyć, że ciekawie ujął sprawę. W przypadku 9 pacjentów „głównie” są to osoby niezaszczepione. „Zdarzają się” jednak „pojedyncze przypadki” zaszczepionych. Gdy zbiorem jest zaledwie 9 osób, tak naprawdę może być ich niemal po równo.
W przeciwieństwie do bzdur wmawianych w trakcie Wielkiej Histerii, prof. Simon przyznaje, że „szczepionka nigdy nie jest stuprocentowo skuteczna”, w szczególności u osób starszych i z wieloma chorobami. Cytowany mówi jednocześnie, że „gdyby pacjenci się szczepili, połowa z nich nie trafiłaby do szpitala, a ci, co zmarli, być może by przeżyli”.
Dalej twierdził, że szpitale powinny mieć możliwość izolacji pacjentów. W praktyce nie zawsze jest to wykonalne.
– Nie mogę położyć osoby z niewyrównaną marskością wątroby — najczęściej niestety poalkoholową, nieszczepionej na grypę, do tego z objawami psychotycznymi, z kimś innym chorym na grypę starszym wiekowo i niezaradnym – powiedział prof. Simon.
– Do tego dochodzą pacjenci bezdomni, wyziębieni, bardzo często pijani, z objawami takiej czy innej infekcji, którzy trafiają do nas zwykle w bardzo złym stanie higienicznym, na przykład ze świerzbem czy z wszami. Takie osoby trudno położyć z innymi – kontynuował.
Następnie podkreślił, że brakuje sal jednoosobowych.
– Od lat mówi się o tym, że musimy być gotowi na kolejne epidemie, jak COVID. Bez odpowiednich warunków lokalowych nie da się bezpiecznie segregować chorych – ocenił.
Dalej powiedział, że dominuje w tym sezonie grypa typu A. Typ B zaś „praktycznie nie występuje”.
– Grypa to grypa, nie ma większego znaczenia, który wariant dominuje. Najważniejsze, by się chronić, a tu najskuteczniejsze są szczepienia przeciwko grypie. Dostępna jest też farmakoprofilaktyka. Zaleca się też stosowanie standardowych zasad ochrony biernej (maseczki ochronne, mycie rąk, unikanie zatłoczonych miejsc) – przekonywał.
Dodał, że pojawiają się przypadki koronki i RSV.
– Są one szczególnie groźne dla chorych na astmę czy przewlekłą obturacyjną chorobę płuc – mówił prof. Krzysztof Simon.
