„Katoliczka została usunięta z Komisji Wolności Religijnej prezydenta Trumpa, oskarżona o wykorzystanie poniedziałkowego przesłuchania w sprawie antysemityzmu do własnych celów osobistych i politycznych” – poinformował portal lifesitenews.com. Carrie Prejean Boller krytykowała „syjonistyczną supremację” i wywołała wielkie oburzenie amerykańskich judeofilów.
– Jestem katoliczką, a katolicy nie podzielają syjonizmu – stwierdziła Carrie Prejean Boller podczas przesłuchania komisji w sprawie antysemityzmu w Waszyngtonie.
– Czy według was wszyscy katolicy są antysemitami? – zapytała grupę panelistów zebranych do złożenia zeznań na temat swoich rzekomych doświadczeń z tzw. antysemityzem.
Po kilku minutach dyskusji wicegubernator Teksasu i przewodniczący komisji Dan Patrick wtrącił się i dyskusję zakończył.
„Boller przez ponad pięciogodzinne przesłuchanie pozostawała nieugięta w swoim stanowisku, do tego stopnia, że 'The Wall Street Journal’ stwierdził, że przejęła kontrolę nad komisją, atakując 'syjonistyczną supremację’. Dziennik nazwał ją wówczas 'głupcem'” – podaje LSN.
Boller w rozmowie z EWTN powiedziała, że jej koledzy z komisji próbowali wpłynąć na nią i zniechęcić do przedstawienia zaplanowanych przez nią uwag.
– Wiedzieli, co zamierzam powiedzieć na przesłuchaniu, i próbowali mnie uciszyć. Powiedziałam im, że nie dam się uciszyć – powiedziała Carrie Prejean Boller.
Żydowska pracownica medialna Laura Loomer przekonywała, że w Białym Domu toczyły się „wewnętrzne dyskusje” na temat usunięcia Boller „po jej dzisiejszych wybuchach podczas panelu poświęconego wolności religijnej”. Jak przekonywała Żydówka, Boller „zakłócała porządek” i „wykorzystywała swój czas, by nękać żydowskich panelistów i obwiniać ich o działania wojenne w Izraelu”.
Sama Loomer nalegała na usunięcie katoliczki z komisji. Boller wówczas stwierdziła, że „jeśli spróbują mnie usunąć, to będzie dowód, że tak naprawdę nie zależy im na wolności religijnej”. Należy podkreślić, że żadne kolejne dowody de facto nie są potrzebne, by to stwierdzić.
– Zostaniesz zwolniona, a potem zostaniesz zawstydzona, na co zasługujesz. Potem możesz iść do kościoła, płakać w trumnie nad swoimi grzechami i starać się być lepszym człowiekiem – odpowiedziała Żydówka.
– Przestańcie bezmyślnie nazywać ludzi antysemitami. Chrześcijaństwo katolickie w żaden sposób nie wymaga od was przyjęcia syjonizmu jako spełnionego proroctwa – powiedziała Boller, zwracając się do prezesa Babylon Bee Setha Dillona, cytując katolickiego teologa dra Scotta Hahna.
– Byłabym naprawdę wdzięczna, gdybyście przestali nazywać Candace Owens antysemitką. Ona po prostu nie popiera syjonizmu. Nie wiem, dlaczego wspominacie o niej i Tuckerze – podkreśliła.
– Bo to dwie znane antysemitki – odpowiedział Dillon, na co zgromadzeni judeofile zareagowali brawami.
– [Owens] posuwa się daleko poza samo nie wspieranie syjonizmu. Nazywa Żydów „synagogą szatana”. Często używa zamiennie słów „syjonista” i „Żyd” – przekonywał dalej.
Od Carrie Prejean Boller zażądano wycofania się ze swoich twierdzeń, ale odmówiła.
Jak więc widać, żydowskie wpływy i bezczelne postawy nie są – stety niestety – tylko polską domeną. Są ewidentnie widoczne chociażby w USA.
