Ministerstwo Rolnictwa ponownie forsuje koncepcję utworzenia centralnego rejestru zwierząt. Władze przekonują, że ma to służyć poprawie sytuacji psów i kotów, jednak ciężar nowych obowiązków i związanych z nimi wydatków spadnie na właścicieli. Co więcej, wobec tych, którzy nie dostosują się do przepisów, przewidziano dotkliwe sankcje finansowe w postaci grzywny.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wraca do prac nad ustawą powołującą Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), czyli centralny system ewidencji umożliwiający identyfikację zwierząt oraz ich właścicieli. Projekt firmowany przez wiceministra rolnictwa Jacka Czerniaka z Lewicy nie jest nową inicjatywą. Jak wskazuje DoRzeczy.pl, pierwsze podejście do jego wdrożenia podjęto już w 2024 roku. Zgodnie z ówczesnymi zapowiedziami program miał jeszcze jesienią trafić pod obrady Rady Ministrów, a następnie do Sejmu.
Plany te zostały jednak zablokowane przez wyraźny sprzeciw społeczny – zarówno ze strony obywateli, jak i organizacji pozarządowych. Krytycy wskazywali na koszty, nadmierną biurokrację i brak realnego wpływu systemu na poprawę losu zwierząt. Resort nie porzucił jednak projektu. Wszystko wskazuje na to, że z początkiem 2026 roku politycy podejmują kolejną próbę jego forsowania, wracając do inicjatywy w zmodyfikowanej, lecz zasadniczo niezmienionej formie.
KROPiK, czyli więcej socjalizmu!
Z wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów wynika, że przyjęcie projektu ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów zaplanowano na I kwartał 2026 roku. Tym samym rząd Donalda Tuska po raz kolejny wraca do koncepcji obowiązkowej rejestracji zwierząt, która ma zostać ulokowana w strukturach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). W praktyce oznacza to utworzenie scentralizowanego, państwowego systemu ewidencji obejmującego wszystkie psy i koty w Polsce.
„W teorii celem projektowanych rozwiązań ma być poprawa identyfikowalności zwierząt, ograniczenie bezdomności oraz ułatwienie odnajdywania zagubionych psów. W praktyce jednak – zdaniem wielu komentatorów – widzimy tu niczym nieuzasadniony interwencjonizm państwowy, budujący kolejny monopol w obszarze gospodarki” – wskazuje serwis DoRzeczy.pl w artykule „Rząd przepycha ukryty podatek? Uderzy we właścicieli zwierząt”.
Zdaniem redakcji portalu narracji resortu sprzyja niedawna medialna burza, która wybuchła po ujawnieniu przez Dorotę „Dodę” Rabczewską nieprawidłowości w schronisku w Bytomiu. Sprawa szybko zyskała ogólnopolski rozgłos, a rządzący zareagowali zapowiedzią szeroko zakrojonych kontroli placówek w całym kraju. Informacje o podjętych działaniach opublikowano m.in. na oficjalnej stronie Ministerstwa Rolnictwa.
Z komunikatu dowiadujemy się, że „zdecydowanym wsparciem prewencyjnym dla skutecznej opieki nad bezdomnymi zwierzętami ma być ustawa o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), która wprowadzi powszechny obowiązek znakowania oraz rejestracji psów i kotów”. Ministerstwo zaznaczyło przy tym, że cały proces znakowania zwierząt będzie kompatybilny z systemami funkcjonującymi na poziomie Unii Europejskiej.
Co istotne, samo oznakowanie psa czy kota i odnotowanie go w państwowej bazie danych nie przekłada się automatycznie na poprawę warunków, w jakich zwierzęta przebywają w schroniskach. Tymczasem to właśnie nagłaśniane w ostatnich latach afery związane z funkcjonowaniem takich placówek stały się pretekstem do przyspieszenia prac nad systemem KROPiK. Organizacje społeczne podkreślają, że resort rolnictwa prezentuje rejestr jako narzędzie walki z bezdomnością, choć projekt w istocie nie dotyka źródeł problemu – patologii określanych mianem tzw. mordowni, czyli miejsc, w których zwierzęta przetrzymywane są w skrajnie złych warunkach.
„Ustawa nie nakłada obowiązku realnych, skutecznych kontroli warunków bytowych – nie gwarantuje czystości boksów, odpowiedniej jakości karmy ani dostępu do właściwej opieki weterynaryjnej. Nie eliminuje również procederu czerpania zysków z przetrzymywania zwierząt w skrajnie złych warunkach przez podmioty wygrywające gminne przetargi” – czytamy w serwisie DoRzeczy.pl.
Jakie czekają nas kary?
Projektowane przepisy nakładają obowiązek ponownej rejestracji zwierząt w systemie KROPiK, mimo że miliony psów i kotów są już prawidłowo oznakowane i wpisane do funkcjonujących baz danych. Co więcej, ustawa nie przewiduje mechanizmu przeniesienia dotychczas zgromadzonych informacji do nowego rejestru. W praktyce oznacza to, że nawet ok. 6 milionów właścicieli będzie zmuszonych ponownie przejść całą procedurę administracyjną, ponosząc dodatkowe koszty i narażając się na sankcje w razie niedopełnienia nowych obowiązków.
„Trudno oprzeć się wrażeniu, że mechanizm ten może w praktyce działać jak forma pośredniego, rozproszonego obciążenia finansowego właścicieli zwierząt – swoisty »ukryty podatek«, wprowadzony nie wprost, lecz poprzez obowiązek administracyjny generujący dodatkowe koszty. Co należy podkreślić – z uwagi na brak zgody Ministerstwa Finansów na finansowanie projektu – zdeterminowany minister Jacek Czerniak uznał, że Ministerstwo Rolnictwa znajdzie pieniądze z puli przeznaczonej dla polskich rolników. Autorzy projektu szacują, że budowa oraz utrzymanie Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów w pierwszych latach jego funkcjonowania pochłonie z budżetu państwa blisko 150 mln zł” – donosi redakcja.
W jednej z ostatnich interpelacji poseł Janusz Kowalski zwrócił się do Ministerstwa Rolnictwa z pytaniem, jakie sankcje prawne przewidziano wobec właścicieli psów, którzy nie wywiążą się z nowych obowiązków rejestracyjnych. Jak wynika z odpowiedzi wiceministra Jacka Czerniaka z Lewicy, „niedopełnienie obowiązku znakowania oraz zarejestrowania zwierzęcia w KROPiK będzie wykroczeniem zagrożonym karą grzywny”.
W praktyce oznacza to, że obok wysokich kosztów budżetowych projekt przewiduje także sankcje finansowe dla obywateli. W połączeniu z obowiązkiem ponownej rejestracji milionów zwierząt system może stać się kolejnym administracyjnym i finansowym obciążeniem. Formalnie nie jest to nowa danina, lecz dla wielu będzie to po prostu kolejny obowiązkowy wydatek pod groźbą kary.
„Kontrolę oznakowania i rejestracji psów i kotów będą mogli przeprowadzać funkcjonariusze Policji, straży miejskiej (gminnej) i Inspekcji Weterynaryjnej. W pewne uprawnienia kontrolne wyposażono także wójta (burmistrza, prezydenta miasta), który uzyska możliwość kierowania do mieszkańców gminy (miasta) pouczeń o obowiązku oznakowania i rejestracji psów i kotów wraz z jednoczesnym wezwaniem do złożenia deklaracji o liczbie psów lub kotów, których są właścicielami i które podlegają obowiązkowemu oznakowaniu i rejestracji. Gminy, mając zapewniony dostęp do danych zgromadzonych w KROPiK, będą mogły weryfikować, czy liczba psów lub kotów podanych w deklaracji odpowiada danym w rejestrze. W przypadku, gdy liczba zwierząt w deklaracji nie zgadza się z liczbą zwierząt w KROPiK, a także w przypadku uzasadnionego przypuszczenia, że dany mieszkaniec jest właścicielem większej liczby psów lub kotów niż podana w deklaracji lub zarejestrowana w KROPiK, wójt (burmistrz, prezydent miasta) będzie zawiadamiać o tym Policję lub straż gminną (miejską)” – czytamy w analizie w serwisie Prawo.pl.
Monopol zamiast konkurencji?
Jak wskazał w swojej opinii prawnej dotyczącej KROPiK dr hab. Krzysztof Koźmiński, prof. UW, przyjęcie projektu wiązałoby się z istotnymi kosztami, które obciążyłyby zarówno osoby fizyczne – właścicieli zwierząt – jak i budżet państwa, w związku z koniecznością uruchomienia oraz utrzymania rejestru. Dodatkowe wydatki musiałyby ponieść także podmioty prowadzące schroniska, w tym jednostki samorządu terytorialnego.
„Projekt ustawy ignoruje zastane stosunki społeczne, tj. przede wszystkim istniejące od lat oraz obejmujące miliony rekordów rejestry w prowadzonych przez prywatne podmioty (zwłaszcza organizacje pozarządowe o profilu prozwierzęcym) bazach danych – mimo że w wielu państwach członkowskich Unii Europejskiej krajowy prawodawca opiera właśnie na nich państwowy rejestr/system rejestrów psów i kotów, angażując zasoby prywatnych podmiotów oraz partnerów społecznych w wykonywanie zadań publicznych” – dowiadujemy się z cytowanej analizy.
Tożsame stanowisko zajął dr Grzegorz Piasecki, prezentując „ocenę zgodności projektu ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów z Konstytucją RP”. Jak podkreśla ekspert, wejście ustawy w życie mogłoby doprowadzić do wygaszenia działalności prywatnych podmiotów prowadzących obecnie bazy danych oznakowanych zwierząt domowych. Projekt miałby również skutkować wzrostem kosztów usług związanych ze znakowaniem i rejestracją zwierząt, które dziś nierzadko oferowane są bezpłatnie.
„Projektodawca nie uzasadnił braku możliwości wprowadzenia rozwiązania alternatywnego, umożliwiającego agregację i integrację danych z funkcjonujących już baz danych (i dalsze prowadzenie przez te bazy działalności), zapewniającego interoperacyjność baz oraz poprawność (rzetelność) gromadzonych danych” – wylicza specjalista.
Warto zauważyć, że projekt nie przewiduje ogólnokrajowego mechanizmu wsparcia dla najuboższych właścicieli zwierząt. Ciężar ewentualnej pomocy przerzucono na samorządy, nie zapewniając im przy tym dodatkowych środków ani jednolitych zasad działania. W praktyce oznacza to, że dostęp do wsparcia będzie uzależniony nie od realnych potrzeb, lecz od sytuacji finansowej i decyzji władz danej gminy. W jednych miejscowościach pomoc może się pojawić, w innych właściciele zostaną z nowymi obowiązkami i kosztami pozostawieni sami sobie.
„W efekcie projekt, który w założeniu ma poprawić sytuację zwierząt, w praktyce przenosi odpowiedzialność finansową i administracyjną na obywateli oraz lokalne wspólnoty. Państwo tworzy centralny rejestr i system sankcji, ale ciężar organizacyjny oraz koszty funkcjonowania nowych regulacji rozkłada na dół. To rodzi pytanie, czy proponowane rozwiązanie rzeczywiście odpowiada na najpoważniejsze problemy związane z bezdomnością i warunkami w schroniskach, czy też przede wszystkim wprowadza kolejny obowiązek – z całą jego biurokratyczną i finansową konsekwencją – którego skuteczność pozostaje co najmniej dyskusyjna” – podsumowuje redakcja DoRzeczy.pl.
Źródło: DoRzeczy.pl