Robert Bąkiewicz zapowiedział złożenie do prokuratury doniesienia na premiera Donalda Tuska. Jak przekonuje, Tusk miał podżegać do zamachu na prezydenta USA Donalda Trumpa.
Warszawska prokuratura regionalna postawiła Bąkiewiczowi zarzuty dotyczycące popełnienia trzech przestępstw związanych z jego wystąpieniem 11 października ubiegłego roku na Placu Zamkowym w Warszawie.
Robert Bąkiewicz usłyszał m.in. zarzut „publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni pozbawienia życia” premiera Tuska lub „spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”, nawoływania do tego samego względem „bliżej nieokreślonych osób współpracujących” z premierem, które obwiniał – jak utrzymuje prokuratura – o niewłaściwą politykę migracyjną, służbę na rzecz Niemiec oraz przybyłych do Polski imigrantów.
Sam polityk utrzymuje, że zarzuty są absurdalne. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule poniżej.
Takie zarzuty usłyszał Bąkiewicz w uśmiechniętej prokuraturze. „Nawet TVN na to nie wpadł”
Teraz Bąkiewicz postanowił zawiadomić prokuraturę o rzekomym podżeganiu do zamachu na amerykańskiego prezydenta przez Donalda Tuska. Początek wszystkiego miał mieć miejsce dekadę temu.
„Dziś, stojąc przed Prokuraturą Regionalną, mówię jasno: w państwie prawa nie ma 'świętych krów’. Skoro prokuratura Tuska stosuje wobec mnie i patriotów 'rozszerzoną logikę’ interpretowania symboli, to pora zastosować tę samą miarę wobec premiera RP” – przekonywał Bąkiewicz na X.
„Składam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 255 § 2 KK (publiczne nawoływanie do zbrodni) przez Donalda Tuska. Przedstawiam prokuraturze porażającą SEKWENCJĘ ZDARZEŃ, która mogła stanowić inspirację do zamachu na życie urzędującego prezydenta USA, Donalda Trumpa” – kontynuował.
Co miało być tą sekwencją zdarzeń?
W grudniu 2016 temu Donald Tusk „w mediach społecznościowych stygmatyzował” Trumpa, że „jeden Donald to więcej niż trzeba”.
„To był fundament budowania atmosfery wrogości” – przekonywał Robert Bąkiewicz na X.
„LISTOPAD 2019 – Gest 'pistoletu’ w plecy: Podczas szczytu NATO w Londynie, Donald Tusk wykonał szokujący, sugestywny gest – złożył palce w kształt pistoletu i wycelował je prosto w plecy Donalda Trumpa. To nie był żart. To była czytelna symbolika mordu, która w polskiej historii kojarzy się jednoznacznie z metodami okupantów i strzałem w plecy oddawanym polskim patriotom” – kontynuował.
„WIELOLETNIA DEHUMANIZACJA: Systematyczne nazywanie prezydenta USA 'rosyjskim agentem’, oskarżanie o współpracę z Putinem i kreowanie go na wroga wolnego świata. To klasyczne podżeganie do nienawiści” – napisał dalej.
„REALNE SKUTKI – Próby zamachów: Ta cała sekwencja – od szyderstw, przez oskarżenia o agenturalność, aż po gesty imitujące egzekucję – stworzyła grunt pod tragiczne wydarzenia z czerwca i lipca 2024 roku, kiedy doszło do realnych prób zamordowania prezydenta Trumpa” – ocenił Robert Bąkiewicz.
Następnie powiedział, że „Donald Trump to dzisiaj urzędujący Prezydent Stanów Zjednoczonych (POTUS)”. „Atakowanie go w ten sposób przez polskiego premiera to nie tylko skandal dyplomatyczny, to podejrzenie o sprawstwo pomocnicze w tworzeniu atmosfery pod zbrodnię” – czytamy w poście na X.
„Skoro prokuratura ściga mnie za wypowiedzi, w których nie ma nawet nazwiska Tuska, to tym bardziej musi zająć się dowodami, gdzie Tusk celuje w plecy Trumpa. Czekam na reakcję pani prokurator Magdaleny Wiśniewskiej. Czas na sprawiedliwość, która nie patrzy na legitymację partyjną” – twierdził Robert Bąkiewicz.
SKŁADAM ZAWIADOMIENIE NA DONALDA TUSKA. DOSYĆ PODWÓJNYCH STANDARDÓW!
Dziś, stojąc przed Prokuraturą Regionalną, mówię jasno: w państwie prawa nie ma „świętych krów”. Skoro prokuratura Tuska stosuje wobec mnie i patriotów „rozszerzoną logikę” interpretowania symboli, to pora… pic.twitter.com/5i0r8tx307
— Robert Bąkiewicz (@RBakiewicz) February 12, 2026
