Wstrząsające odkrycie w żwirowni w miejscowości Młyny koło Buska Zdroju. Znaleziono tam ludzkie szczątki i fragmenty odzieży. Sprawą zajmują się służby.
Ludzkie kości i fragmenty odzieży odkryto na terenie żwirowni w Młynach w woj. świętokrzyskim. Informacja o tym znalezisku trafiła do służb we wtorek około godz. 21.00.
Po przyjeździe na miejsce służby zabezpieczyły fragmenty kości i odzieży. Policjanci pod nadzorem prokuratora rozpoczęły prace na miejscu zdarzenia. Jak donosi RMF FM, późnym wieczorem we wtorek czynności przerwano ze względu na niesprzyjające warunki. Wznowienie prac zaplanowano na środę.
Śledczy przekazali, że trwa ustalanie, z jakiego okresu pochodzą szczątki i w jaki sposób znalazły się na terenie żwirowni.
Informacje, rzucające światło na te kwestie, przedstawił w krótkim reportażu Zbigniew Stonoga, który udał się we wtorek na miejsce.
Z jego relacji wynika, że do żwirowni miały trafić odpady z cmentarza po przeprowadzonych tam pracach.
– Takiego skandalu w Polsce jeszcze nie było, ja bynajmniej nie pamiętam, a mam 52 lata – powiedział Stonoga.
– Na terenie żwirowni odnaleziono tysiące ludzkich szczątków: czaszki, kości udowe, piszczelowe, buty, ubrania ludzi zmarłych – dodał.
Z przedstawionych przez Stonogę informacji wynika, że około roku temu miejscowy proboszcz prowadził na cmentarzu parafialnym w Szańcu prace ziemne – m.in. usuwał starodrzewy. Jeden z miejscowych biznesmenów postanowił księdzu pomóc i zaproponował bezpłatny wywóz odpadów po tych pracach – m.in. ziemi – właśnie do żwirowni w Młynach.
Po rozładowaniu okazało się, że w odpadach znajdują się setki ludzkich szczątków, należące do kilkudziesięciu osób. Prokuratura wszczęła postępowanie, które później umorzono, bowiem stwierdzono, że proboszcz nie popełnił żadnego przestępstwa. Ksiądz wzniósł pomnik na lokalnym cmentarzu i pochował odnalezione szczątki. Jak się okazało, należały one do ofiar epidemii cholery z XIX w.
Jednak, jak relacjonował Stonoga, po upływie roku do znajdujących się kilkaset metrów od żwirowni domów psy ponownie zaczęły znosić ludzkie kości.
– Jest pytanie, dlaczego człowiek, który miał pomóc księdzu, dokonał zbeszczeszczania ludzkich zwłok? Bo może się przytrafić każdemu taka sytuacja – usuwamy starodrzewie ze starego cmentarza, odkryliśmy, że są ludzkie szczątki, ksiądz zachował się godnie, pochował je itd. Jeżeli już ten człowiek obiecał pomoc, to w życiu nie powinien zostawić tego tak, jak jest to zostawione – mówił Stonoga.
– Sytuacja jest tym bardziej bulwersująca, że osoba, która mi to zgłosiła, chodziła do samorządu i zgłaszała te rzeczy, że one nadal tutaj są – dodał.
Stonoga rozmawiał także z proboszczem, który prowadził prace na cmentarzu, a później pogrzebał szczątki. Ks. Marek Tazbir wskazał, że wiosną ubiegłego roku do żwirowni trafiło ponad 100 samochodów ziemi i piasku po robotach na cmentarzu.
– Okazało się, że w tym miejscu były szczątki, kości, o których nie wiedziałem wcześniej, bowiem nikt mnie nie informował, że takie szczątki są. Jak się potem okazało, jak dotarłem do źródeł historycznych, to były szczątki zmarłych wskutek cholery w chyba 1830 r. – relacjonował ksiądz.
Jak dodał, gdy parafianie poinformowali go o odnalezieniu szczątków w żwirowni, zostały one pozbierane, przewiezione na cmentarz i pogrzebane podczas specjalnego nabożeństwa, po którym odbyła się także Msza św. Ksiądz wzniósł też pomnik.
Proboszcz przyznał, że jest zaskoczony relacją Stonogi, o tym, że w żwirowni wciąż znajdują się ludzkie szczątki i ubrania. – Wykonawca zapewniał mnie, że wszystko pozbierał, również ten piasek przez sita przerzucali i było czysto. Możliwe, że zima, opady deszczu sprawiły, że te szczątki się pojawiły – zaznaczył.
– Jeżeli są, to na pewno niezwłocznie to zbierzemy i też w to miejsce, które jest przygotowane, godnie pochowamy – zapewnił.
– W mojej ocenie ksiądz tutaj jest Bogu ducha winien. Zawierzył poważną sprawę człowiekowi, który się zaoferował z pomocą, zaufał mu, wyszło, co wyszło, zachował się godnie, pochował tych zmarłych, wzniósł dla nich pomnik. No ale minął rok, a ten człowiek, który powinien zadbać o wszystko, doprowadził do stanu, który naprawdę wyciska łzy, nawet u najtwardszego człowieka, bo ja nie widziałem jeszcze w życiu czaszek, piszczeli, butów, ubrań ludzi zmarłych – skwitował Stonoga.
