W opublikowanych aktach dotyczących Jeffreya Epsteina prawie 170 razy pojawiło się nazwisko Tenzin Gjaco, XIV Dalajlamy. Biuro religijnego guru buddyzmu opublikowało oświadczenie, w którym zarzekają się, że to nieprawda.
Biuro Dalajlamy opublikowało w niedzielę oświadczenie w związku z kontaktami lidera buddystów z Jeffreyem Epsteinem. Z dokumentacji Departamentu Stanu dowiadujemy się, że jego nazwisko miało pojawić się tam 169 razy.
„Niektóre ostatnie doniesienia medialne i wpisy w mediach społecznościowych dotyczące 'akt Epsteina’ próbują powiązać Jego Świątobliwość Dalajlamę z Jeffreyem Epsteinem. Możemy jednoznacznie potwierdzić, że Jego Świątobliwość nigdy nie spotkał się z Jeffreyem Epsteinem ani nie autoryzował w swoim imieniu żadnych spotkań lub interakcji z nim” – przekonuje biuro Dalajlamy.
Media przekazały, że w aktach dotyczących afery Epsteina znajdują się dowody na relację z żydowskim przestępcą seksualnym. Chodzi o e-maile z października 2012 roku.
Wtenczas Dalajlama i Epstein mieli się spotykać. Dalajlama miał też uczestniczyć w „wydarzeniu” razem z Epsteinem.
Według „Nexta TV” osoby opisane jako „zwolennicy Dalajlamy” też mogły spotkać się z Epsteinem. Sprawa była poruszana już rok temu, gdy dziennikarz Michael Wolff przedstawił swoje tezy w podcaście „Daily Beast”.
Wolff opowiadał wówczas o spotkaniach, które określano mianem „salonów”. Miały odbywać się one w rezydencji Jeffreya Epsteina na Manhattanie. Uczestniczyć w nich miało kilka „znanych osobistości”.
Wymieniając uczestników spotkania, wspomniano m.in. Dalajlamę. Spekulowano, że jego obecność mogła mieć związek z pozyskiwaniem funduszy lub działalnością filantropijną.
Tenzin Gjaco to XIV Dalajlama. Dalajlama to autorytet religijny buddystów.
Według odmiany tybetańskiej, buddyjscy poganie wierzą, że Dalajlama to ta sama osoba w kolejnych wcieleniach. Ma być tulkiem, czyli istotą wybierającą po śmierci świadomie swoje wcielenie. Dalajlama był także politycznym przywódcą Tybetu, do czasu zajęcia go przez chińskich komunistów.
