Idea olimpijska miała być przesłaniem pokoju. Stała się narzędziem polityki. Od lat mamy już wykluczenia, bojkoty, a na czas olimpiad nie milkną karabiny w wielu regionach świata. O zawieszenie konfliktów na czas igrzysk we Włoszech apelował m. in. Ojciec św. Leon XIV, a zwracając się do polityków, przypomniał o tradycji rozejmu olimpijskiego jako narzędzia nadziei dla świata.
Humanistyczna otoczka takich wydarzeń staje się jednak coraz cieńsza. Za to świetne rozwija się około sportowy biznes. Sport generuje obecnie od 1,8 do 2% światowego PKB, a jego wartość szacuje się na ponad 3 biliony dolarów (dane raportu Światowego Forum Ekonomicznego). Jest to ponad 2,538 biliona euro, jeśli uwzględnimy prawa medialne, sponsoring, same wydarzenia, turystykę sportową i powiązane z nimi sektory kreatywne.
Same prawa do transmisji Igrzysk Olimpijskich generują ponad 7 miliardów dolarów, co czyni Igrzyska jednym z najpotężniejszych wydarzeń medialnych na świecie. Więcej zarabia się na olimpiadach letnich. Paryż 2024 miał ponad 5 miliardów widzów telewizji łącznie, rekordowe przychody z turystyki, a szacowany wpływ na gospodarkę Francji określano na poziomie od 8 do 11 miliardów euro.
Zmniejszają się za to możliwości dyplomacji sportowej. Konflikty już nie są zawieszane, a sport bywa elementem przetargów politycznych (ostatnio wezwania do bojkotu piłkarskich MŚ w USA). Jednak każda ceremonia otwarcia, każde podium, każdy obraz transmitowany na cały świat jest też jakimś przesłaniem politycznym i promocją krajów.
Niebezpiecznie wygląda natomiast pojawiająca się w ostatnich czasach ideologiczna otoczka olimpiad, jak choćby mroczne przesłanie otwarcia igrzysk w Paryżu. Może nie warto więc traktować sportu do końca poważnie…
Lecimy z tą olimpiadą! pic.twitter.com/pSpHpeCIBF
— Kacper Ryx (@darekc1980) February 4, 2026
