Przez lata w otoczeniu Jeffreya Epsteina byli Polacy. Przestępca kontaktował się z kobietami z Polski, choć z akt opublikowanych przez władze USA nie wynika, aby miał kontakty z przedstawicielami tzw. polskich elit. Jest też wzmianka o spotkaniu z byłym tenisistą Wojciechem Fibakiem.
Ujawnienie ponad 3 mln stron dokumentów związanych z Epsteinem, miliarderem i przestępcą seksualnym, wywołało wzburzenie i kryzys polityczny w wielu krajach.
Największe zainteresowanie z punktu widzenia Polski budzi obecnie e-mail z 2009 r., w którym Daniel Siad – określony przez prawnika ofiar multimilionera jako „skaut dziewczyn i/lub kobiet dla Epsteina” – opisuje swoje podróże w poszukiwaniu kobiet w małych wioskach w Polsce i innych krajach regionu: na Słowacji, w Czechach i na Węgrzech. Uzasadniając prośbę o przesłanie mu co najmniej 4 tys. euro, Siad tłumaczy, że musi zapraszać rodziców kobiet na lunch lub kawę, i że ma „dziewczyny, które już na niego czekają w Polsce”, dodając, że obecnie jest w Krakowie.
Rezultat tych poszukiwań nie jest jasny, lecz z akt wynika, że Siad – mieszkający we Francji obywatel Szwecji pochodzenia berberskiego – przez lata szukał kobiet dla Epsteina w różnych miejscach na świecie i przesyłał mu ich zdjęcia.
W jednej z takich korespondencji mówi, że w Dubaju spotkał zainteresowaną modelkę z Polski, której zdjęcie spotyka się z aprobatą Epsteina. Cel tych poszukiwań nie jest wymieniany wprost, w niektórych e-mailach Siad określa podsuwane kobiety jako „hostessy”. Z dokumentów wynika, że mężczyzna pracował również jako skaut dla Jean-Luca Brunela, właściciela agencji modelek, który w 2022 r. popełnił samobójstwo przed startem procesu o gwałt na nieletnich. Brunel założył swoją agencję przy pomocy Epsteina i również miał dla niego sprowadzać kobiety.
W korespondencji kilkakrotnie pojawiają się kobiety z Polski. Ujawnione dokumenty sugerują, że szczególnie intensywne związki miał z jedną z polskich modelek, której wielokrotnie oferował rady dotyczące rozwijania kariery, i z którą dyskutował o polityce. W jednej z wymian Polka rekomendowała mu zapoznanie się ze znanym prokremlowskim filozofem i ideologiem Aleksandrem Duginem, twierdząc, że jego poglądy mogą być mu przydatne. W innej Epstein krytykuje podsuwane przez nią teorie spiskowe dotyczące katastrofy smoleńskiej. Choć Epstein o swojej rozmówczyni mówi, że jest jego pracownicą, to określa się też mianem jej przyjaciela, składa życzenia z okazji ich „rocznicy” i wyraża frustrację, gdy odrzuca ona jego porady życiowe.
Korespondencja z innymi Polkami jest mniej pogłębiona. W jednej z nich 26-letnia wówczas kobieta z Warszawy pyta go o wieści w sprawie znalezienia „lukratywnej pracy” w Nowym Jorku. W innej informuje go, że jest w Paryżu i Nowym Jorku, i pyta, czy chce „zobaczyć jej polską twarz”. W niektórych przypadkach wzmianki o Polkach pojawiają się w szczegółach dotyczących opłacanych przez Epsteina biletów lotniczych.
Dwoje Polaków przez lata pracowało też u boku tzw. finansisty. Od lat wiadomo było o polskiej modelce Adrianie Mucińskiej Ross, która wielokrotnie podróżowała na pokładzie samolotu Epsteina, m.in. z byłym prezydentem USA Billem Clintonem. W pierwszej sprawie karnej przeciwko Epsteinowi z 2008 r. kobieta została wymieniona jako jego potencjalna wspólniczka w procederze dotyczącym prostytucji nieletnich, lecz nigdy nie usłyszała zarzutów. W 2010 r. składała zeznania w sprawie dotyczącej Epsteina, lecz odmówiła, powołując się na 5. poprawkę konstytucji USA chroniącą przed składaniem zeznań na swoją niekorzyść.
W tej samej sprawie sądowej zeznawał inny Polak, Janusz Banasiak, który przez 20 lat zarządzał domem Epsteina w Palm Beach na Florydzie. Mężczyzna zeznał m.in., że widział, jak przed nalotem policji na rezydencję Epsteina Mucińska Ross wynosiła z niej komputery i dokumenty.
Polskie wątki wielokrotnie pojawiają się w dokumentach związanych ze sprawą Epsteina, ale nie znaleziono w nich dotąd niemal żadnych wzmianek dotyczących przedstawicieli polskich elit. Jedynym wyjątkiem jest lakoniczna korespondencja Epsteina z Wojciechem Fibakiem.
W jednym z e-maili z września 2013 roku Epstein składa gratulacje byłej gwieździe tenisa (powód nie jest znany) i pyta, czy będzie w Paryżu na przełomie września i października. Fibak odpowiada: „Tak, merci. Zadzwoń kiedy chcesz! wojtek”. Pozostałe dokumenty to kalendarz Epsteina z przypomnieniem, że ma się spotkać z Fibakiem 5 października w Paryżu. Obok imienia Fibaka w nawiasie znajduje się adnotacja „fine art investments” (inwestycje w dzieła sztuki) oraz nazwisko wymazane przez ministerstwo sprawiedliwości USA, co sugeruje, że w spotkaniu miała brać udział jeszcze jedna osoba.
W rozmowie z PAP Fibak wyraził zdziwienie, że pojawił się w aktach Epsteina. – Ten pan odegrał marginalną rolę w moim życiu. Byliśmy sąsiadami w Nowym Jorku. Ledwo się znaliśmy. Miałem apartament blisko niego i spotykaliśmy się czasem przypadkowo w restauracjach czy na ulicy. To była tego rodzaju znajomość. Nie zakolegowaliśmy się. Nie umawialiśmy się – podkreślił.
Dodał, że mieszkał na Manhattanie przez ponad 20 lat, a Epstein, podobnie jak on, inwestował w nieruchomości i kolekcjonował sztukę. – Trafiłem (do tych dokumentów – PAP) tylko dlatego, że on zwrócił się do mnie mailem. Pewnie chciał pochodzić po galeriach w Paryżu, bo zbierał sztukę. Domyślam się, że o to chodziło, bo nawet nie napisał, dlaczego. Nie byłem przez niego nigdzie zapraszany – powiedział Fibak.
