Strona głównaMagazynSommer kontra Woś w radiu Wnet. "Jest to potworna krzywda, okropne działanie...

Sommer kontra Woś w radiu Wnet. „Jest to potworna krzywda, okropne działanie obecnych ludzi”

-

- Reklama -

Redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” starł się z publicystą ekonomicznym Rafałem Wosiem. Na antenie Radia Wnet, w podcaście Łukasza Jankowskiego, panowie dyskutowali między innymi na temat zasadności płacy minimalnej.

Burzliwa dyskusja zaczęła się od przytoczenia poglądu posła Konfederacji Korony Polskiej Romana Fritza, który postuluje zniesienie płacy minimalnej. Tomasz Sommer uznał ten pomysł za rewelacyjny, który przede wszystkim biednym ludziom pomoże znaleźć pracę:

- Reklama -

„Teraz jest tak, że biedni ludzie albo bardzo inteligentni ludzie z problemami z powodu swojej dysfunkcjonalności społecznej nie mogą odnaleźć się w korporacjach” – stwierdził nasz redaktor naczelny. „Sam mam takich współpracowników. Mimo swojego naprawdę bardzo wysokiego poziomu często albo są na bezrobociu, albo zajmują się czymś w rodzaju pracy na poczcie. A być może za te same pieniądze mogliby pracować w dobrej redakcji. Ale teraz nie mogą, bo jest płaca minimalna”.

„To jest przepis na społeczną katastrofę” – ocenił pogląd Sommera Woś. – „Jak może polityk mówić, że należy zlikwidować płacę minimalną w kraju, gdzie 1/3 zatrudnionych zarabia płacę minimalną? Konsekwencją płacy minimalnej będzie zmniejszenie tej płacy. To jest pomysł, żeby na »dzień dobry« nie płacić sprzedawcom, sprzedawczyniom, ochroniarzom 4806 zł brutto albo 31,40 zł za godzinę. Dlaczego nie płacić 3 zł? To nie będzie lepsze dla rozwoju” – stwierdził.

„Dlaczego? Jeżeli więcej ludzi ma pracę, to jest chyba większy rozwój” – podkreślił Sommer.

Woś wskazał na korelację pomiędzy szybkim wzrostem płacy minimalnej w Polsce przez ostatnie 10 lat z jednoczesnym szybkim spadkiem bezrobocia, na co przytaknął mu moderator. Sommer słusznie zauważył, że praca to nie jest tylko rzecz, która jest wykonywana na umowach niewolniczych, czyli etatach. Jest też bardzo dużo innej pracy poza umowami niewolniczymi, które są w jakiś sposób opodatkowane.

Katolik nie równa się socjalista!

Rafał Woś próbował wykazać rzekomą sprzeczność nauki katolickiej z liberalną wizją gospodarki: „Umknęła Panu katolicka nauka społeczna, encykliki papieży łącznie z Janem Pawłem II. W każdej z tych encyklik godność człowieka i pracy ludzkiej jest podnoszona bardzo wysoko. Nie można nazywać ludzkiej pracy rzeczą, to typowo kapitalistyczne sformułowanie” – zarzuca publicysta.

Wiemy jednak, że sama Biblia niejednokrotnie honoruje ludzką wolność i przedsiębiorczość, czego przykładem jest słynna przypowieść Jezusa o talentach – a więc nierównych szansach, ale i decyzyjności, jaka leży w rękach każdego z obdarzonych talentem.

Tomasz Sommer zauważa, że słowo „praca” jest rzeczownikiem i w tym sensie jest „rzeczą”. Ponadto istnieją pozamaterialne korzyści płynące z niektórej pracy:

„Jak wiemy, ludzie pracują czasem nawet bez pieniędzy. Może chodzić o prestiż, może chodzić o doświadczenie, jakie pracownik zdobywa, pracując w danej firmie”.
Przy tym po raz kolejny wspomina o społecznym beneficie płynącym ze zniesienia płacy minimalnej, czyli ochronie najsłabszych:

„Płaca minimalna wyklucza najsłabszych. Oni są wykluczeni z rynku pracy. Ludzie bardzo często uciekają od pracodawcy z umów niewolniczych. Przez ostatnie 10 lat były tworzone fikcyjne miejsca pracy, mieliśmy niesamowite wzrosty etatów w urzędach. Ja nie chcę o tym decydować, ale nie chcę też, żeby jakiś komunista o tym decydował”. Dostrzega również, że wzrost płacy minimalnej nie oznacza polepszenia standardów życia:

„W skali realnej np. w porównaniu do cen mieszkań, spadły płace. Do życia musi Pan wykorzystać jedzenie, musi wykorzystać mieszkanie. Jeśli chodzi o stosunek płacy do wartości mieszkania, to płaca spadła”.

„Niecodziennie kupujemy mieszkania, czasem kupujemy też bułki” – odnotował Woś. „Ewidentnie jest tak, że dziś za pensję powinno być więcej bułek niż kiedyś” – odpowiedział, bagatelizując fakt, że w dzisiejszych systemowych realiach przeciętnego Polaka rzadko stać na własne mieszkanie. Kto by się przejmował cenami mieszkań, jak możemy pocieszyć się bułką!

Spór o poglądy prawicy wolnościowej

Prowadzący Łukasz Jankowski zarzucił liberalnej prawicy, że nie chce uznać za wzór Henry’ego Forda: „Ford mówił, że żeby gospodarka rosła, to pracownicy muszą godnie zarabiać. I to jest coś, czego liberałowie nie chcą przyjąć do wiadomości”.

„Bo Pan jest antyliberałem, a Pan mi próbuje coś wstawić w usta” – reaguje Sommer. „Jak najbardziej, tylko to musi być decyzja przedsiębiorcy. Nie może być tak, że przychodzi jakiś komunista i mówi: »Panie Ford, musisz dawać takie pensje, bo mi się tak podoba i koniec«. Tak nie powinno być. Rozkład pensji powinien być po prostu normalny – czyli od zera do milionera. Jeżeli robimy gdzieś blokadę od dołu, to w tym momencie wykluczamy ludzi, w dodatku tych najsłabszych, najbardziej bezbronnych. Oni nie mogą pracować, nie mogą funkcjonować w systemie społecznym. Jest to potworna krzywda, okropne działanie obecnych ludzi” – uważa Sommer.

Woś liczył, że na polskiej scenie politycznej pojawi się prawica, która – jak określił „wreszcie wyszła z dziecięcej choroby liberalizmu i przekonania o tym, że społeczeństwo to zbiór niezależnych od siebie jednostek”. Nie krył swojego rozczarowania: „niestety, przychodzą jacyś dziwni, wyciągnięci spod lodu neoliberalnego panowie Fritz i Braun i chcą likwidować płacę minimalną”.

Na ten zarzut odpowiedział Tomasz Sommer, jeszcze raz odnosząc się do swoich wcześniejszych spostrzeżeń:

„Ja nie jestem tu oczywiście w imieniu Grzegorza Brauna, ale mogę odpowiedzieć w takim duchu, w jakim on by odpowiedział. Najsłabsi ludzie muszą mieć dostęp do rynku pracy i nie może być tak, że jakaś banda komunistów z uwagi na wymysły związkowo-syndykalistyczno-nie wiadomo jakie ogranicza tym najsłabszym możliwość pracy i możliwość zarabiania. To jest naprawdę straszne. Najbardziej wrażliwym ludziom, którzy mają różne problemy, ogranicza się możliwość działania. Przez tego typu etatystyczne wynalazki ci najbiedniejsi są wyrzuceni. Natomiast nie było czegoś takiego jak prawica u władzy. To byli socjalisto-syndykaliści” – podsumował swoją wypowiedź.

Celem życia nie jest przeżycie!

Zarówno pracownicy, jak i pracodawcy nie chcą być dyskryminowani przez system. Dlatego prawica wierzy w słuszność wolnościowej wizji gospodarki, która wynagradza człowieka sprawiedliwie, adekwatnie do ilości i jakości wykonanej pracy. Nie każdy ma równy start, ale każdy ma możliwość startu, w zależności od indywidualnych predyspozycji, oczekiwań i zainteresowań. Współczesny system najsłabszym odbiera tę możliwość.

Płaca minimalna podcina ludziom skrzydła – to fakt. Z pewnością wśród jej zwolenników znaleźliby się też chętni na wprowadzenie płacy maksymalnej, bo skoro wprowadzić dolną granicę, to czemu by nie wprowadzić górnej? Realny wzrost, w tym również zdobycie doświadczenia zawodowego umożliwia nam jedynie rozwój własnych ambicji, który w dzisiejszej rzeczywistości jest znacząco ograniczony. Pamiętajmy, że obrońcy płacy minimalnej są też zwolennikami podatku dochodowego, czyli karania ludzi za pracę i postulują wysokie opodatkowanie najbogatszych. Ludziom w takiej sytuacji po prostu nie opłaca się sięgać po więcej!

Po raz kolejny zauważamy też panikę socjalistów, będącą reakcją na rosnące poparcie dla prawicy. Dyskusja była prawdziwym zderzeniem socjalnej i liberalnej wizji dzisiejszej Polski, która powinna dać do myślenia. Warto jednak pamiętać, że te dwa odmienne wyobrażenia o roli państwa i ekonomii, które ujawniła nam rozmowa, ukazują obraz współczesnych podziałów wśród opinii publicznej. Z pewnością ci, dla których praca to tylko kwestia przeżycia, będą bronili płacy minimalnej. Ale jak deklaruje Janusz Korwin-Mikke, założyciel „Najwyższego Czasu!” – celem życia nie jest przeżycie! W to wierzymy i tego się trzymamy.

Najnowsze