Badania w protestanckim Związku Chrześcijańskich Harcerzy w Niemczech wskazują, że od dekad w organizacji miało miejsce wykorzystywanie seksualne na dużą skalę. Dziewczęta były niewiele częściej ofiarami od chłopców.
„Od 1973 roku w Niemczech co najmniej 344 osoby stały się ofiarami przemocy seksualnej na imprezach, za których organizację odpowiedzialny był Związek Chrześcijańskich Harcerzy (VCP). Do takich wniosków doszli autorzy raportu, który został przedstawiony we wtorek, 27 stycznia, w Kassel przez Instytut Badań Praktycznych i Doradztwa Projektowego w Monachium (IPP) wspólnie z Instytutem Dissens ds. Edukacji i Badań” – podaje dw.com.
W badaniu przyjrzano się skali przemocy seksualnej oraz instytucjonalnemu podejściu VCP do sprawy. Badanie przeprowadzono na podstawie 79 jakościowych wywiadów z byłymi i obecnymi członkami CVP. Przebadano też około 1,3 tys. stron akt dotyczących 100 przypadków podejrzeń i stwierdzonych aktów molestowania.
60 proc. ofiar molestowania to dziewczęta, a około 40 proc. to chłopcy. Ponad 1 proc. ofiar zostało uznanych za „inne osoby. 2/3 ofiar miało w momencie molestowania 13-17 lat.
Z badania wynika, że „co najmniej 161 osób dopuściło się aktów przemocy na tle seksualnym lub zostało oskarżonych, w większości to mężczyźni”.
„Niemal połowa przestępstw została dokonana po roku 2000. Ponad połowa miała miejsce na obozach harcerskich lub podczas wyjazdów rekreacyjnych. W ponad jednej trzeciej przypadków przemoc wiązała się z penetracją ciała” – podaje dw.com.
W raporcie wskazano na sześć przypadków przemocy seksualizowanej. Najczęściej była to przemoc ze strony dorosłych liderów protestanckiej organizacji wobec powierzonej im młodzieży oraz przemoc starszych męskich nastolatków wobec młodszych harcerek.
Autorzy ocenili, że „idealizacja poczucia wspólnoty” u harcerzy może w efekcie prowadzić do „kolektywnej gloryfikacji”. To z kolei sprawia, że pomija się „zależność od opiekunów”. Jako „przerażające” określono sytuację, gdy „dawniej podziwiany lider grupy zostaje zidentyfikowany jako sprawca seksualizowanej przemocy”.
Cześć sprawców chroniła się przed ujawnieniem dzięki swojej pozycji w zborze, kontaktach oraz stworzeniu mitu „szczególnie pobożnej” osoby. Sprawcami, według raportu, są osoby, które „już dłużej należały do VCP i byli na wielu wyjazdach”.
„Dopiero od 2010 roku, jak podkreślają autorzy raportu, poprawiła się jakość interwencji w VCP, w większym stopniu zaczęto się zajmować ofiarami. Natomiast 'stare przypadki’ z lat 80. i 90. były długo ignorowane z powodu braku pomysłu na ich rozpracowanie” – podkreśla dw.com.
Przewodniczący zarządu VCP, Peter Keil zapewnił, że organizacja „intensywnie zajmie się zaleceniami płynącymi z raportu”. Wskazano na konieczność dalszych działań prewencyjnych oraz strukturalnych gwarancji opiekunów, którzy cieszą się zaufaniem.
Tu należy zaznaczyć, że to ostatnie to dość głupie zalecenie. Z raportu bowiem jasno wynika, że sprawcami były właśnie takie osoby, więc opinia nie ma nic do rzeczy.
„Celem jest też umożliwienie wszystkim zainteresowanym krytycznego zapoznania się z badaniem oraz rozmowy z kierownictwem związku oraz ekspertami” – napisano.
Problem molestowania w niemieckim protestanckim harcerstwie jest dość duży. Dwa lata temu podobna sprawa dotyczyła „ekumenicznego” Związku Harcerzy i Harcerek (BdP) w Niemczech. W latach 1976-2006 odnotowano tam co najmniej 103 ofiary seksualizowanej przemocy. Oskarżono 36 osób.
