Przez ponad siedem lat znosił w milczeniu fizyczne i psychiczne tortury we własnym domu. W końcu zgłosił to na policję. Kobieta usłyszała już prokuratorskie zarzuty. Za brutalne bicie męża i groźby pozbawienia życia grozi jej do pięciu lat więzienia.
Historia wyszła na jaw, gdy do komisariatu na warszawskim Żoliborzu zgłosił się zdesperowany Ukrainiec. Z jego relacji wynikało, że domowe ognisko od dawna przypominało pole walki.
38-letnia żona, Białorusinka, zdaniem pokrzywdzonego bez żadnego powodu wszczynała awantury, podczas których obrzucała męża wulgaryzmami, szarpała go i popychała. Agresja słowna regularnie przeradzała się w brutalną przemoc fizyczną. Kobieta nie wahała się używać wobec męża niebezpiecznych narzędzi domowych – uderzała go między innymi młotkiem, kuchennym wałkiem oraz tłuczkiem do mięsa. Groziła przy tym pozbawieniem życia.
Po zgłoszeniu funkcjonariusze zabezpieczyli materiał dowodowy, który nie pozostawiał złudzeń co do winy kobiety. 38-letnia obywatelka Białorusi została zatrzymana i osadzona w policyjnej celi. Śledczy postawili jej zarzut psychicznego i fizycznego znęcania się nad członkiem rodziny.
Prokurator zastosował wobec kobiety policyjny dozór oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego na odległość nie mniejszą niż jeden metr od jego miejsca zamieszkania.
Czynności w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa‑Żoliborz.
