Parlamentarzysta AfD Kay Gottschalk oskarżył Polskę o współudział w zniszczeniu gazociągu Nord Stream. Zażądał też reparacji od Warszawy z tego tytułu, które oszacował na 1,3 bln euro.
Gottschalk przekonuje, że w przyszłym rządzie zostanie ministrem finansów. I wiadomo, skąd będzie chciał wziąć pieniądze na niemiecki socjal – od Polski.
W jednej ze swoich wypowiedzi Kay Gottschalk oskarżył Polskę o współudział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream. Łączył on Niemcy i Rosję, umożliwiając transfer gazu ziemnego. Dla Berlina infrastruktura była bardzo korzystna.
„1,3 bln euro powinno wystarczyć jako reparacje za współudział w wysadzeniu Nord Stream. Moją pierwszą decyzją urzędową jako ministra finansów będzie dochodzenie tych roszczeń od Polski” – napisał na X Gottschalk z AfD.
„Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni” – dodał, wstawiając flagę Polski i niebieskie serce symbolizujące jego partię.
To kolejny wpis Gottschalka dotyczący Polski i Nord Stream. W październiku, gdy polski sąd odmówił ekstradycji do Niemiec podejrzanego o wysadzenie gazociągu Wołodymyra Żurawlowa, polityk AfD oskarżył państwo polskie o „bycie wspólnikiem terrorystów”. Wzywał w odpowiedzi m.in. do wstrzymania środków unijnych dla Polski.
Gottschalk to jeden z parlamentarnych liderów AfD, deputowanym Bundestagu jest nieprzerwanie od 2017 roku. Pełni m.in. funkcję rzecznika frakcji parlamentarnej AfD ds. polityki finansowej. Jest jednym ze współzałożycieli partii w 2013 roku.
W ubiegłym roku wraz z szerszą delegacją AfD był w USA, gdzie spotykał się ze środowiskami związanymi z republikanami i prezydentem USA Donaldem Trumpem.
AfD, zyskująca niezmiennie coraz większe poparcie w Niemczech, jest w idiotyczny sposób izolowana przez główne partie w Niemczech na poziomie federalnym oraz częściowo krajów związkowych, co dodatkowo napędza poparcie ugrupowaniu.
Do uszkodzenia trzech z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2, przeznaczonych do transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie, doszło 26 września 2022 roku. O wysadzenie rur niemiecka prokuratura podejrzewa także obywatela Ukrainy Serhija K..
Według niemieckiej prokuratury K. i kilka innych osób skorzystali z jachtu, który wypłynął z portu w Rostocku. Łódź mieli wynająć od niemieckiej firmy na podstawie fałszywych dokumentów tożsamości i z pomocą pośredników.
Według śledczych nurkowie przymocowali do nitek rurociągów co najmniej cztery ładunki wybuchowe, a po akcji zostali odebrani przez kierowcę i zawiezieni do Ukrainy.
Niemieckie media podały, że K., którego zatrzymano we Włoszech, gdzie przebywał na wakacjach z rodziną, a potem wydano stronie niemieckiej, był organizatorem ataku.
