Uśmiechnięta koalicja przygotowała przepisy, w myśl których trzeźwy kierowca, który nie spowoduje wypadku, ani nikomu nie zrobi krzywdy, będzie mógł trafić do więzienia. Prezydent Karol Nawrocki zmiany zaakceptował i już od 29 stycznia kierowcy będą mogli trafić do więzienia za „niewinność”.
W normalnym państwie karane powinny być jedynie te czyny, w wyniku których ktoś inny ucierpiał. W państwie (nad)opiekuńczym ukaranym zostać można jednak również np. za zbyt szybką jazdę albo prowadzenie auta pod wpływem alkoholu, nawet jeśli nikt nie ucierpi. Te i tak zamordystyczne przepisy okazały się niewystarczające dla warszawskich rządzących.
Uśmiechnięta koalicja przegłosowała w Sejmie Ustawę o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, a tuż przed Świętami Bożego Narodzenia prezydent Karol Nawrocki ją podpisał, pomagając w kręceniu bata na kierowców.
Zgodnie z nowymi przepisami, które wchodzą w życie już 29 stycznia, wystarczy narażenie innych osób na niebezpieczeństwo będzie zagrożone karą pozbawienia wolności do 5 lat. Artykuł 178d Kodeksu karnego stanowi, że:
Kto prowadzi pojazd mechaniczny rażąco przekraczając prędkość oraz rażąco naruszając inne zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym i przez to naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1 lub w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Jak wskazuje portal autokult.pl problem w tym, że „tak sformułowany przepis zakłada dość dużą dowolność interpretacyjną”. Przepisy nie wyjaśniają bowiem jednoznacznie, kiedy zaczyna się „rażące” przekroczenie prędkości albo „rażące” naruszenie zasad bezpieczeństwa.
Z kolei portal elektromobilini.pl podaje, że przykładem rażącego naruszenia prędkości może być poruszanie się z prędkością powyżej 180 km/h na drodze ekspresowej albo ponad 210 km/h na autostradzie. „Podobny wymiar kary może spotkać kierowców, którzy dwukrotnie przekroczą obowiązujące ograniczenie prędkości, jeśli takie zostało w danym miejscu wprowadzone” – podaje portal.
W listopadzie ubiegłego roku, kiedy media obiegły informacje o „karze więzienia za przekroczenie prędkości”, wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha stwierdził, że jest to fake news.
– Sejm uchwalił w piątek przepisy, które zaostrzają dla nieodpowiedzialnych kierowców. Oprócz kar dla recydywistów jest przepis, który ma karać tzw. brawurową jazdę. Nie jest nią samo przekroczenie prędkości – podkreślił Myrcha.
Zgonie z nowym przepisem rażące przekroczenie prędkości oraz naruszenie innych zasad bezpieczeństwa musi nastąpić wspólnie, a ponadto konsekwencją owej „brawurowej jazdy” będzie narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia innej osoby lub narażenie na spowodowanie u niej ciężkiego, średniego lub lekkiego uszczerbku na zdrowiu.
