„Kupiłem go za 15 000 koron” – premier Czech Andrej Babiš został wyśmiany po zakupie globusa, aby zlokalizować Grenlandię. Żartowano w mediach społecznościowych zarówno z ceny przedmiotu, która była ponad dziesięciokrotnie wyższa od tych, które zazwyczaj płacą Czesi, czyli od 400 do 1000 koron, jak i z samego premiera.
Kupił dość drogi globus za 15 000 koron (617 euro), podobno, żeby „zobaczyć dokładnie, gdzie leży Grenlandia”, co wyjaśnił Babiš reporterom, gdy zapytano go o stanowisko jego rządu wobec zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa na temat tego autonomicznego terytorium Danii.
Ze strony premiera miał to być jednak żart i unik na odpowiedź dziennikarza. Babiš poszedł dalej i podkreślił później zalety globusa w porównaniu z mapami, które zniekształcają obraz rzeczywistości geograficznej.
„Na tym pięknym globusie widać prawdziwą wielkość Grenlandii w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi i Europą. A tam, niedaleko, jest Rosja i gdyby doszło do konfliktu, nie daj Boże, rakieta nie musiałaby długo latać ” – napisał.
Opozycja próbuje jednak kpić przede wszystkim z ceny globusa, ponad dziesięciokrotnie wyższej niż ceny takich przedmiotów w normalnych sklepach. Pojawiły się wpisy, że „oszuści znów atakują i sprzedali globus naiwnemu emerytowi za 15 000 koron”. Babiš jest jednak milionerem, a kto bogatemu zabroni…
Opozycja atakuje eurosceptyczny rząd koalicyjny Czech za każde potknięcie. W tym przypadku przestrzelili. Co ciekawe globus premiera dostał się nawet do depesz francuskiej agencji prasowej (AFP). W tym samym czasie francuska TV pokazała mapy, na których rozciągnięta Grenlandia sięga niemal… Afryki. Może jednak globus Babisza jest jednak lepszy?
Andrej Babiš hledá Grónsko. pic.twitter.com/1DQeDRG99j
— Kobliha™ 🇨🇿 (@Koblihovo) January 21, 2026
