Pojawiają się pierwsi „spryciarze”, którzy próbują wykorzystać system kaucyjny. Operator PolKa – Polska Kaucja informuje, że po sklepach i automatach krążą podrobione etykiety, a „zbieracze” próbują masowo oddawać puszki i butelki spoza systemu, licząc na wypłatę kaucji.
Operator systemu kaucyjnego już mierzy się z pierwszymi rodzajami nadużyć. PolKa poinformował o powtarzających się schematach działania. Chodzi przede wszystkim o podrabiane etykiety, które naklejane są na opakowania nieobjęte systemem, by wymusić wypłatę 50 groszy (butelka plastikowa lub puszka) lub złotówki (butelka szklana).
Wiele osób stosuje także presję psychologiczną na pracownikach sklepów. Próbują oni masowo oddawać puszki i butelki „starego typu” lub pochodzące z zagranicy, przekonując personel, że przepisy obligują punkt do przyjęcia każdego opakowania.
Tego problemu pewnie by nie było, gdyby działały automaty. Tymczasem w wielu sklepach butelki wciąż oddaje się „ręcznie”, to znaczy trzeba czekać – niekiedy kilka lub kilkanaście minut – na pracownika, który przyjmie butelki, spakuje je do worka i wyda odpowiedni kwitek.
Operator przestrzega, że tego typu działalność to nie „zaradność”, lecz przestępstwo. Może podlegać np. pod paragraf świadomego wprowadzania w błąd w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Rzeczywistość, jak zwykle okazała się prozaiczna – tam gdzie jest okazja do szybkiego zarobku, znajdą się chętni do jej wykorzystania.
System kaucyjny obejmuje plastikowe butelki o pojemności do 3 litrów, puszki metalowe do 1 litra oraz szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 litra. Kaucja za opakowania plastikowe i metalowe wynosi 50 groszy, natomiast za szklane – 1 złoty. Opakowania można zwracać w dowolnym punkcie zbiórki bez konieczności okazywania paragonu
