Strona głównaGŁÓWNYMiller nie wytrzymał. Mocny wpis po słowach Tuska. "Niestety nie jest to...

Miller nie wytrzymał. Mocny wpis po słowach Tuska. „Niestety nie jest to państwo poważne”

-

- Reklama -

Mocne słowa byłego premiera Leszka Millera po reakcji Donalda Tuska na zaproszenie Donalda Trumpa wystosowane dla prezydenta Karola Nawrockiego. Wskazał na podstawy.

Prezydent USA Donald Trump wystosował zaproszenie do udziału w Radzie Pokoju ds. Strefy Gazy do Prezydenta RP Karola Nawrockiego. Zaproszenie otrzymali także m.in. Viktor Orban czy Władimir Putin. Szef węgierskiego rządu propozycję przyjął, natomiast Kreml przekazał, że na razie ją analizuje i będzie w kontakcie z Waszyngtonem.

- Reklama -

Tymczasem w Polsce zaproszenie Nawrockiego wywołało wielkie poruszenie. Sprawę skomentował m.in. szef rządu warszawskiego Donald Tusk.

„Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm. Rząd kierować się będzie wyłącznie interesem i bezpieczeństwem państwa polskiego. I nikomu nie damy się rozegrać” – grzmiał na portalu X.

Sytuację na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Prezesa Rady Ministrów skomentował Leszek Miller.

„W polskiej polityce co jakiś czas pojawia się nowa instytucja ustrojowa. Nie ma jej w konstytucji, nie przewija się w orzecznictwie Trybunału, nie bywała przedmiotem sporów kompetencyjnych przez ostatnie trzy dekady. A jednak nagle – jest. Zjawia się punktualnie wtedy, gdy jest potrzebna. Nazywa się: zgoda rządu” – ocenił były premier.

Słowa Tuska o rzekomo potrzebnej „zgodzie rządu”, by Nawrocki mógł wstąpić do Rady Pokoju Miller skwitował krótko: „Wypowiedź brzmi poważnie, niemal konstytucyjnie”.

„Szkopuł w tym, że w historii III RP nikt nigdy takiej zgody nie wyrażał – i nikt jej nie oczekiwał.

Polscy politycy przez lata należeli do rozmaitych międzynarodowych forów, komisji, grup refleksyjnych i klubów dyskusyjnych. Spotykali się za zamkniętymi drzwiami, debatowali o świecie, gospodarce, wojnach i pokoju. Jedni wracali z notatkami, inni z wizytówkami, jeszcze inni tylko z przekonaniem, że «byli tam, gdzie trzeba». I jakoś nikt nie biegł wcześniej po pieczątkę z Kancelarii Premiera” – wskazał.

„Nie było uchwał Rady Ministrów, nie było zgód, nie było debat sejmowych. Była cisza – bo wszyscy rozumieli różnicę między reprezentowaniem państwa, a uczestnictwem w prywatnym lub eksperckim forum. Ta różnica nagle zniknęła. Albo raczej: została zlikwidowana na potrzeby bieżącej walki politycznej” – stwierdził Miller.

„Państwo poważne nie tworzy reguł pod konkretnego człowieka. Państwo poważne wie, że konstytucja to nie zestaw suwaków, które można przesuwać w zależności od potrzeb. Państwo poważne zdaje sobie sprawę, że jeśli zgoda rządu obowiązuje wtedy, gdy ktoś nam się nie podoba, to nie jest to ani prawo, ani konstytucja. I niestety nie jest to państwo poważne” – podsumował były premier.

Najnowsze