Łotwa, jako niestały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ, domaga się zwołania nadzwyczajnego posiedzenia tego gremium w odpowiedzi na „barbarzyński” atak Rosji na Ukrainę, w tym z użyciem pocisku balistycznego przy granicy z UE i NATO – oświadczyła szefowa łotewskiej dyplomacji Baiba Braże.
Braże, komentując w serwisie X rosyjskie naloty, przeprowadzone w nocy z czwartku na piątek, odniosła się do pocisku hipersonicznego Oriesznik, który uderzył w obwodzie lwowskim na zachodzie Ukrainy.
W ocenie strony rosyjskiej ostrzału z użyciem tej broni dokonano w odpowiedzi na domniemany ukraiński atak z użyciem dronów na rezydencję Władimira Putina w obwodzie nowogrodzkim w Rosji. Kreml utrzymywał, że Ukraina przeprowadziła tę operację pod koniec grudnia 2025 r. Władze w Kijowie konsekwentnie temu zaprzeczały. Podobne stanowisko zajęła większość państw NATO.
Rada Bezpieczeństwa ONZ ma zebrać się w tej sprawie w poniedziałek. Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres potępił ostatnie rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę cywilną.
Z początkiem roku Łotwa po raz pierwszy w historii zaczęła pełnić rolę niestałego członka Rady Bezpieczeństwa. Łotewski nadawca LSM zwrócił uwagę, że na ten debiut przypadają ważne wydarzenia i kryzysy międzynarodowe, tj. – oprócz trwającego ataku Rosji na Ukrainę – także m.in. konsekwencje operacji wojskowej USA w Wenezueli, przeprowadzonej 3 stycznia.
Rada Bezpieczeństwa składa się z piętnastu członków. Mocarstwa jądrowe: Chiny, Francja, Rosja, USA i Wielka Brytania są stałymi członkami tego gremium, natomiast pozostałe państwa – wybierane rotacyjnie z różnych kontynentów – pełnią tę funkcję tymczasowo, przez dwa lata.