Mierzymy się z najsilniejszym atakiem zimy od lat. Jeśli sądzicie, że teraz jest zimno – jesteście w błędzie. To, co widzimy za oknem, to zaledwie niewinne preludium. Prawdziwy mróz dopiero nadciąga. W niektórych regionach polski słupki rtęci spadną nawet poniżej minus 30 stopni Celsjusza.
Temperatura wciąż będzie spadać, a apogeum arktycznej aury przypadnie na okres między 11 a 15 stycznia. Właśnie wtedy termometry pokażą rekordowo niskie wartości.
Na wschodzie, południu oraz w centrum kraju w nocy regularnie będzie od minus 15 do minus 20 stopni Celsjusza. Jeszcze mroźniej będzie w kotlinach górskich i specyficznych uwarunkowaniach terenu, gdzie przy gruncie temperatura może obniżyć się do minus 30 stopni, a miejscami nawet minus 35 st. C. Nowy rekord zimna tej zimy jest nieunikniony.
W ciągu dnia mróz też nie odpuści. Meteorolodzy wskazują, że mamy do czynienia z potężną anomalią – temperatury będą niższe od normy wieloletniej nawet o 15 stopni.
Ekstremalnemu chłodowi towarzyszyć będą niebezpieczne zjawiska atmosferyczne. Nadciągające z północy fronty w zderzeniu z arktycznym powietrzem wywołają śnieżyce konwekcyjne, a nawet burze śnieżne.
Najtrudniejsza sytuacja prognozowana jest na południu i południowym wschodzie, gdzie może spaść od 10 do 30 centymetrów śniegu, a na Podkarpaciu i w górach pokrywa śnieżna przyrośnie nawet o pół metra. Silny wiatr, osiągający w porywach prędkość do 90 kilometrów na godzinę, będzie powodował zawieje i zamiecie, drastycznie ograniczając widoczność. Kierowcy muszą liczyć się z paraliżem na drogach, a utrudnienia mogą dotknąć także transport kolejowy i lotniczy.
Zima zaatakuje również na północy. Na Warmii, Żuławach i północnym Mazowszu wystąpi tzw. efekt morza, czyli intensywne opady śniegu wywołane napływem chłodnego powietrza nad cieplejsze wody Bałtyku.
Kiedy ocieplenie?
Mimo srogiej aury, prognozy długoterminowe dają nadzieję na zmianę w drugiej połowie miesiąca.
Około 15 stycznia arktyczne powietrze powinno zacząć ustępować miejsca cieplejszym masom polarno-morskim z zachodu. Może to oznaczać gwałtowną odwilż, wzrost temperatury nawet do 10 stopni na plusie oraz szybkie roztopy, choć synoptycy zastrzegają, że scenariusz ten jest dynamiczny i zima może jeszcze nie powiedzieć ostatniego słowa.